Juras Blog: Wieczór mieszanych uczuć

    Wiosna! Jakby ktoś nie zauważył jeszcze. Ładnie się robi, a słonko ogrzewające twarz ładuje do życia bardziej niż defibrylator. Zanim jednak wyruszę w miejskie parki zażywać aktywności biorę w rękę drugą kawę i zabieram się za pisanie bloga. Za dużo nie spałem, ale chyba to akurat przypadłość wielu z Was po dzisiejszej nocy. Najpierw gala PLMAA, której byliśmy ciekawi z racji nowego otwarcia i współpracy z TV Puls, potem nerwowe szukanie jakiegokolwiek przekazu video z Nowego Yorku, gdzie Andrzej Fonfara wygrał przez TKO w 10 rundzie z Chadem Dawsonem, a miód na oczy wylał Marcin Tybura, który ubił męczydupę Luisa Henrique na gali UFC 209. Zatem z syndromem „oko gołąb” i tłoczeniem kofeiny w żyły zabieram się za podsumowanie tego co widziałem wczoraj w TV.

    Tematem głównym:  PLMMA w Łomiankach.

    Nie jest tajemnicą, że nie po drodze mi z szefem projektu PLMMA – Mirosławem Oknińskim, który konsekwentnie szkaluje moje nazwisko opowiadając takie bzdury, że przy nim Christian Andersen, to leszcz od pisania horoskopów w tygodniku telewizyjnym. Nie ma co się nad tym rozpisywać. Kto Ma Wiedzieć Ten Wie. Mimo tego naprawdę szczerze trzymam kciuki za Jego organizację i wczoraj na moich kanałach social mediowych przypomniałem kilku osobom, że za chwilę gala w TV Puls i warto obejrzeć nowe rozdanie organizacji.

    Przy okazji dziękuję za wyraz szacunku Zibbiemu Tyszce, jednemu z największych grapplerskich kozaków w tym kraju, który kolekcje nóg swoich rywali pewno trzyma w jakiejś mrocznej piwnicy. Już teraz deklaruję, że w kwietniu z chęcią odwiedzę na kilka dni Piranhie i pokażecie, jak bawią się kozacy z Trójmiasta! W sensie na treningi, aby nie było niedomówień. Teraz to ja boję się zamówić cukier do kawy w kawiarni, bo czujne oko kibiców wypomni zaraz to szaleństwo. Mam wrażenie, że fakt powrotu do walk wymaga ode mnie zamknięcia się w klatce do maja i trening przez 23 godziny dziennie. Tę godzinę mogę spać. Dziękuję za troskę, ale naprawdę wszystko jest dograne i idzie zgodnie z planem. Wracam do tematu, bo jak zwykle dygresja goni dygresję. Tak już mam.

    Po tym, jak oficjalnie ogłoszono współpracę telewizyjną PLMMA, z ogólnodostępną telewizją TV Puls, byłem ciekawy jednego. Jak bardzo wymogi transmisji HD na żywo, wymuszą od Mirka realizacyjnie dużego progresu. Tak też się stało, co nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem. Standardy telewizyjne wymagają lepszego oświetlenia, dobrego scenariusza i dopięcia wszystkiego na ostatni guzik. Już pierwsze kadry pokazały, że tak faktycznie jest i prawdopodobnie dostajemy, my kibice, nowy fajny produkt MMA w dużej telewizji.

    Jednak czym głębiej w galę, tym bardziej czułem się rozczarowany. Może nie jestem po prostu w grupie docelowej odbiorców telewizji Puls, do której kierowany był ten produkt, a mam wrażenie, że wiele aspektów scenariusza tejże gali, była właśnie napisana „ku uciesze gawiedzi”. Jak pokazuje szum w internecie nie tylko ja miałem problemy ze zrozumieniem tego, co jest mi właśnie pokazywane. Notowałem sobie kilka rzeczy, które chcę przytoczyć i trochę podsumować PLMMA w TV Puls:

    1. Irek Bieleninik jako konferansjer.

    Jeżeli jesteście przyzwyczajeni do Bruce Buffer’a, czy Waldka Kasty, tudzież Krzyśka Skrzypka… zapomnijcie o rzeczowej introdukcji wychodzącego zawodnika. Irek Bieleninik wyniósł prowadzenie gali na zupełnie innych, lekko komediowy poziom. Szybko w internecie znalazły racje bytu tzw. „irki”, czyli powiedzenia prowadzącego, które rozbawiały nie tylko kibiców w hali, ale i przed TV. Artur Mazur z WP… możesz być dumny z nowego terminu. Trochę śmiesznie, trochę straszno ale na pewno oryginalnie.

    Nie moja estetyka prowadzenia gal, ale idealnie wpisana w konwencję tego wydarzenie. Szczerze, to wolę jak galę MMA prowadzi ktoś, kto ma o tym pojęcie i ogranicza się do podawania ważnych informacji o zawodniku, w sensie wiek, wzrost, waga, rekord klub, a nie opowiada jak to spóźnił się na ważenie, czy ironizuje ujemne rekordy.

    W ogóle jakoś to wszystko takie było pomieszane. Często łapałem się na tym, że nie wiem o którym zawodniku mówi prowadzący. Myślę, że powrót do klatki PLMMA Krzyśka Skrzypka byłby dobrym pomysłem, ale nie sądzę aby TV Puls się na to zgodziła. Bieleninik ma swoją rolę do odegrania i na pewno wiele Pań, których hobby jest zmywanie naczyń woli Jego, niż jakiegoś gościa z fajnym głosem, wiedzą, ale bez nazwiska.

    Komentarze