Jerzy Engel: „Rozumiem Sousę, byłem w podobnej sytuacji”

Były selekcjoner reprezentacji Polski w rozmowie z naszym portalem skomentował powołania nowego szkoleniowca biało-czerwonych, Paulo Sousy. Jerzy Engel odniósł się również do tweeta legendarnego Pele o spotkaniu przed losowaniem grup na mistrzostwa świata w Korei Południowej i Japonii.
Powołania na pierwsze zgrupowanie nowego selekcjonera reprezentacji Polski za nami. Paulo Sousa właściwie potwierdził za ich pośrednictwem zamiar gry z trójką obrońców. Zmiana ustawienia to dobry pomysł biorąc pod uwagę fakt, jak niewiele czasu pozostało do meczów eliminacyjnych oraz mistrzostw Europy?
– Nie słyszałem, by selekcjoner zadeklarował jednoznacznie, że będzie grał trójką z tyłu. Powiedział zaś, że w dzisiejszych czasach to jest właściwie tylko zapis papierowy. Piłkarze muszą być elastyczni, bo wszystko dynamicznie się zmienia w czasie meczu. Doskonale go rozumiem, bowiem byłem w podobnej sytuacji. Też zmieniałem system gry: z ustawienia z libero przechodziłem na czwórkę z tyłu. Myślę, że da sobie z tą zmianą radę, bo dysponuje inteligentnymi zawodnikami. Nasi piłkarze grają w dobrych klubach, różnymi systemami, a także różnymi ustawieniami w tych systemach. Szybko się dogadają.
Dziwić może obecność tylko jednego nominalnego prawego obrońcy, Bartosza Bereszyńskiego. Zabrakło natomiast powołania dla Tomasza Kędziory. Gdzie w tym systemie zobaczymy więc „Beresia” – w roli wahadłowego czy jednego z środkowych obrońców?
– Trójka z tyłu to jest tylko hasło – bo to nie jest tylko coś, co ustawia się w samej tylko obronie. Pytanie, czy reprezentacja będzie grała piątką w linii pomocy i dwójką w ataku? Czwórką w środku i trójką napastników? A może jednym napastnikiem? To są różne ustawienia i na dziś nie wiemy, co dokładnie planuje Sousa. Jeśli nie powołał Tomasza Kędziory, co można uznać za największe zaskoczenie, to znaczy, że nie widzi go w preferowanym przez siebie ustawieniu. Kędziora wydawał się podstawowym zawodnikiem w drużynie narodowej, jeśli chodzi o linię obrony, podobnie jak Glik czy Bednarek. Zawsze poszukiwaliśmy tego lewego defensora, bo na prawej flance mieliśmy i jego, i Bartka Bereszyńskiego. Obrońca Dynama nie został jednak powołany. Dla mnie to zaskoczenie, ale w tej chwili żaden z nas nie wie, jak zamierza grać selekcjoner.
Jedną kartę jednak Paulo Sousa odkrył, a mianowicie obsadę bramki. Między słupkami postawił na Wojciecha Szczęsnego. To miła odmiana po latach ze znakiem zapytania na tej pozycji?
– Zwykle tak jest, że stawia się na jednego bramkarza, a nie dwóch czy trzech. Musiał wybrać i postawił na Wojtka Szczęsnego, który będzie numerem jeden. To nie oznacza, że numer dwa jest słabszy. Każdy z nas miał bramkarzy, którzy grali równorzędnie i musiał wybierać tego, kto ostatecznie stanie między słupkami. Teraz wybór padł na Szczęsnego.

Paulo Sousa najpierw powołał szeroką kadrę, by – bez choćby jednego treningu – skreślić z niej kilka nazwisk. Co pan sądzi o takim sposobie selekcji?
– Każdy selekcjoner ma swój styl prowadzenia reprezentacji. Za mojej kadencji byliśmy w kontakcie z większą liczbą piłakrzy niż ci oficjalnie powołani. Mówiliśmy im o tym, że są brani pod uwagę przy selekcji, że widzimy ich w szerokiej kadrze i jeśli coś się stanie z tym powołanym – to następny na liście będzie ten, ten czy tamten. Nie podawaliśmy jednak tego do wiadomości dla szerokiej publiczności, byliśmy po prostu w kontakcie telefonicznym. Teraz selekcjoner ma inny sposób pracy. Trzeba to uszanować i wierzyć, że będzie miało to też dobre efekty.
Gdyby od pana zależała lista powołań i miałby pan do wyboru Bartosza Kapustkę oraz Sebastiana Kowalczyka…
– To jest pytanie do selekcjonera. Jak pan wie, preferowałem inne ustawienie, 4-4-2, i to pod ten system dobierałem zawodników. Nie mogę więc w ten sposób dokonać selekcji, bo nie wiem, jakim systemem czy ustawieniem będzie grał Sousa.
Czymś, co może łączyć ustawienie za pana kadencji z tym Paulo Sousy, jest duet napastników. W jakim kształcie widziałby pan naszą linię ataku?

– W wysokiej formie jest Arkadiusz Milik, który odbudowuje się w Marsylii. Para Lewandowski-Milik ma natomiast doświadczenie na wielkim turnieju, grali razem z powodzeniem na mistrzostwach Europy. Myślę, że gdyby napastników miało być dwóch, ta para byłaby tą najrozsądniejszą.

Na koniec nie mogę nie zapytać o pańską reakcję po przeczytaniu słów Pelego na Twitterze.
– Sam nie tweetuje, nie mam Twittera ani Facebooka, ale pokazali mi to dziennikarze podczas wieczoru z Ligą Mistrzów. Bardzo miłe. Rzeczywiście tak było, że porozmawialiśmy podczas przygotowań do losowania grup na mistrzostwa świata w Koreii Południowej i Japonii. Musiałem się wtedy przedstawić Pelemu, bo rzecz jasna każdy wiedział kto to jest Pele, a nikt nie wiedział, kto to jest Jerzy Engel. Awansowaliśmy wtedy do mistrzostw świata po 16 latach i skorzystałem z chwili, kiedy Pele był wolny. Później oblegały go dziesiątki ludzi. To jest szalenie miłe, że po tylu latach tego typu spotkanie znalazło swój oddźwięk. Rozumiem, że jest to również związane z filmem na Netflixie, swoją drogą bardzo dobrym. Tego typu dokumenty, jak „Diego” o Maradonie czy „Pele” o królu futbolu ogląda się z dużą przyjemnością.
Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem