Juras Blog: Polski Związek MMA

Dobry wieczór! Postaram się coś z sensem napisać dzisiaj, choć w głowie lekko coś brzęczy po sparingach w WCA Fight Team. Do formy jeszcze trochę, więc przyjąłem dzisiaj trochę. Cenne lekcje udzielili mi topowi polscy zawodnicy MMA, za co im serdecznie dziękuję. Nie będę pisał z nazwiska, bo to chyba nieładnie, ale dzięki Janek, Daniel i Marcin za sponiewieranie mojej ambicji i dumy. Do jutra!

Zanim zbiorę grubą dupę na drugi trening dzisiaj siadam do tekstu, który niewątpliwie napisać trzeba, a wiem o tym, że to dopiero początek czegoś, co może naprawdę diametralnie zmienić obraz polskiej sceny MMA. Mianowicie coraz częściej w branżowym powietrzu słychać głosy, że trzeba by tę piękną dyscyplinę ubrać w Związek, czyli ciało nadrzędne regulujące rywalizację na matach, ringach i klatkach w tej jakże prężnie rozwijającej się dyscyplinie. Mówienie o formalizacji MMA pod względem prawnym jest trochę jak wrzucenie granatu do zakładu psychiatrycznego o intensywnym leczeniu. Jedni powiedzą, że „O jaki fajny granat”, drudzy „ Jaka paskudna szyszka” a trzeci go zjedzą. Branża MMA zapłonęła i trzeba przyznać, że ma do tego pełne prawo. Postaram się dzisiaj rzucić mój punkt widzenia na szalę dyskusji o tym „granacie”.

Z czym kojarzy się Wam Polski Związek Sportowy? Mi z filmem „Miś” Stanisława Barei… Meblościanka, jakaś paproć na biurku, niezbyt schludnie skrojony garnitur i leśne dziadki cały dzień knujące, jak zrobić, aby się nie narobić, a zarobić. Może też przez pryzmat moich doświadczeń z związkami nie mam najlepszego zdania o takiej instytucji. Chcesz startować w zawodach, zapłać hajs. Pewnie! Za coś muszą przecież je organizować powiecie… może za dotacje od Państwa? Może fakt, że płacę startowe składki (w sensie klub), to chcę wykwalifikowanych i obiektywnych sędziów? Gdzie tam. Zazwyczaj wygrywają Ci, którzy mają wygrać, którzy lepiej pasują do kolesiowego systemu, bo trener działacz, wujek brat działacza czy szwagier zna kogoś, kto zna jakiegoś działacza. Spaczony system. Patologia wielu związków, gdzie za biurkiem zasiadają ludzie pamiętający jeszcze Marszałka Piłsudskiego, jest obecna do tej pory i dlatego na wieść, że MMA mogłoby pójść w tę stronę mam ciary podobne do tych, jakie miałem gdy zobaczyłem 2 girls 1 cup…

A komu to potrzebne?!  – cytując klasyka z marihuanen w tle. No właśnie. Warto się zastanowić i na najprostszej zasadzie plusów i minusów przejechać walcem po temacie.

Zacznę zatem od plusów, które dostrzegam, a które we wczorajszej rozmowie telefonicznej w owym temacie nakreślił mi Karol Jędrzejczyk, menadżer naszej największej gwiazdy MMA, Joanny Jędrzejczyk. Karol w jednym z wywiadów opowiedział się za powstaniem Związku, choć bardziej na początku jako Stowarzyszenie. Niewątpliwie uregulowanie prawne MMA w Polsce, przyniosłoby wiele korzyści dla rozwoju amatorskiego sportu, a zawodnicy, którzy wykazują wielki talent, mogliby liczyć na pomoc od Państwa, w formie stypendiów. Ile jest takich perełek, które giną gdzieś po drodze na szczyt, bo zamiast rozwijać się sportowo, muszą myśleć na pewnym etapie swojego życia, za co utrzymać rodzinę. Na pewno nie bijąc się za 500 PLN, trzy razy do roku. Stypendia pozwoliłyby na ich rozwój. Jak już jesteśmy przy finansach, to uregulowanie pensji dla zawodników od organizatorów gal. Ustalenie jakiegoś minimum w zależności od klasy sportowej, którą przecież też trzeba by określić. Za chwilę do tego wrócę.

Plusem byłaby na pewno bardziej wnikliwa kontrola zdrowia zawodników, tak abyśmy nie musieli niebawem oglądać zgonu w klatce czy na treningu. Jest ktoś w Polsce poza KSW, które restrykcyjnie bada swoich zawodników? Badania krwi, żółtaczki, HIV-y i tomografia głowy? No właśnie. Ciało nadrzędne w postaci komisji lekarskiej dedykowanej MMA mogłoby to rozwiązać. Wracając jeszcze na chwilę do klas sportowych, to na pewno uniknęlibyśmy sytuacji, gdy na gali do klatki wchodzi dwóch zawodników, z czego jeden debiutuje, a drugi toczy właśnie 15-ty zawodowy pojedynek. To się zdarza. Przykład z ostatniej KSW Janikowski – Chmielewski jakby co jest pudłem 🙂 Myślę, że patrzymy na trochę inne kryteria w tym wypadku.

Czy doczekamy się Polskiego Związku MMA? / PressFocus

Dwa duże plusy które dostrzegam, to otwarcie branży na pomoc finansową od spółek skarbu państwa. Świadomość, że jest to dyscyplina prawnie usankcjonowana dałoby wiarygodność dużym graczom do inwestowania w zawodników czy w organizacje gal. Zobaczcie dla przykładu na Orlen, który wykłada krocie na polskich lekkoatletów… z których wielu popularnością mocno ustępuje czołowym zawodnikom MMA w Polsce. Myślę, że niejeden z organizatorów gali MMA w Polsce chciałby mieć jako sponsora strategicznego firmę Lotos czy PGNiG😉 Drugi ważny powód to coraz głośniej i częściej wspominany fakt, że MMA mogłoby zostać dyscypliną Igrzysk Olimpijskich. Myślę, że osoba JJ niosącej ostatnio olimpijski ogień nie jest przypadkiem. Tylko prawna forma Polskiego Związku MMA i działające struktury pomogłyby wyłonić reprezentację kraju.

No dobra, to czemu jestem na dziś bardziej przeciwny niż za?

W dużej mierze przez moje doświadczenia ze związkami, o których pisałem wcześniej. Kiedyś już była taka próba ogarnięcia tego w formułę stowarzyszenia, ale po pierwsze, nie ten czas, po drugie organizacja żadna, po trzecie niewłaściwi ludzie na miejscach decydentów. Uważam również, że branża jest tak mała, że ciężko będzie znaleźć kompetentne osoby, które nie są od siebie w jakiś sposób uzależnione biznesowo. Każdy zna każdego, sędziowie zawodników, zawodnicy trenerów, trenerzy organizatorów gal itd… wepchnięcie kogoś z zewnątrz, kto nie ma o tym pojęcia jest fatalnym pomysłem.

Pisałem o klasach sportowych w MMA. Pomysł bardzo idealistyczny, gdyż wymagałoby to sporej gimnastyki organizacyjnej, określenia kryteriów nadawania tejże klasy itd. Wiąże się to bezpośrednio z zatrudnieniem kolejnych osób w strukturach związku. Kolejne osoby…kolejne pieniądze do wydania. Czy warto inwestować w to? Pisałem w plusach o komisjach lekarskich i jak najbardziej podtrzymuję, tyle że znając realia branży, gdzie każdy od każdego jest w jakimś sensie zależny, mogłoby to doprowadzić do patologii i blokowania hitowych starć, bo ktoś „złamał paluszek”. Pięknem tego sportu jest właśnie walka ze swoimi słabościami i o ile nie zagrażają poważnie zdrowiu… trzeba się bić. Zresztą są zawodnicy, którzy po okresie przygotowań wychodzą do walki w pełni zdrowi?! Nie sądzę!

Kontrola organizacji gal MMA. Nie spełniasz kryteriów, nie rób. Myślę, że jakby rzeczone ciało w postaci Związku określiło warunki organizacji gal MMA w naszym pięknym kraju, patrząc w stronę najmocniejszego gracza na rynku… mogłoby to wszystko upaść z hukiem w pół roku. Martin Lewandowski wspomniał co prawda o potencjalnym stworzeniu Związku MMA w programie u brrrr Kuźniara, ale chyba nie wziął pod uwagę, że może niekoniecznie On będzie Jego prezesem. Już widzę jak chłopaki ochoczo słuchają poleceń komisji lekarskiej, sędziowskiej. Dalej?

Minister Sportu już wspomniał o usystematyzowaniu MMA w Polsce… a to znak, że czuje potencjał do zarobienia kilku złotych na tym sporcie, jest świadomy popularności dyscypliny i dobrze by to kontrolować. Delikatnie mówiąc, położyć państwową łapę na tym. Co jeśli wiąże się to z wprowadzeniem w struktury Związku MMA ludzi spoza branży, którzy nie mają o tym świecie zielonego pojęcia? Klops Pani Gieniu, tak jak pisałem o tym wcześniej.

Możnaby naprawdę pisać i pisać, bo bez wątpienia jest to temat na długą dyskusję. Ciekawy głos w tej internetowej dyskusji zabrał Paweł Kowalik, który zna tę branże doskonale. Jest menadżerem wielu topowych zawodników i bywa na każdej gali MMA w Polsce i na świecie:

„Obecnie jest w Polsce Polska Federacja MMA, w której działają tacy ludzie jak Pawel Harasim czy Konrad Plaza. Organizują reprezentacje Polski na mistrzostwa, szkolą sędziów i są zrzeszeni w międzynarodowych strukturach. Jeśli celem ma być wprowadzenie MMA na igrzyska to droga wiedzie przez IMMAF. Co miałby związek robić w zawodowym MMA? Większość gal jest nierentowna dla organizatorów, zawodników i wszystkich pozostałych. Na pewno dołożenie kosztów licencji, komisarzy i innych biurokracji nikomu nie pomoże.”

No widzicie? Nawet nie byłem świadomy, że takie ciało istnieje, a to znaczy, że ich działalność na rzecz rozwoju dyscypliny jest niezauważalna. Przyjrzę się bliżej temu na przyszłość, a póki co spadam na drugi trening. Trzeba przewentylować płuca po sparingach i porozciągać ciało przed jutrzejszą orką!

 

Pozdrawiam!

 

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze