Juras Blog: Fight Biznes

Witam Was wszystkich bardzo gorąco. Ilość przyjętej witaminy D3 i dobra dieta powoduje, że mimo braku promieni słonecznych żyje się tak jakoś lepiej. Nawet nakładające się zmęczenie po treningach nie jest w stanie złamać mojego pozytywnego myślenia, czego również serdecznie Wam życzę. Szkoda życia na ciągłe zamartwianie się i wkurzanie na wszystko w około. Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Tą mądrą sentencję przeczytałem w jednej z przydrożnych knajp na Śląsku. To były czasy… placki ziemniaczane…żurki… kluski śląskie, zrazik, modra kapusta. 🙂

Dzisiejszy blog będzie wyjaśnieniem schematu działania szeroko pojętego fight biznesu. Będzie też odpowiedzią na niektóre komentarze na moich profilach social mediowych, „zarzucających” mi, że więcej czasu spędzam w Internecie, na planach zdjęciowych, wszelakich imprezach, niż na macie przygotowując się do walki na KSW 39.

Nie mam obowiązku i też nie czuję potrzeby, aby tłumaczyć się przed kimkolwiek, ale pomyślałem sobie, że to świetna okazja, aby opisać trochę, jak działa biznes sportów walki w Polsce i może niektórym otworzyć trochę szerzej oczy na pewne tematy.

Jeżeli masz już pełną wiedzę w tym temacie, to może lepiej zamiast czytać tego bloga pójść na spacer, klepnąć w tyłek swoją dziewczynę (albo chłopaka – nie bójcie się dziewczyny) lub w oparach świeżo zapalonej, tfu zaparzonej herbaty porozmyślać o sensie istnienia. Jeżeli natomiast interesuje Cię, z czego żyją zawodnicy sportów walki w Polsce… here you go!

Z czego żyją zawodnicy sportów walki w Polsce? Bardziej doprecyzowane pytanie powinno brzmieć, z czego utrzymują się zawodnicy na dorobku oraz Ci którzy mają już swoją markę. To dwie różne sprawy mimo tej samej profesji. Pozwólcie, że skoncentruje się głównie na podwórku polskiego MMA z racji większej wiedzy, ale spokojnie moje racje można przenieść też na bokserski ring. Tak w Polsce, jak i na świecie. Schemat jest prosty, jak sex w średniowieczu.

Większość polskich zawodników MMA, których macie okazję oglądać na telewizyjnych galach to sportowcy, którzy oprócz wykonywanej profesji fightera mają dodatkowe zajęcia, aby dorobić do domowego budżetu. Ciężko aby było inaczej skoro większość z nich za walkę dostanie max 5 tysięcy złotych i to już ze sponsorami. Mówię teraz o zawodnikach, w kategorii „na dorobku”. Trenują z całych sił, często kosztem snu pracują jako ochroniarze w nocnych klubach, czy zamiast odpoczywać przed walką prowadzą niezliczoną liczbę treningów indywidualnych, czy grupowych, aby wpadło na konto trochę więcej grosza.

Pieniądze z walki bardzo często nie wystarczają nawet na pokrycie kosztów przygotowań. Nie macie co się łudzić, że poza KSW zawodnicy dostają za walki dobry hajs.

Z FENu topowe gwiazdy odchodzą m.in z tego powodu, to żadna tajemnica, a o PLMMA nawet nie wspominam, bo tam zwykło się praktykować rozliczenie startu w biletach, czyli ile sprzedaż biletów tyle twojego hajsu. Znany jest przypadek czołowego ich zawodnika, który sprzedał ich 10. Gdzieś jednak bić się trzeba, więc może w perspektywie czasu i współpracy z TV Puls pojawią się godne pieniądze lub w ogóle po prostu pieniądze.

Większość tych zawodników żyje nadzieją, że uda się sprofesjonalizować ich pracę i będą mogli żyć tylko z walk. Do tego potrzebny jest sportowy wynik i charyzma. Jesteś tyle wart, ile ludzi zainteresujesz swoją osobą, a pieprzenie internetowych ekspertów, że najpierw powinien liczyć się poziom sportowy,a najlepiej tylko on, świadczy o braku kontaktu z rzeczywistością lub po prostu nie dociera do nich słowo biznes, gdyż cały czas mieszkają z rodzicami i to oni płacą za Jego egzystencję. Nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo punkt widzenia na temat Fight Biznesu różni się z perspektywy kibica, a zawodnika.

Za dużo social mediów Juras, idź na trening lepiej, nie jedz tego, bo Sokodjou na bank teraz trenuje, a Ty sobie grasz w gry. Czytając takie opinie mam wrażenie, że ich autorzy żyją w jakimś odrealnionym świecie filmów z Rockym Balboa, a ich wiedza opiera się na komiksach, miejskich legendach i wykreowanej w swojej głowie fantastyce.

12

Komentarze