Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Dzień dobry, choć dla kibiców piłki nożnej okażę się to dopiero około godziny 18. Wtedy będzie wiadomo, czy z Rosji polska reprezentacja wraca z odrobiną szacunku armii niezadowolonych, czy jednak najlepiej jakby prezydent Duda odebrał im obywatelstwo, a ich rodziny wysłał na „Sybir”. Dla tych co futbol mają tam, gdzie niektórzy uczniowie siniaki po odebraniu świadectwa (cytując klasyka - „jeszcze wpierd** i wakacje!) życzenia dalszego bytu w spokoju i dobrym humorze.

Coś jest w tym pięknym sporcie jakim jest futbol, że potrafi dzielić i łączyć ludzi na całym świecie, powodować, że rytm życia codziennego ułożony jest pod terminarz drużyn, a dyskusje o ważnych wydarzeniach z zielonej murawy potrafią przyćmić polityczne dyskusje przy wigilijnym stole. Football, bloody hell!

Aktualnie wszyscy żyjemy tym, co na mundialu. Przede wszystkim tym, co na boiskach w Rosji wyprawia polska reprezentacja. Od końca eliminacji żyliśmy tą chwilą, kiedy biało-czerwoni wybiegną na murawę w meczu z Senegalem. Misterne odliczanie dni, skreślanie siedmiu kresek na ścianie niczym w więziennej celi, organizowanie zapasów piwa i chipsów jakby zbliżała się apokalipsa zombie. Magazyny pełne, telewizor wypucowany, wytyczne dla żony, kochanki, dziewczyny o nieprzecinaniu swoją osobą przestrzeni między okiem a ekranem telewizora podczas meczu. Wszystko rozpisane lepiej niż trener Nawałka schematy „rożnego” na treningach.

Nadzieja. Słowo klucz. Jak zawsze przed dużą imprezą, my kibice mamy olbrzymie nadzieje dotyczące występu naszych. Przecież w eliminacjach grali naprawdę fajną piłkę, na Euro 2016 dotarli do ćwierćfinału, więc okolice podium zaczęły świtać w głowach najbardziej optymistycznie nastawionych kibiców całkiem realnie. Przyznaję, że ja również stawiałem na Polskę jako czarnego konia tego rosyjskiego turnieju…

Potem przychodzi brutalna weryfikacja, zdeptanie hurraoptymizmu, ściskająca w gardle gorycz porażki. Rozczarowanie. Wszyscy jako kibice jesteśmy rozczarowani. W pewnym stopniu oszukani? Przez kogo kochani? Przez piłkarzy? Telewizję pompującą balonik? Prezesów, trenerów i  setek reklam z narodowymi bohaterami w roli głównej?

Nie. Oszukaliśmy się sami sądząc, że na Mundialu zrobimy wielką niespodziankę.

Na Euro się udało. Mundial brutalnie zweryfikował jednak specyfikę tego turnieju. Myślę, że mimo wielkich klubów, które reprezentują nasz piłkarze wielu z nich nie udźwignęło ciężaru mistrzostw świata. Szukanie teraz na siłę winnych, wieszanie ich na miejscowych rynkach obrzucając przy tym zgniłym pomidorem nic nikomu nie da. Zagraliśmy dwa fatalne mecze, sami sobie strzelając dwie bramki w meczu z Senegalem. Nie kleiła się gra, mam wrażenie, że bez większego pomysłu od pierwszych minut meczów. Naszym piłkarzom nie brakuje umiejętności. Zabrakło jednak walki do samego końca. Co takiego wydarzyło się, że kadra która jeszcze niedawno stanowiła taki monolit, gdzie każdy „umrze” za każdego, nie potrafiła podnieść się po pierwszych straconych golach i próbować odrabiać straty?

W meczu z Senegalem dopiero w końcówce meczu zobaczyliśmy większy pressing i próbę wydarcia czegokolwiek. Wielokrotnie pisałem o tym, że ja jako kibic mogę wybaczyć błędy, braki techniczne, czy wypadkową sportu ale nigdy nie wybaczę braku zaangażowania. Faktycznie spalili się psychicznie czy może jednak wewnątrz kadry źle się działo już przed turniejem? Po meczu z Kolumbią nasz kapitan Robert Lewandowski wyraził swoją frustrację, wbijając lekko niebezpośrednią szpilkę, że poziom piłkarski na boisku nie zawsze jest godny napastnika Bayernu, Maciek Rybus opowiadał o braku taktyki w obu meczach, a Kamil Glik sugeruje, że po Mundialu opowie o tym co go boli najbardziej i nie jest to kontuzjowany bark.

Szczerze? Mam w dupie całą tą nagonkę i polowania na czarownice.

Szukanie winnych, setki publikacji wiercących dziurę w polskiej kadrze, analiza porażek. Serio, co to zmieni? Poczujecie się lepiej jak zwolnią trenera Nawałkę? Tego samego, którego przez ostatnie lata wynosiliście na ołtarze? Skoro Lewandowski staje się za dobry na resztę drużyny i psuje atmosferę to może lepiej nie wystawiać go więcej? Na pewno nie w meczu z Japonią. Meczu o Honor? Bzdura. Gdyby nie Robert to reszta chłopaków oglądała by Mundial w telewizji razem z kibicami. Serio irytuje mnie ta cała nagonka. No i jeszcze wypominanie piłkarzom, że zamiast skupić się na treningach to skupili się na reklamowaniu telefonów, energetyków, antyperspirantów czy innych chipsów. Przecież takie rzeczy są integralną częścią zawodowego sportu i praktykowane od wielu lat na całym świecie. To nie dotyczy tylko naszej reprezentacji.

Wiadomo, że wszyscy liczyliśmy na więcej, ale bądźmy choć na chwilę poważni i minimalnie obiektywni. Jesteśmy za słabi piłkarsko na tę chwilę aby znaczyć coś na arenie międzynarodowej. Ćwierćfinał Euro 2016 otrąbiliśmy sukcesem choć prawda jest taka, że reprezentacja siatkarska dla przykładu mogła by się poczuć lekko deprecjonowana. Dla nich ćwierćfinał to porażka. Szczerze to dla mnie również. W myśl zasady „drugie miejsce… to pierwszy przegrany”. Oczywiście ktoś teraz napisze, że co ty Juras porównujesz siatkówkę do piłki nożnej? Nie ten pułap zainteresowania. Oczywiście! Tyle, że tym samym kluczem mogę powiedzieć „ przestań wypominać piłkarzom milionów na koncie – mogłeś przecież nim zostać”.

Podobny poziom retoryki, myślę. Nie ma co się przepychać. Nie ma co się silić aktualnie na kolejne aferki, skandale i pretensje. Ja spokojnie czekam na ostatni gwizdek w meczu z Japonią. Niestety wedle starego porzekadła Reprezentacji Polski… meczu o honor. Tylko od piłkarzy i ich zaangażowania zależy czy gównoburza rozleje się globalnie, czy za tydzień zapomnimy o tym turnieju… szykując się mentalnie do eliminacji Mistrzostw Europy, ponownie rozbudzając w sobie nadzieje na spektakularne sukcesy. Taki los kibica.

Ja tak samo jak po meczu z Senegalem dalej założę koszulkę z orłem na piersi. Jestem dumny z tego. Będę kibicował naszej ekipie dokładnie tak samo jak przed pierwszym meczem. Liczę na godne pożegnanie się z rosyjskim turniejem. Zachęcam do tego aby być z Nimi tak samo jak byliście po sukcesach. Kibicem się jest, a nie bywa. Niby populistyczne powiedzenie, a jednak bardzo prawdziwe. Także POLACY…. DO KOŃCA!!!