Juras Blog: Narodowy wstyd…

Witam! Na wstępie chciałbym tylko napisać, że za wszelką składnie i błędy stylistyczne bardzo przepraszam, ale spałem jedyne cztery godziny, a to już trzecia zarwana noc z rzędu. Takie życie! Nie zamienię się z nikim mimo coraz pilniejszej potrzeby wakacji.

Mam nadzieje, że uda się już w czerwcu polecieć gdzieś i wygrzać grubą dupę nad basenem z drinkiem w ręku. Kombinowałem z kierunkami, może coś nowego ale jak znam siebie… ponownie zawitam do ukochanej Grecji. Dobra koniec marzeń trzeba zejść na ziemię i ogarnąć jeszcze milion innych spraw.

W nocy wróciłem z Wrocławia, gdzie odbyła się gala FEN 21. Zaznaczę na wstępie, że to kolejna bardzo dobra gala dolnośląskiej organizacji. W tym miejscu warto też wspomnieć, że to już trzecia gala MMA we Wrocławiu na przestrzeni dwóch miesięcy. Myślę, że póki co starczy ;). Z drugiej strony, osobiście bardzo lubię to miasto, więc zawsze z chęcią goszczę w jego progach. Moja mama pochodzi z Oleśnicy i mam tam rodzinę!

No to przechodzimy do meritum dzisiejszego bloga, mianowicie korespondencyjnego pojedynku o widza pomiędzy telewizją publiczną, a stacją Polsat Sport. Narodową Galą Boksu, a Fight Exclusive Night. Festiwalu zażenowania kontra bardzo wysokiego poziomu sportowych emocji.

Tak kochani. Nie będę obiektywny z wiadomych powodów. Nawet jakbym chciał, to z gówna bata nie ukręcisz. Pracując jako komentatorzy przy FEN podglądaliśmy co dzieje się w Warszawie, dzięki transmisji w laptopie Mateusza Borka. Widzieliśmy jak zapowiadane 20 000 kibiców, którzy rzekomo kupili bilety utknęło gdzieś w piątkowych warszawskich korkach, nie mieścili się przy zatłoczonych bramkach czy dostali rozwolnienia i te wspaniałe Igrzyska oglądali w licznych toaletach na stadionie.

Fakt jest taki, że PGE Narodowy świecił pustkami, jak pojemnik ze wstydem organizatora tej gali. Cytując klasyka „spoko spoko, zaraz się rozkręci” też nie znalazło odzwierciedlenia, bo jakoś specjalnie bliżej głównych walk kibiców nie przybywało. Nie pomogło nawet sprzedawanie biletów przez serwisy z rabatami i rozdawanie ich gdzie popadnie. Szkoda… serio. Szkoda mi wszystkich zawodników, którzy brali udział w tym przedstawieniu, bo to mogła być dla nich wielka chwila w sportowej karierze. Wiem, co mówię, bo jutro mija dokładnie rok kiedy wychodziłem do walki przy 57 500 tysiącach kibiców. Niezapomniane chwilę. Wielu z bohaterów NGB ciężko trenowało aby zaprezentować się z dobrej strony przed kibicami i widzami jakby nie było telewizji publicznej. Wiem, bo widziałem jaką robotę zrobili Artur Szpilka, Izu czy Ewka Piątkowska.

Nie tylko frekwencja była tutaj powodem do wstydu i zażenowania, które czuli wszyscy poza „częstochowskim Gladiatorem”, który żyje w jakimś równoległym dla świecie. Mam wrażenie, że wielu z oglądających widzów, włączyło to tylko po to aby zobaczyć kabaret organizacyjny, a nie formę sportową bohaterów gali. Nie zawiedli się, bo wczoraj Twitter płonął jak rzeczony w reklamie konar. Niektórym przydałby się wczoraj taki środek bo zapomnieli zabrać ze sobą jaj do ringu.

W jednym szczególnym przypadku to akurat żadna nowość, bo do „spektakularnych” porażek przyzwyczaił nas wielokrotnie. To w ogóle jest ciekawa społecznie postać. Siedzi taki zmęczony życiem szary „Nowak” (dajmy już spokój Kowalskim), brzydka żona w kuchni, rozwydrzone dzieciaki demolują mieszkanie, hajsu na wódkę też niewiele, więc popija najtańszy browarek ale kiedy widzi tego nieudacznika dostającego baty od byle kogo… napawa się optymizmem myśląc głośno „ten to ma dopiero w życiu przejebane”.

Najman już na zawsze pozostanie synonimem słowa nieudacznik. Fakt nie opinia. I możesz teraz gamoniu napinać się w wywiadach i fejsbuniach jaki jestem beeeee i w ogóle „chłopak Salety”, „cwel z Warszawy” itd. Możesz próbować wyzywać mnie na walkę nawet w kisielu, ale nie dam Ci zarobić nawet jednego grosza. Wejście z kimś takim jak ty do ringu jest degradacją dla każdego sportowca. Proponowałem kilka razy abyś odwiedził mnie w moim klubie i udowodnił, że właściwym twoim przydomkiem powinien być raczej „el progesteron”. Koniec moich osobistych wycieczek. Szkoda kliknięć w klawiaturę.

Wracając zatem do wieczoru absurdu na Narodowym. Co z Arturem Bińkowskim? To, że zwariował wszyscy wiedzą, ale żeby biletu nawet nie dostał? Czemu wycofał się Mariusz Wach? Gdzie Molina? Dlaczego do angażu przy tak wielkim projekcie angażuje się Panią Popek, która z relacji moich znajomych uczyła się czytanych kwestii w momencie ich mówienia. Jacka Lenartowicza znam jeszcze z anonsowania wielu gal boksu i PLMMA. Dla mnie akurat postać na plus, choć każdy lubi co innego.

No i ściągnięta za grube pieniądze postać legendarnego Michaela Buffera. Myślę, że sam Amerykanin, widząc co się dzieje, martwił się, aby sceniczny makijaż wytrzymał czerwoną ze wstydu tonację skóry twarzy. Bardziej absurdalne niż zapowiadanie przez taką postać Marcina najmana do ringu byłoby chyba tylko… nie, jednak nie. Nie ma nic bardziej absurdalnego.

Można zakrzywiać rzeczywistość, jak zrobił to Andrzej Wasilewski na Twitterze, dziękując za ten event i wierząc, że potencjał tej gali rozsadzi scenę sportów walki w niedalekiej przyszłości. Ja rozumiem, że biznesy, że ta strona barykady itd., ale trzymajmy granicę dobrego smaku. Proszę. Ja pięściarstwu w Polsce życzę jak najlepiej, wielu z zawodników jest moimi dobrymi znajomymi. Nie ma dla mnie znaczenia, czy dobrą gale robie Mati Borek, czy Pan Andrzej. Niech to będzie godne widowisko, a nie kabaret wątpliwej jakości telewizyjnej. Pewno teraz w głowie wielu zapaliła się lampka, że Juras to sprzedajna szuja za pieniądze Polsatu i nie może mówić nic innego. Bzdura. Polecam cofnąć się w czasie i przeczytać wiele moich blogów, gdzie krytykowałem KSW. Tak tak, swojego pracodawcę. Miałem przez to wiele zgrzytów ale trudno. Co robić. Taki jestem.

Miał być skok na kasę i gala na miarę świętowania 100 lat Niepodległości. Wyszło żenująco. Nawet nie ma co wspominać o Kassim, który poszedł sobie do szatni bo rozbolała go głowa… Szkoda Izu. Tych „kropek nad i” było zdecydowanie więcej. Organizacyjnie wyszło jednak tak jaki poziom sportowy prezentuje główna twarz tej gali czyli MN. To nie jest droga do promocji sportów walki w Polsce. Mam tylko nadzieje, że wszyscy zawodnicy otrzymają na dniach pełne wypłaty za swoją robotę.

Podsumowując… najman! nigdy nie będziesz Kawulem czy Martinem 😉

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem