Juras Blog: KSW vs UFC runda druga!

Uszanowanie Panie i Panowie! Tradycyjnie na wstępie trzeba popisać jakieś bzdety aby przyzwyczaić oczy do ekranu monitora, czy rozgrzać palce aby za chwilę sprawnie napisały dzisiejszy tekst. Zazwyczaj rzucę coś o pogodzie albo inny sztampowy wstępniak ale dziś uczciwie zacznę od kilku spraw bieżących, które ostatnimi czasy mocno ograniczają mnie choćby w aktywności social mediowej. Ustalmy, że brak czasu na fejsbunia… no to trochę trąci dramatem!

No dobra, bo zabrzmiało to jakbym faktycznie miał taki natłok obowiązków, że nie ma czasu usiąść na belce startowej skoków narciarskich, przy czym uprzedzam o metaforze, aby nikt w chwili zasiadania na sedesie nie postanowił skoczyć. Jeżeli już… to rekordów życzę!

Dzieje się kochani trochę i to niekoniecznie w najbliższej życiowej pasji jaką jest MMA. Tak jak pisałem wcześniej, do końca roku raczej nie zawalczę, a w tym tygodniu będą decyzje czy trzeba będzie operować pokrzywioną rękę czy też starczy dobra rehabilitacja. Ukłony dla MML i MDClinic za wszelaką pomoc. Ostatnimi czasy bardzo mocno myślę aby w końcu znaleźć czas i napisać wspominaną wcześniej książkę ( uprzedzam, że nie do końca biografie, bo ta jeszcze poczeka aż zrobię kilka mocno popieprzonych rzeczy więcej ). Nie zanosi się jednak na wyjazd w ciszę i spokój, bez Internetu i innych dystrakcji. Dlaczego? Otóż jak często powtarzam trzeba spełniać marzenia.

Jedno z moich niebawem się spełni, gdyż będę miał przyjemność spędzić trochę czasu na planie filmowym. Nie tam, że dokument o MMA czy coś podobnego. Normalna duża produkcja, z poważnym i znanym reżyserem, prawdziwymi aktorami i nawet kamery pro będą. Nie powiem… jaram się. Zawsze chciałem spróbować tej branży. Więcej szczegółów pewno niebawem, bo już w przyszłym tygodniu zaczynamy zdjęcia.

Tak wczoraj gadałem nawet z Jankiem Błachowiczem, że mam idealną wymówkę dlaczego upasłem się jak świnia!? Musiałem przytyć do roli 🙂

No dobra ludki zainteresowane główną częścią bloga, czyli drugim starciem pomiędzy KSW, a UFC o polskiego kibica. Pierwszą część możecie znaleźć i poczytać TUTAJ

Co zatem zmieniło się od pierwszego mojego wpisu dotyczącego walki pomiędzy polskim, a światowym gigantem? W sumie to wszystko. Wydarzyło się kilka naprawdę interesujących rzeczy, o których warto wspomnieć w jednym miejscu. To właśnie zamierzam uczynić.

Po pierwsze: „UFC jest w dupie” – jak twierdzi Maciek Kawulski, jeden z szefów KSW, pytany w wywiadzie o próby podkupienia zawodników polskiego giganta przez szturmujących polskich rynek Amerykanów. Propozycje mieli dostać wszyscy czołowi zawodnicy Kej Es Dabelju. To prawda. Wielu z nich dostało takie zapytanie, ale zazwyczaj kończyło się to na etapie pierwszych rozmów. UFC próbowało podbić zainteresowanie swoim produktem próbując wykorzystać już wypromowane w Polsce dobrze postaci.

O ile ponowna propozycja dla Mameda Chalidowa, trochę z góry była skazana na porażkę, o tyle propozycja dla Michała Materli już nie. Były mistrz średniej KSW nie zdecydował się jednak na …walkę wieczoru na gali UFC Gdańsk, gdyż takie były rozmowy.

Przy okazji dla wszystkich ortodoksów, że UFC amerykańskie jest dobre, a KSW to szopka i cyrk… UFC to też biznes i w dupie mają prestiż rankingów skoro celują w walkę wieczoru jednej ze swoich gal z wykorzystaniem debiutanta w ich federacji. Zrozumiałe jest dlaczego ale dziwią mnie czasami takie głosy, że „Oni” są poważni. Nieporównywalny poziom sportowy w wielu przypadkach, ale w kolejnych pamiętajmy, że też muszą sprzedać bilety i oglądalność.

Michał Materla postanowił zostać w KSW i szczerze wcale się Jemu nie dziwię. Lament o niewykorzystanej szansie można schować w kieszeń i zasypać ją psim gównem, aby przypadkiem nie włożyć tam ponownie ręki. Gość jest w takim punkcie swojego życia i kariery, że nie ma nad czym się zastanawiać. Ma zaczynać wszystko od początku? Iść do UFC na jedną walkę? Wtedy jeszcze nie było zdjętego zakazu opuszczania kraju z wiadomych powodów.

Moim zdaniem zostałby wykorzystany do promocji gali w Gdańsku i wyrzucony na bruk wobec braku dalszych planów na niego w UFC. Bez względu na wynik pojedynku.

W KSW ma wszystko łącznie z dużymi finansami, a ustalmy, że w wieku 30+ to one decydują. Możesz iść do UFC i za chwilę zostać z oszczędnościami, albo bić się w KSW, przed swoimi kibicami, za lepsze pieniądze i spokojnie myśleć, że zapewnisz byt swojej rodzinie jak przyjdzie chwila aby odwiesić rękawice na kołek. Mniej emocji, więcej rozsądku w takich sprawach. Aaaaa no i pisanie „na Jego miejscu to… „? Spokojnie. Ci którzy to piszą nigdy nie będą na Jego miejscu 🙂

W poprzednim blogu pisałem, że kluczowa w walce o kibica, będzie karta walk. Spekulowaliśmy o nazwiskach jednak wszystko jest już jasne i można spokojnie kupować bilety na UFC i KSW. W mojej opinii to są dwie naprawdę optymalne na tę chwilę zestawienia. Już teraz w całej tej przepychance można powiedzieć jedno : wygranymi jesteśmy My…kibice MMA.

UFC na Gdańsk wysyła swój polski kontyngent Held, Błachowicz, Stasiak na których czele stanie Karolina Kowalkiewicz, bezwzględnie najbardziej popularna w Polsce z całej Naszej ekipy. Karola zawalczy w main evencie gali. Super. Dodatkowo w oktagonie zobaczymy debiutujących Wieczorka i Oskara Piechotę, z którego angażu cieszę się osobiście jako wielki fan Jego talentu. W walce wieczoru nie zobaczymy żadnych europejskich „kotletów”, a mega sztosa Donalda Cerrone. Tym razem UFC potraktowała polskiego kibica godnie. I dobrze!

KSW w Dublinie odpowiada walką Pudziana z McSweeneyem, a wiadomo, że dla Mariusza miejscowa Polonia będzie szturmować kasy (choć o tym za chwilę), rewanżem Gamrota z Parkiem, który kipi „złą krwią”, czy wielkim powrotem do KSW Michała Materli i starciu z brazylijskim antyterrorystą Thiago. Do tego dorzucamy starcia Irokeza z Zawadą, piękną i niebiezpieczną Arianne Lipski oraz kilku dobrych, miejscowych zabijaków i mamy naprawdę fajną kartę walk. To nie koniec atrakcji w Irlandii. Czekam na ogłoszenie kolejnych nazwisk!

Bilety? No właśnie. Nad tym mocno zastanawiałem się przy pierwszym wpisie, a rzeczywistość mocno weryfikuje. Byłem przekonany, że tradycyjnie dla siebie, jak również niesioną euforią po londyńskiej gali KSW, gdzie bilety sprzedały się jak świeże bułeczki i tym razem sprzedaż zamknie się w kilku dniach.

Nie jest jednak aż tak kolorowo, choć na trzy tygodnie przed galą ponad połowa hali jest już sprzedana. Nie panikowałbym specjalnie, bo jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do sprzedawania przez KSW każdej hali w trzy dni.

Jak wygląda sprawa z UFC? Z tego co wiem, sprzedali ponad 7 tys biletów, co uważam jest wynikiem bardzo dobrym, a podobnie jak KSW, do gali jeszcze trzy tygodnie i intensyfikacja działań promocyjnych.

No to czekamy zatem na kolejne atrakcje dla polskiego kibica MMA w wykonaniu obu federacji. Ja mam problem dylematów, gdzie będę w ten weekend, z głowy gdyż sobotnie UFC obejrzę z perspektywy cornera Janka Błachowicza, a potem pakuje się w samolot do Dublina, gdzie jarać się będę galą KSW. Wygrywam podwójnie! Zresztą Wy również, bo będziecie mieć relacje z pierwszej ręki, czyli mojej, tu na portalu Łączy Nas Pasja!

Miłej niedzieli!

Komentarze