Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Jerry wraca ratować tonącą twierdzę Gdańsk

Po zakończeniu wypożyczenia do koreańskiego Gangwon FC Gerson Guimarães Ferreira Junior wraca do Lechii Gdańsk. 25-letni Brazylijczyk w poniedziałek stawi się na pierwszych zajęciach Lechii w 2018 roku i rozpocznie z gdańskim zespołem okres przygotowawczy do wiosennych meczów.

Powrót syna marnotrawnego

Taką dość lakoniczną informację ogłosiła niedawno Lechia. Jeden rzut oka na tabelę Ekstraklasy wystarczy, żeby stwierdzić – ten gość w Gdańsku przyda się jak mało kto. Natomiast jeden rzut oka na historię kariery Jerrego wręcz wymusza pytanie – czy oby na pewno?

Wiadomo, że jeśli chodzi o metrykę, to w Kraju kawy podchodzą do niej z dużym luzem. Na akcie urodzenia Gersona widnieje 7 styczeń 1992 roku, co oznacza, że Brazylijczyk wbrew pozorom obchodzi dziś dopiero 26 urodziny (wszystkiego najlepszego!!). Sęk w tym, że na tę chwilę Lechia jest już dziesiątym klubem w karierze wychowanka Botofago Rio de Janeiro. Czy to mówi coś o rosłym obrońcy?

Gerson wraca do Lechii. 3 lata temu, również w Gdańsku, zaliczył „Wejście smoka” do Ekstraklasy / fot. PressFocus

Miłość od pierwszego wejrzenia

Gerson pojawił się w Ekstraklasie w zimowym okienku sezonu 2014/2015 i trzeba przyznać, że praktycznie z miejsca stał się jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym obrońcą naszej ligi. U trenera Jerzego Brzęczka kiedy był zdrowy, grał od deski do deski, a wraz z jego pojawieniem się w pierwszym składzie, drużyna zaczęła piąć się w górę tabeli i zapewniła sobie występy w grupie mistrzowskiej. Brazylijczyk dał się poznać jako silny, nieustępliwy defensor, nie do przejścia w pojedynkach jeden na jeden, dobrze współpracujący z Rafałem Janickim, w dodatku obdarzony więcej niż przyzwoitą techniką użytkową. Jeśli do tego dodamy świetne wyprowadzanie piłki, dobrą grę głową i lewą nogą, wzorowe ustawianie się… Tamte rozgrywki Lechia zakończyła na piątym miejscu, a Gersonem zaczęły interesować się inne kluby. Został.

Koniec miesiąca miodowego

Początek kolejnych rozgrywek to kontuzja Brazylijczyka oraz tradycyjny falstart Biało-zielonych. Jerzy Brzęczek pożegnał się z Gdańskiem, przez kilka miesięcy drużynę prowadził Thomas von Heesen, kiedyś wybitny piłkarz, ale szkoleniowiec marny. Gerson, podobnie jak cały zespół grał słabo. Ale grał, o ile zdrowie mu na to pozwalało. Prawdziwe schody zaczęły się wraz z przyjściem do klubu Piotra Nowaka.

Gerson nie był ulubieńcem Piotra Nowaka. Wraz z pojawieniem się w Lechii tego szkoleniowca zaczęły się problemy Gersona / fot. PressFocus

Żeby nadgonić ligową czołówkę, nowy szkoleniowiec postanowił zaryzykować , stosując bardzo ofensywne ustawienie, z trzema obrońcami. Gerson, jako zawodnik o inklinacjach do gry do przodu powinien w takim systemie czuć się idealnie, ale…

– Pewniakiem na środku obrony był u mnie Mario Maloca, wręcz stworzony do gry w takim ustawieniu. Na lewej stronie Jakub Wawrzyniak, na prawej Rafał Janicki. Jerry nie potrafił się po prostu odnaleźć w tej taktyce. Dlatego nie grał – tak mniej więcej po latach sytuację z Gersonem przedstawiał Piotr Nowak.

Brazylijczyk, siedząc na ławce, dał się poznać kolegom z drużyny i pracownikom klubu z najgorszej strony. Marudził, zawsze był „na nie”, a kiedy już dostawał szansę na grę, nie dawał argumentów za tym, żeby postawić na niego kolejny raz. W dodatku, jak wiemy od naocznych świadków, Jerry odkrył bliskość Sopotu i zapałał do tego miejsca wielką sympatią. Kilka godzin przed przedsezonowym sparingiem, latem 2015 roku, „zamykał” imprezę w Krzywym Domku. Być może zdarzyło mu się to tylko raz, a miał pecha, że akurat został zauważony. Ale my nie zwykliśmy wierzyć w takie zrządzenia losu.

„Jerry” na trybunach Stadionu Energa – za Piotra Nowaka widok z tygodnia na tydzień coraz częstszy / fot. PressFocus

Separacja

Niezadowolony (wiecznie, z każdego powodu) swoją pozycją w zespole Gerson odszedł na wypożyczenie najpierw do Górnika Łęczna, którego nie zdołał uchronić od degradacji z Ekstraklasy, a następnie, jesienią zeszłego roku, do wspomnianego już na początku koreańskiego Gangwon. Tam rozegrał 10 spotkań i zdobył jednego gola. Początkowo miał pewne miejsce w składzie, ale drużyna radziła sobie słabo, więc z czasem przeniósł się na ławkę rezerwowych, ewentualnie na trybuny. Przed powrotem do Polski rozegrał jeszcze dwa spotkania w listopadzie. Jak oceniali jego grę w Korei nie wiemy, ale domyślamy się, że ze łzami w oczach raczej go nie żegnano.

Ostatni mecz w Gdańsku Gerson zagrał w barwach…Górnika Łęczna/ fot. PressFocus

Terapia małżeńska

Wszystko wskazuje na to, że Gerson dostanie w Lechii kolejną szansę. Drużynę prowadzi Adam Owen, a nie Piotr Nowak, który na Brazylijczyka po prostu nie stawiał. Nie ulega wątpliwości, że wciąż stać go na to, żeby być czołowym obrońcą Ekstraklasy, a nawet zapracować na transfer w ciekawym kierunku w przyszłości. Z pewnością w dalekiej Korei czy wcześniej w Łęcznej nie zapomniał, jak się gra w piłkę, aczkolwiek żeby wrócić do optymalnej formy będzie musiał włożyć w trening sporo wysiłku. Czy będzie mu się chciało? Czy w wieku 26 lat wierzy jeszcze w coś więcej, niż gra na średnim poziomie, czy może już zdecydował, że zamierza uprawiać „hobby football”, zwiedzić przy okazji kawałek świata i zarobić trochę grosza? Sami jesteśmy ciekawi.

*