Jeśli nie Glik, to kto? Kandydatów kilku, idealnego brak…

Podczas, gdy wszyscy żyjemy nadzieją na cudowne uzdrowienie Kamila Glika - niestety - należy też wziąć pod uwagę alternatywny scenariusz. Adam Nawałka z prawie stuprocentową pewnością, skład na Senegal ma już przygotowany, ale my - kibice i dziennikarze - po ewentualnym wypadnięciu nasady kręgosłupa naszej reprezentacji, aż do startu mistrzostw, będziemy mieć w głowie niezły mętlik.

Pierwsza zagadka? Ilu nominalnych obrońców wyjdzie w pierwszym składzie. Nasz selekcjoner raczej nie lubi robić show i zaskakiwać, więc spójrzmy na fakty. Ostatni raz czterema obrońcami zagraliśmy w pamiętnym meczu z Czarnogórą, dającym nam awans na finały mistrzostw świata (Piszczek, Glik, Pazdan, Bereszyński). Było to w październiku ubiegłego roku. Od tamtej pory Nawałka, w czterech meczach towarzyskich, konsekwentnie posyłał do boju trójkę z tyłu. Czy wypaliło? Czy było wyraźnie lepiej niż wcześniej? Traciliśmy średnio jedną bramkę na mecz, wygraliśmy tylko raz.

Być może ewentualna absencja Glika wpłynie na powrót do starej taktyki z czwórką obrońców. Być może w dwóch ostatnich meczach towarzyskich wrócimy do poprzedniego ustawienia. Być może, bo Glik – w trzech z czterech minionych spotkań – był częścią defensywnego tria i jego zdecydowanie najważniejszym punktem. Innymi selekcjoner rotował znacznie bardziej ochoczo (Pazdan, Cionek, Jędrzejczyk, Piszczek, Kamiński, Jach).

Nieistotne jednak, czy zostaniemy przy grze trójką, czy wrócimy do czwórki – ewentualną dziurę (wyrwę) po Gliku, trzeba będzie jakoś załatać. Michał Pazdan na chwilę obecną, mimo nie jakiegoś rewelacyjnego sezonu, zdaje się być pewniakiem. Pytanie – kto będzie obok? Na pewno piłkarz o zbliżonej charakterystyce, czyli stoper z krwi i kości, których w kadrze możemy mieć trzech. No, może trzech i pół.

Jan Bednarek
Mecze w poprzednim sezonie na środku obrony: 14/15
Mecze w reprezentacji na środku obrony: 1/1

Thiago Cionek
Mecze w poprzednim sezonie na środku obrony: 32/33
Mecze w reprezentacji na środku obrony: 14/17

Artur Jędrzejczyk
Mecze w poprzednim sezonie na środku obrony: 2/31
Mecze w reprezentacji na środku obrony: 8/35

Marcin Kamiński
Mecze w poprzednim sezonie na środku obrony: 21/25
Mecze w reprezentacji na środku obrony: 5/5

Serce podpowiada, że w buty Glika może wejść Bednarek, który zaliczył świetną końcówkę sezonu w Southampton. Na przeszkodzie może stanąć jednak brak doświadczenia (ledwie parę sekund gry w reprezentacji). Rozum z kolei stawia na Cionka, który oczywiście ma wady, ale jednak zagrał przyzwoitą połówkę sezonu w Palermo, co poskutkowało transferem do grającego w Serie A SPAL. Tam nie tylko nie przepadł, ale szybko przebił się do wyjściowego składu, zbierając pozytywne opinie.

Poza tym Cionek to – obok Sławomira Peszki – „żołnierz Nawałki”, w którym selekcjoner zakochał się od pierwszego powołania. I o ile teraz jego obecność w kadrze jest uzasadniona, o tyle dawniej trener potrafił ciągnąć go za uszy, nawet w obliczu krytyki mediów. Jędrzejczyk? Został powołany, więc nie można nie brać go pod uwagę. Poprzedni sezon w Legii zaczynał właśnie na środku, w spotkaniach z Górnikiem Zabrze (1. kolejka Ekstraklasy) i IFK Mariehamn (Liga Europy). Poza tym w kadrze, na pozycji stopera, grał ostatnio w trójce (mecze towarzyskie), jak i czwórce (zamierzchłe czasy, początek kadencji Nawałki).

Nawiasem mówiąc… oto, co Robert Lewandowski powiedział na łamach Łączy Nas Piłka. – Na pewno jest też Artur Jędrzejczyk, o którego sytuacji w klubie słyszałem, że nie jest najlepsza, ale tu prezentował się bardzo dobrze. Widzę takiego Jędzę, jakiego znam. Pokazuje fajną formę, aż byłem zdziwiony z tych opinii w klubie – powiedział.

Jeśli kontuzja Glika rzeczywiście okaże się na tyle paskudna, żeby wyeliminować go z turnieju, jego miejsce w kadrze zajmie Marcin Kamiński, który raczej nie załapie się ani do gry w trójce, ani w czwórce i turniej zacznie na ławce rezerwowych.

Zdaje się, że rywalizacja rozstrzygnie się pomiędzy Cionkiem i Bednarkiem. Doświadczenie, zaufanie i otrzaskanie w kadrze kontra młodość i wielki talent. Szczerze? Mamy nadzieję, że Glikowi jednak nic bardzo poważnego się nie stało. Obyśmy mogli wyrzucić ten tekst do kosza i z przyjemnością o nim zapomnieć. Perspektywa duetu Pazdan-Cionek z pewnością nie jest najbardziej optymistyczną z możliwych…