Juras Blog: # czyli siła internetowej społeczności!

Uszanowanie! Emocje po ostatnich dwóch weekendach trochę już opadły, więc trzeba wrócić do rzeczywistości. Najpierw całe szaleństwo związane z galą KSW 39 i moją walką, a w tę niedzielę… w sumie to do późnego poniedziałku świętowanie Mistrza Polski warszawskiej Legii. Szczerze, to nie pamiętam abym się tak stresował, jak w chwili kiedy po zakończeniu meczu w Warszawie czekaliśmy 7 minut na rozstrzygnięcie w Białymstoku. Jak już wybrzmiał tam ostatni gwizdek w sezonie wypadłem na murawę drąc się do mikrofonu: „Jesteśmy Mistrzem Polski” tak, że prawie straciłem przytomność z emocji. Serio. Noga się ugięła. Może to głupie, ale meczami „o coś” stresuję się bardziej… niż własną walką.

Tak czy inaczej, czas wracać na właściwe tory, gdyż trochę ostatnio zeszmaciłem się kulinarnie i imprezowo. Jest czas na pracę i jest na zabawę. Warto zachować odpowiedni balans. Żeby nie było… na bank zobaczycie mnie z piwkiem czy kawałkiem pizzy, bo całe wakacje zamierzam luźniej traktować temat diety, ale bez codzienności. Trzeba wrócić do formy fizycznej z walki, co nie będzie chyba aż tak trudne, bo zazwyczaj więcej odbijałem w dwa tygodnie po walce, niż zrobiłem to teraz. Od weekendu wracają obowiązki i do połowy lipca ruszam ponownie ogniem w tematach zawodowych. Jeszcze muszę znaleźć czas na choćby krótki wypad motocyklowy, bo moja Yamaha MT-10 SP obrazi się za ciągłą miejską jazdę.

Co zatem dzisiaj w blogu? Myślę, że temat, którego jesteśmy świadomi, ale nie do końca wiemy jak dużą siłę rażenia ma internetowe społeczeństwo. Uważam, że zdecydowanie większą niż wszelakie marsze, protesty i inne formy pokazania się w wieczornych wiadomościach. W dobie cyfryzacji świata nie trzeba wychodzić na ulicę aby osiągnąć sukces. Może nie w każdym „problemie”, ale jednak.

Moc internetowych społeczności, wszelakiej maści kanałów social mediowych jest ogromna. Pokazuje, że jeżeli tylko zależy ludziom na czymś, to konsekwencją i jednością mogą osiągnąć sukces. Inspiracją do dzisiejszego bloga jest oczywiście najświeższa akcja polskich kibiców MMA, która miała na celu zapewnić kolejną szansę walki dla UFC naszemu czołowemu lekkiemu – Marcinowi Heldowi, ale ustalmy, że to tylko przykład siły social mediów.

Zapoczątkowana przez usera Murasa z Cohones, akcja wsparcia i zwrócenia uwagi na fakt, że gala UFC w Gdańsku bez Heldzika po prostu nie ma sensu odniosła sukces. #Heldnaufcgdańsk i oznaczenie profili matchmakerów zrobiło należny szum, czego wynikiem była dzisiejsza informacja o tym, że Marcin Held dostanie jeszcze jedną szansę od UFC, właśnie na gali w Gdańsku. Tak wiem, że zrobione zamieszanie to dla włodarzy amerykańskiego giganta sprzedaż pewnych biletów i w zasadzie to jest ich głównym argumentem za Heldzikiem, ale chyba my kibice i sam Marcin nie mają nic przeciwko. Wszyscy będą szczęśliwi, a w rzeczywistości przy wydarzeniach sportowych i imprezach rozrywkowych o to chodzi.

UFC musi sprzedać ponad 15 tysięcy biletów, jak chce mieć godnie wyglądające w TV obrazki, więc każdy jeden bilet ma znaczenie. Póki co, pewniakiem wydaje się również Jan Błachowicz i wobec porażki z Gadelhą… Karolina Kowalkiewicz. Myślę, że również Krzysiek Jotko, a wtedy już w takim formacie karta wygląda godnie. Czekamy zatem na więcej detali.

12

Komentarze