Juras blog: “Przegląd rzeczy dziwnych”

Laaaaaast Chriiiiiismasssssss ajjjj gejw ju maj hart! Witam wszystkich w grudniu. Nie wiem jak u Was, ale u mnie, trzymając się terminologii synoptyka, ze 2 cm brei pośniegowej. Ni to bałwana lepić, ni to błotem się obrzucić. Trudno. Jakoś do wiosny dociągnę, ale w międzyczasie przydałaby się jakaś wycieczka do ciepełka. Choćby na kilka dni. Trzeba się naładować witaminą D3 przed ciężką pracą od nowego roku. Cytując klasyka „Wiedz, że coś się dzieje”.

Jako że dawno nie miałem okazji napisać czegoś o MMA sensownego…nie obiecuję, że ten blog będzie sensowny. Mimo wszystko zapraszam do trzech dziwnych rzeczy, które wprawiły mnie w konsternację, zwątpienie i szeroko otworzyły oczy ze zdumienia.

 

Artur Binkowski

Pięściarz olimpijski, który swego czasu zapowiadał się na kozaka. Kariery międzynarodowej nie zrobił, ale rozgłos w kraju zyskał dzięki niepowtarzalnym wywiadom przed swoimi pojedynkami. No to o ile na początku złote myśli Binkowskiego sprawiały, że pialiśmy ze śmiechu… o tyle teraz w głowach co bardziej rozsądnych ludzi dzwoni alarm, że coś jest jednak nie w porządku. Po pierwsze nie w porządku jest pod kopułą Binkowskiego i nie trzeba mieć doktoratu z psychiatrii aby to ocenić. Boks to jednak bardzo wyniszczający dla mózgu sport. Reprezentant Kanady polskiego pochodzenia może i specjalnie za wiele porażek przez KO na swoim koncie nie ma (tylko 2), ale ustalmy, że musiał toczyć ostre boje na sparingach.

Mam wrażenie, że Jego oderwanie od rzeczywistości z każdą kolejną wizytą w Polsce się pogłębia. Widzieliście ostatni wywiad z PGE Narodowego, gdzie Pan Binkowski stoczy walkę z częstochowskim gladiatorem?

Może warto by się zastanowić, czy w Polsce nie powinno powstać ciało nadzorcze sportów walki na wzór amerykańskich komisji stanowych. Nie sądzę aby przeszedł badania i dostał licencję na boksowanie. Niestety. Swego czasu pamiętam Binkowskiego z roli w „Człowieku Ringu” z Russelem Crowe. Nawet zainteresowałem się tym faktem i obserwowałem dalszą karierę. Poszła w zupełnie złym kierunku, o czym świadczy fakt szumnie zapowiadanej walki w Warszawie. Ciekawi mnie w ogóle, ile osób pofatyguje się na Stadion Narodowy, obejrzeć tę galę na żywo. Stawiam na ok 10 000 i to głównie przez pryzmat magii „Narodowego”. Szczerze? Nie ma w tym żadnych złośliwości, w związku z tym, że galę organizuje samozwańczy mistrz Europy ESKK. Chciałbym aby mimo wszystko sporo kibiców na nią przyszło. Walczy kilku moich dobrych kolegów, świetnych zawodników. Fajnie jakby mieli spore wsparcie. Póki co, pozostaje nam czekać na kolejne kolorowe, choć mimo wszystko lekko wiejące grozą wywiady Artura Binkowskiego.

Mamed Chalidow

Czytam w Internetach, że Mamed Chalidow odniósł się ponownie do gwizdów podczas werdyktu i wywiadu tuż po Jego zwycięstwie na PGE Narodowym, w maju tego roku. Wszyscy znamy sprawę, zresztą w jednym z blogów pisałem o tym. Dla tych co ominęli – proszę bardzo https://laczynaspasja.pl/juras-blog-mamed-gate/ .

Tak jak poprzednio, na wstępie wspomnę, że Mamed jest moim kolegą i darzę go wielkim szacunkiem za to jakim jest zawodnikiem. Mimo wszystko nie mogę zgodzić się z tym, co wygaduje w wywiadzie.

Winę za gwizdy na niego, zwalił na kibiców warszawskiej Legii, obecnych wtedy na trybunach. Idąc tym sposobem rozumowania, na stadionie było wtedy ok 57500 Legionistów. Cieszy mnie niezmiernie jako spikera, ambasadora, a przede wszystkim…kibola Legii Warszawa, że tak tłumnie „bracia po szalu” wpadli kibicować mi na warszawski stadion.

Po pierwsze: odnosząc się do poprzedniego bloga w tym temacie… niebezpiecznie jest korelować pomiędzy utartym schematem KIBOL-> PRAWICOWIEC->HOMOFOB->ANTYISLAM, gdyż w wielu przypadkach jest to przypięta medialnie łatka. Nie trzeba być kibicem piłki nożnej, aby być homofobem. Nie trzeba być prawicowcem, aby mieć inne poglądy religijne. Moim zdaniem zwalanie winy na kibiców Legii Warszawa przez Mameda, jest po prostu niesprawiedliwą oceną. Rozumiem, że z grupki tych co pozostali ( a musicie wiedzieć, że Ci bardziej radykalni w klimacie kibicowskim, którzy przyszli kibicować Jurasowi, po mojej walce poszli sobie dalej) gwiżdżąc, machali szalikami w barwach stołecznego klubu i dumnie prezentowali flagi? No właśnie. Skoro świat walczy, aby nie powielać stereotypów muzułmanin-terrorysta, to może warto by nie powielać kibol-chrześcijanin na drodze krzyżowej. Po co było wracać do tego w ogóle?

Tymek Świątek

Wczoraj na Twitterze mignęła mi informacja, że trwa gala PLMMA. Nie wiem, czy w natłoku obowiązków po prostu nie zarejestrowałem tego faktu, że jest coś planowane, czy promocja gali była naprawdę znikoma. Tak czy inaczej gala się odbyła na warszawskim Torwarze. Zerknąłem tylko na wyniki i zakończenia dwóch walk. Mariana Ziółkowskiego ze Świątkiem i DQ dla Trybsona za soccer kicka. Pozwólcie, że zajmę się tylko tą jedną walką, a w zasadzie jej negatywnym bohaterem. Marian Ziółkowski atakuje latającym kolanem (bardzo ładnie) i rozcina potężnie głowę wracającego do MMA Świątka.

Sędzia Piotr Michalak zatrzymuje walkę, wzywa ekipę ratunkową, ale oczywiste jest, że pojedynek nie może być kontynuowany. No i zaczyna się „show” Tymka, że on chce walczyć, że jest gladiatorem, że tak, srak i w ogóle świat się na niego uwziął. Gwizdy na trybunach pokryły nieliczne brawa, a według relacji obecnych na miejscu kibiców zdało się słyszeć okrzyki „To za kota!”.

Moim zdaniem nie ma co się w ogóle zajmować osobą Świątka. Żal do całego świata, że ma nierówno pod kopułą, co pokazuje każdym jednym słowem i zachowaniem, że wszyscy go oszukali, że miał ciężko w życiu i w ogóle niech wszyscy giną. Łącznie z kotem, którego zabił w akcie agresji. Pamiętam jak linczowaliście mnie za napisanie tekstu o tym, że wydałem wyrok i takie tam bla bla bla, a jak się okazało, że to wszystko prawda, to po cichu jak Homer Simpson w popularnych gifie, usunęliście się w cień żywopłotu. Podobnie było  w sprawie Michała Materli. Ci sami pisali, że bandyta niech gnije w więzieniu. Magia Internetu. Szkoda, że PLMMA, które niechybnie zbliża się do swojego końca ( a szkoda naprawdę, bo jednak przez tyle lat na rynku pomogli w karierze wielu topowym zawodnikom polskiego MMA) musi wspierać się szukaniem wątpliwej popularności „zawodnikami”, takimi jak Świątek. Dla dobra tego sportu i swojego, lepiej będzie jak zajmie się czymś innym. Dobrze napisał Dominik Durniat na TT… że to taki polski Wiaczesław Datsik. Kto nie zna tematu niech szybko odpala Google.

Przy okazji, dużo zdrowia dla trenera Oknińskiego. Walczy z nowotworem i mimo wielu różnic między nami, trzymam za niego kciuki. Powrotu do max zdrowia i walki o PLMMA. Szkoda, aby to się sypnęło do końca.

To tyle na dzisiaj. Trochę dzisiaj negatywnie, ale obiecuję że następny będzie już przepełniony miłością i pokojem. Chyba ta depresyjna pogoda robi swoje! Miłej soboty i jak ktoś ma ochotę to wpadajcie do Legionowa na galę Babilon MMA 2. Kilka fajnych zestawień i na bank dobra zabawa. Dziś będę miał okazję być gościem w studiu gali. Znaczy się mądrala 🙂

Pozdrawiam!

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze