Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Jesteśmy zawiedzeni postawą Dudelange

Kiedy zasiedliśmy do oglądania Legii, humory nie były najlepsze. Jagiellonia przegrywała z Gentem, choć naprawdę mogła sporo namieszać, a Lech Poznań z Genkiem. Myśleliśmy, że doczekamy się chociaż tego, że mistrz Polski nieco osłodzi ten wieczór – z takim rywalem, to był obowiązek. No i się doczekaliśmy…

Co się wydarzyło z polską piłką? Jeszcze kilkanaście miesięcy temu przy Łazienkowskiej grał Real Madryt i wracał do Hiszpanii z tylko jednym punktem. I to jeszcze po meczu w Lidze Mistrzów. Dzisiaj do stolicy przyjeżdża Dudelange i dyktuje warunki. Mistrz Luksemburga, nie pozwala przejąć inicjatywy, wygrywa… Nie, to nie jest zły sen. MISTRZ LUKSEMBURGA.

„Legia grać, ku… mać”, „co wy robicie, wy barwy Legii hańbicie” – takie przyśpiewki po raz kolejny w tym sezonie pojawiły się na trybunach przy Łazienkowskiej. Grubo ponad dziesięć tysięcy osób było zażenowane tak samo jak my, oglądając popisy mistrzów Polski. Środek pomocy, który zapomniał wybiec na boisko, obrona, która nie potrafi razem grać.

Przed meczem padły dość znamienne słowa, że Dominik Nagy nie jest defensorem, ale może się nim okaże. Nietypowe, że przed jednym z najważniejszych meczów sezonu, kręci się taka prowizorka. Ciągle przed oczami mamy Dominika Nagya, który był regularnie objeżdżany. Po którejś z tych akcji padła w końcu bramka.

Mamy nieco żal do Dudelange. Rozumiemy, że to dobre chłopaki, ale nie powinni reagować na „mam horom lige” i „no dej gola”. Bo właśnie tak wyglądała asysta Marca-Andre Kruski przy trafieniu Carlitosa. Facet się po prostu zlitował…

Luksemburczycy byli na tyle przyjacielscy, że byli gotowi nawet sprezentować warszawiakom remis. Marnowali setkę za setką, wykopywali piłkę po trybunach, byle tylko nie wpakować kolejnego gola. Ale skoro Wojskowi tego nie chcieli i sprezentowali im rzut karny, to takiej okazji już nie mogli zmarnować.

Legia w dzisiejszym meczu stworzyła sobie SAMA(!) 1 (słowem: jedną) okazję – Michał Kucharczyk pognał w pole karne i uderzył obok bramki. Przez 90 minut zagrozili im dzięki swojej kreatywności raz. W drugiej połowie najbliżej gola był… „Kuchy”, który uderzył z trzydziestu metrów, a piłka minęła Jonathana Jouberta o kilkanaście metrów.

Panowie, rozumiemy, że jesteście sympatyczni. Że w gościach nie wypada się panoszyć i tak dalej… Ale Legię mogliście i powinniście ograć wyżej. Niestety dla polskiej piłki.