Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Juras Blog: AlternatywMMA rzeczywistość

Witam serdecznie wszystkich czytelników tego jakże interesującego i wspaniałego bloga. Jeżeli wszedłeś tutaj aby zażyć intelektualnej rozkoszy nasączonej wykwintnym humorem i niesamowicie precyzyjną zabawą słowem pisanym…jesteś we właściwym miejscu. Rozsiądź się zatem wygodnie  na fotelu, ławce w parku, tudzież siedzeniu w transporcie miejskim. Zapal „awaryjne” na środku ulicy, ścisz radio i zanurz się w lekturze mojej twórczości. Rozpoczynamy rejs po otchłani podświadomości. Zabieram Was w świat jakiego nie znacie, a o jakim zawsze marzyliście. Esencja sportów walki, szlachetna szermierka na pięści…nogi, chwyty. Swoisty Festiwal Agresji nawilżony jaskrawą czerwienią białej maty klatki MMA. Witajcie w królewskim świecie sportów walki…

Eeeeeeeeeeeee no dobra mordeczki moje kochane, chciałem Was rozgrzać trochę przed dzisiejszym tekstem, bo pogoda za oknem kuleje z dnia na dzień. Myśleliście, że nie będzie akcentu i paplania o pogodzie w wstępie do bloga? To tak jakby mówić o historii polskiego MMA i nie wspomnieć o Mariuszu Pudzianowskim! Tak jest kochani. Dzisiaj będzie o Nim, a w zasadzie przez Jego pryzmat zastanowię się co by było z polskim MMA gdyby 11 grudnia 2009 nie pojawił się w ringu KSW.

Here We Go!

Kiedy w 2004 Maciek Kawulski i Martin Lewandowski postanowili zorganizować pierwszą galę KSW w restauracji Champions hotelu Marriott w Warszawie chyba nikt nie spodziewał się, że 12 lat później wypełnią kibicami PGE Narodowy w liczbie 57500. Pisałem już wielokrotnie o tej drodze, którą przebyła federacja KSW próbując zaszczepić popularność MMA w Polsce, gdy o tym sporcie mówiło się szeptem albo w ogóle. Nie ma co powielać literek, bo nie o to chodzi.

Przez kilka pierwszych lat swojej działalności włodarze obecnego giganta szukali rozwiązań i zawodników, które realnie przyczynią się do popularyzacji tejże dyscypliny, którą Pan Latkowski mocno zepchnął do rynsztoka swoim dokumentem „Klatka” z 2003r. Na początku Konfrontacja Sztuk Walki forowała ideę aby nie używać nazwy MMA, czy wtedy popularne Valetudo, a zawodnicy reprezentujący poszczególne style bazowe mieli do ringu wchodzić w swoich sportowych uniformach. Pierwszy strzał w dychę, bo ludzie to kupili.

Odpowiedź na odwieczne pytanie kto wygra? Zapaśnik z bokserem, Kung-fu z Kickboxingiem czy… Taekwon-do z Sambo. Oczywiście już wtedy większość zawodników rozpoczynała treningi przekrojowe. Ja przed tym pierwszym turniejem przez trzy miesiące chodziłem dwa razy w tygodniu na matę Mirka Oknińskiego uczyć się parteru. Napiszę bo ostatnio dostaje linki do wywiadów, w których trener kreuje jakąś swoją rzeczywistość mówiąc rzeczy…które nigdy nie miały miejsca. Już się przyzwyczaiłem 😉

Jak daleką drogę przeszło KSW od swoich początków do dzisiaj, dobrze obrazuje to zdjęcie fot. KSW

Kiedy organizacja rozwijała się prężnie przy współpracy z telewizją Polsat Sport, trwały poszukiwania kolejnych rozwiązań, aby jeszcze bardziej podkręcić zainteresowanie tym, nowym w Polsce, sportem. Wyjście z „Championsa” na większe hale, wykreowane pierwszych gwiazd federacji takich jak Antek Chmielewski,Krzysiek Kułak, Michał Materla czy Mamed Chalidow. Później pojawiały się kolejne nazwiska, które przyciągały na trybuny coraz większą rzesze fanów.

Kiedy KSW sięgnęło przy okazji siódmej swojej gali na warszawskim Torwarze po znanego i rozpoznawalnego na większą skale sportowca czyli Przemka Salete, zainteresowanie telewizyjne mocno poszybowało w górę. Okazało się, że ten wciąż nowy sport, chce oglądać średnio milion widzów w otwartej telewizji. To dało szefom KSW do myślenia. Kolejne lata, kolejne walki Mameda Chalidowa przyniosły owoce w postaci 2 milionów widzów telewizyjnych i pierwsze oznaki docierania do mainstreamu.

Wciąż jednak brakowało tego wejścia z buta do świadomości kibiców sportów walki, którzy uważali MMA jako karczemną rozpierduchę, a ich zawodników za zwierzęta w cyrku. Pani Krysia z warzywniaka słysząc o Mamedzie, pytała Grażynkę o co chodzi  z jakimś Mamutem, a klasyk internetu określał najjaśniejszą gwiazdę federacji Kabibowem, czy jakoś tak.

11.12.2009 Pierwsza walka Pudziana w KSW. Jego rywalem był Marcin Najman. „Dawaj na ring, zaraz cię zniszczę”.
(FOT ZOFIA SZUSTER / PRESSFOCUS)

Wtedy pojawił się On… W dobie popularności Strongmenów w Polsce, gdzie każdy przy niedzielnym obiadku wpatrywał się w napakowanego jak ciężarówka poczty przed świętami Pudziana, zaproszenie do ringu KSW tego 5. krotnego Mistrza Świata w dźwiganiu dziwnych, ciężkich rzeczy, okazało się strzałem w dziesiątkę. Nastał dzień 11 grudnia 2009 i gala KSW 12 na warszawskim Torwarze. „Dawaj na ring! Dawaj na ring! Zaraz Cię zniszcze uuuuuuuu aaaaaaah” i demolka w ringu. Publiczność szaleje na trybunach, Juras z Janiszem na mikrofonie, a Polsat Sport nie może zliczyć liczby widzów. Występ Mariusza na tej gali, to krok milowy w rozwoju polskiego MMA. Jego występ przyciągnął nową publikę, a walka wieczoru z jego udziałem wygenerowała 6 milionów widzów przed telewizorem. Dla tych mniej obeznanych ze statystykami telewizyjnymi, to mniej więcej tyle, ile oglądało Adama Małysza wygrywającego turniej 4 skoczni czy mecz polskiej kadry futbolowej „o coś”.

Polskie MMA możemy podzielić na dwie ery. Przed Pudzianem i po Pudzianie.

Obecność Pudzianowskiego w KSW, to otwarcie nowego rozdziału nie tylko jeżeli chodzi o popularność Jego i federacji. Przyciągnął On nowych sponsorów do tego sportu, z czego realnie skorzystali pozostali zawodnicy. Za tym idą większe zarobki, a w perspektywie kolejnych lat jego aktywności w KSW również zdeeeeeeecydowanie większe gaże za walki dla pozostałych fighterów.

Mogę Wam tylko zdradzić, że ja za jedną z ostatnich moich walk w KSW przed przerwą wziąłem 10 tysięcy złotych. To było jakieś 3 razy więcej niż brałem za walkę ( a pierwsze pieniądze wziąłem od nich dopiero w 10 pojedynku…) przed „Erą Pudziana”. O tym jak to wygląda obecnie nie ma co nawet pisać, bo pensje wielu fighterów trzeba przemnożyć i kilkadziesiąt razy. Mario w MMA to nie tylko pieniądze. To również nakręcenie popularności wielu innych fighterów.

To przy nim na dobre rozbłysnęła gwiazda Mameda Chalidowa. To kibice, którzy włączali TV dla Mariusza, zobaczyli zjawiskowego zawodnika z Olsztyna i zakochali się w Nim. Obecność Pudzianowskiego w tej branży, to również nakręcenie koniunktury dla innych organizacji MMA w Polsce. Żyjemy w czasach, gdy w weekend organizowanych jest trzy, a nawet cztery gale MMA w różnych częściach kraju. Ludzie pokochali MMA w Polsce, o czym świadczą wypełnione hale… i zainteresowanie sportowych telewizji pokazywaniem tego pięknego sportu. Kiedyś raz na pół roku transmisja w Eurosporcie czy Polsacie Sport, obecnie brakuje komentatorów aby solidnie zrobić relację. Piękne czasy.

Dzisiaj Pudzian to już instytucja w MMA (Foto Rafal Oleksiewicz / PressFocus)

Wyobrażacie sobie zatem co by było, jakby Mariusz Pudzianowski 11 grudnia 2009 nie wszedł do ringu KSW? Jak obecnie wyglądała by polska scena mieszanych sportów walki? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam, a mi pozostaje jedynie w imieniu swoim jak i wszystkich zawodników MMA w Polsce powiedzieć Mariuszowi jedno…DZIĘKUJEMY!