Jedna zmiana, która dała Legii awans. Cenna lekcja dla Vukovicia

Wiemy, że Aleksandar Vuković jest świeżo upieczonym posiadaczem licencji UEFA Pro i dopiero zaczyna samodzielną, poważną przygodę z trenowaniem. Szkoleniowiec Legii i jej wieloletni piłkarz doskonale powinien jednak wiedzieć, że choć bywają wyjątki - z reguły w piłce nożnej najlepsze efekty daje umiejętne ustawienie najlepszych piłkarzy, a nie trzymanie ich na ławce. Dziś empirycznym tego dowodem był Cafu.

Spodziewaliśmy się, że Legia Warszawa dzisiaj nie będzie miała najtrudniejszej przeprawy w swojej historii. Wiemy, że w Atenach bywa o tej porze gorąco – ale z drugiej strony w stołecznym klubie niejeden gra piłkarz urodzony w podobnym klimacie. Wiemy, że skoro nie udało się wygrać nawet nie z mistrzami Gibraltaru i Finaldii, to niby czemu miałoby się udać w Grecji?

Powodów jest kilka, od kryzysu całego kraju przekładającego się również na futbol począwszy, ale skończywszy na najpoważniejszym. Atromitos w pierwszym meczu był tak beznadziejny, że awans Legii wydawał się obowiązkiem. No właśnie: spodziewaliśmy się awansującej Legii przy formie Greków z pierwszego meczu: nieaktywnych w ataku, nie kwapiących się do kontr, zostawiających hektary miejsca w defensywie, właściwie czekających na najmniejszy wymiar kary.

I dziwiliśmy się mocno, że Legia nie wcieliła w życie powiedzenia „jak masz frajera to go duś, jak udusisz to go puść, a jak zedrzesz koszulę z niego – szukaj następnego”. Zamiast tego był bezbramkowy remis, po którym wspomnienia wróciły niczym bumerang, gdy futbolówka na początku meczu w Atenach trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Radosława Majeckiego.

Ostatecznie Legia wygrała 2:0 i wydawała się mieć przez większość spotkania pod kontrolą jego przebieg.

Trzeba „Wojskowym” oddać, że byli lepsi od znacznie lepszego rywala niż przed tygodniem. Atromitos zagrał zdecydowanie lepsze zawody. Choć poprzeczkę miał ustawioną na wysokości ziemi i nie trzeba było jej przeskakiwać – wystarczyło przejść, to kilka podskoków Grecy wykonali. Zagrażali drużynie Vukovicia zwłaszcza tuż po odbiorze piłki oraz po stałych fragmentach gry.

Jak już padło nazwisko Aleksandara Vukovicia – warto się przy nim zatrzymać. Czasem wystarczy niewiele, by całkowicie zmienić oblicze drużyny. Jedna zmiana. Niby niewiele, a jednak obejrzeliśmy dzisiaj inną Legię głównie dzięki jednemu zawodnikowi. Cafu, bo o nim mowa, był bohaterem wielu akcji (nie tylko ofensywnych, zaimponował również w odbiorze), w tym tej najważniejszej – otwierającej wynik dwumeczu i sprawiającej, że gospodarzom awans oddalił się tak, jak po tym meczu od pierwszego składu powinien Antolić.

Atromitos musiał odpowiedzieć dwiema bramkami, ale autorem następnej znów była Legia. Konkretnie ten, który asystował przy trafieniu Stolarskiego, czyli Walerian Gwilia – bezsprzecznie najlepszy transfer „Wojskowych” w tym okienku, który od pierwszego spotkania coś wnosi do gry Legii. Wydaje się, że on, Cafu oraz Andre Martins powinni stanowić serce drużyny Vukovicia na następne tygodnie.

Wystawienie lepszego piłkarza kosztem słabszego dało lepszy efekt. Oczywistość? Nie dla wszystkich.

Aż strach pomyśleć co byłoby, gdyby szkoleniowiec Legii poszedł za ciosem? Gdyby zamiast mającego obecnie rozregulowany celownik Sandro Kulenovicia wystawiał Carlitosa? Jedni mówią, że powinni grać młodzi. Inni, że doświadczeni. Jeszcze inni, że najlepiej przygotowani albo dobrze się prowadzący. Kolejni, że Polacy. Pozostali, że ci mający klub w sercu albo chociaż dający przykład innym.

Wydaje się jednak, że grać w piłkę w pierwszej kolejności powinni ci, którzy… po prostu potrafią w nią grać. Niezależnie czy poza boiskiem mówią po polsku, czy pizzę popijają colą, czy ich PESEL zaczyna się starymi cyframi, a waga wskazuje numeru telefonu. Jeśli grają lepiej od innych, dają więcej drużynie, z nimi zespół wygląda nieźle i punktuje jeszcze lepiej – to dla dobra klubu, kibiców, drużyny i swojego trzeba schować idee do kieszeni i wygrywać. Dzięki takim jak Cafu przynajmniej udaje się to robić…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem