Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Witam witam. Wyspani? Większość czytelników to „etatowcy”, więc pewno obeszło się wczoraj bez siedzenia do późna. Chyba, że oglądaliście Ligę Mistrzów popijając browarkiem, a potem w przypływie ułańskiej fantazji postanowiliście iść jeszcze na stacje benzynową uzupełnić braki w lodówce. Kto nigdy tak nie zrobił niech pierwszy rzuci kamieniem!

Byle nie w kogoś, bo paragrafy. Czasami by się chciało… takim ostrym… tak czy inaczej cieszę się, że w pełni witalnych sił gościcie na moim blogu, więc zapraszam Was do lektury. Dziś temat z weekendu, czyli gala pięściarska Polsat Boxing Night. Niekoniecznie będzie to analiza techniczna pojedynków, bo gdzie mi tam do pro w temacie.

Z racji współprowadzenia programu Puncher Extra Time musiałem zainteresować się bardziej tematem boksu i powiem szczerze, że podoba mi się to. Szczególnie w tym najlepszym polskim wydaniu. Wtedy gdy do polskich zawodników nie jest ściągany autobus kelnerów, abyśmy obijali ich naprzemiennie ku chwale publiczności zgromadzonej gdzieś na szkolnej hali gimnastycznej w Wólce Kossowskiej.

Sobotnia gala Polsat Boxing Night w Częstochowie pokazała, że jest światełko w tunelu dla pięściarstwa w Polsce. Dramatyzuje? No właśnie niekoniecznie, gdyż same ratingi telewizyjne pokazują, że MMA wyprzedziło popularnością w naszym kraju Boks może nie o lata świetlne, bo to będzie nadużycie, ale przynajmniej zdublowało w biegu na 400m.

Takie czasy. MMA jest sportem naszego pokolenia i naszych dzieci. Boks? Raczej naszych ojców i dziadków.

Wraz z nimi przeminie zainteresowanie. Sad but true, jakby to powiedział mieszkaniec Wysp Brytyjskich. Nie mówię tutaj nawet o polskim podwórku. Ile jest teraz walk na światowym poziomie, które porywają wszystkich przed telewizory? Królewska kategoria świeci pustkami z wyjątkiem dwóch? trzech? zawodników. Mówię o takich, którzy zmuszą mnie do nocnego oglądania. W Polsce pięściarstwo zanotowało spory regres. Z różnych powodów.

Poziomu sportowego raczej bym nie deprecjonował, bo mamy naprawdę fajnych zawodników, jednak ciągłe szarpanie się promotorów, podkładanie świń, kombinacje i pazerność menadżerów sprawiły, że ani to ładne, ani interesujące. Tak o organizacji od strony logistycznej jak i dysproporcji sportowej.

Pisałem już kiedyś o tym, więc nie ma sensu powielać tekstów. Jest jednak nadzieja, że pięściarstwo w Polsce wróci na należne salony. Sobotnia gala Polsat Boxing Night dała mi taką nadzieje. Zresztą nie tylko mnie. Miałem być tam osobiście na zaproszenie Mateusza Borka, ale obowiązki względem córeczki wygrały z wycieczką do Częstochowy. Nie mniej jednak kupiłem PPV i uważam, że to bardzo dobrze wydane 40 PLN.

Oglądałem gale od walki Parzęczewskiego i szczerze nie pamiętam, abym kiedykolwiek tak dobrze bawił się oglądając walki bokserskie w telewizji.

Na żywo też ponoć emocje petarda. Świetna oprawa wizualna, doping zorganizowanych grup, które przyjechały za swoimi zawodnikami (ekipa Adama Balskiego pozamiatała), no i świetne sportowo pojedynki. Jestem pod dużym wrażeniem walki Ewy Brodnickiej, mimo że jakoś boks w wykonaniu kobiet niespecjalnie mnie przekonuje. Fajny techniczny pojedynek i zasłużone zwycięstwo. Emocji nie zabrakło w walce Adama Balskiego, którego wielu ekspertów typuje na przyszłego mistrza świata.

Adam potwierdził to w walce z Grachevem idąc na ryzkowne wymiany i trzymając tempo dobrych kombinacji przez większość rund. Trzeba przyznać, że Rosjanin ma łeb z betonu, bo przyjąć tyle mocnych ciosów i nawet się nie zachwiać? Imponujące, choć średnio zdrowe. Taki sport. Jak już mówimy o zaimponowaniu to szacunek dla Balskiego za to, że w ostatniej rundzie nie kalkulował, tylko dalej dążył do zwycięstwa przez KO. Mając zwycięstwo na punkty w kieszeni dalej szedł w wymiany, choć na jego miejscu wielu przechodziło by bezpiecznie rundę. Za to kocha się takich zawodników, a jak dodamy do tego „Felicita” włoskiego duetu na wyjście i prawdziwość wypowiedzi… Tak. Adam Balski ma to coś.

Wielki ciężar psychiczny siedział na barkach Mateusza Masternaka. Z wielu powodów. Polecam zobaczyć wczorajszego Punchera. Opowiadał o trudach tego pojedynku zanim jeszcze wszedł do ringu. Jednak jak już wszedł to dla mnie profesura. Doskok, trzy ciosy, odskok zanim Kalenga machnie tym swoim cepem. Ma skubany czym rąbnąć. Na szczęście dla Mastera tylko jeden z tych cepów doszedł celu trafiając w czoło. Porozbijany metodycznie El Toro nie wychodzi do 7 rundy i Master udanie rewanżuje się Kongijczykowi za walk w Monte Carlo zdobywając przy tym pas Mistrza Europy WBO. To otwiera jemu drogę do walki o Mistrzostwo Świata myślę. Czas pokaże. Mateusz jest gotowy.

Hala w Częstochowie totalnie odfrunęła kiedy do ringu wychodził Tomasz Adamek.

W rytm piosenki Funky Polaka, która do końca świata będzie się wszystkim kojarzyć z „Góralem” szedł nie tylko aby wygrać z Abelem, ale pokazać, że Tomasz Adamek mimo 41 lat wciąż jest w świetnej formie. Nieustający doping, szybkość w ringu i czujność w defensywie dały Adamkowi zwycięstwo w 7 rundzie przez KO. Tym samym udowodnił prześmiewcom, że nie jest tylko „sprzedawcą biletów” odcinającym kupony od dawnej sławy. Wciąż kochany, uwielbiany, darzony szacunkiem. Po tym pojedynku mam wrażenie, że duma Gilowic nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w walce o mistrzowskie pasy. Abell to nie byle kmiot którego można zlać dla braw i WIN w rekordzie. Adamek wciąż w formie. Czekamy na więcej Panie Tomku!

Na koniec wielkie brawa dla Mateusza Borka i wszystkich zaangażowanych w przygotowanie tej gali. Kawał dobrej roboty, Mati. Po moich słowach uznania dla PBN i Ciebie pojawiły się komentarze, że dostałem hajs za promowanie… No ludzie kochani. Po pierwsze Mateusz jest moim kolegą i zawsze będę życzył mu dobrze, po drugie wiem, ile ciężkiej pracy włożył, aby ta gala była takim sukcesem. Po trzecie – jak już nie ma hejtu w necie, to podejrzane? Dziwne czasy nastały. Tak czy inaczej: brawa. Mam nadzieje, że w końcu uda mi się obejrzeć PBN na żywo w hali!

Kończąc temat jeszcze tylko zagadnienie, o które też pytacie via internet. Co sądzę o zbliżającej się gali na PGE Narodowym? Spoko fajnie, że się odbędzie. Walczy kilku moich znajomych i trzymam za nich kciuki. Jednak osoba organizatora kompletnie odrzuca mnie od zobaczenia tego nawet w telewizji. Nie jest problemem zrobić gale za publiczne pieniądze. Też za moje. Zapełnić stadion rozdając bilety również. Oczywiście, że jestem uprzedzony do częstochowskiego gladiatora i mam ku temu wiele powodów. To determinuje moje podejście do tego projektu. Ja gali nie obejrzę. Mam wtedy na bank fryzjera! Pozostałym życzę dobrej zabawy, a zawodnikom powodzenia.

Miłego Dnia!

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.