Jeżeli do tej walki faktycznie dojdzie, a chyba wszystkie osoby czytające ten tekst są przekonane, że tak się właśnie stanie, to jedna osoba zwycięży i dwie przegrają. Bez względu na sportowy wynik tej rywalizacji rozdarte serce będzie miał Fiodor Łapin, czyli obecny trener Krzysztofa Włodarczyka, który będzie musiał wystąpić przeciwko swojemu byłemu podopiecznemu, Arturowi Szpilce.

Niegdyś koledzy z sali treningowej, choć nigdy za sobą nie przepadali. Ich sportowe ścieżki potoczyły się w ten sposób, że od kilku miesięcy polscy kibice czekają na to, aż skrzyżują ze sobą rękawice. O co poszło? Tak naprawdę o głupotę i wersję każdy ma swoją. Szpilka mówi, że zaatakował Włodarczyka za to, że ten obgadywał go i nie potrafił powiedzieć mu pewnych rzeczy wprost. Był zazdrosny, że to młodszy z pięściarzy jest na świeczniku po zwycięstwie nad Tomaszem Adamkiem. Diablo natomiast uważa, że były pretendent do tytułu mistrzowskiego w wadze ciężkiej uderzył go w momencie, gdy ten nie był na to gotowy. Zachował się po chamsku, nie tak jak należy, nie tak jak powinno mieć to miejsce w jednej drużynie prowadzonej przez jednego trenera.

Wewnętrzne sprzeczki pięściarzy nie miały wpływu na postawę Łapina, który równolegle prowadził kariery obu pięściarzy. Drogi rosyjskiego trenera i Szpilki rozeszły się w momencie, gdy ten wyjechał do Stanów Zjedoczonych i tam postanowił kontynuować swoje bokserskie życie. Zasady w grupie prowadzonej przez Łapina są oczywiste i wszystkim doskonale znane. Jednorazowe opuszczenie drużyny wiąże się z tym, że droga do niej jest już zamknięta. Szpilka wiedząc o tym wyjechał i próbować zwojować świat. Po powrocie do ojczyzny próbował nakłonić swojego byłego opiekuna, by ten zgodził się w dalszym ciągu trenował go. Nic z tego, Fiodor pozostał nieugięty. Mimo ciągłej sympatii do siebie drogi obu panów ponownie się nie zejdą. A szkoda, bo wielokrotnie Szpilka powtarzał, że Łapin to najlepszy fachowiec z jakim kiedykolwiek miał przyjemność pracować.

😎Temu Człowiekowi zawdzięczam bardzo dużo 🙏Fiodor Lapin

Post udostępniony przez Artur Szpilka (@artur_szpilka)

Dziś Szpilka pracuje pod okiem Andrzeja Gmitruka, który kiedyś, bardzo dawno temu trenował Włodarczyka. To było w momencie, gdy Diablo przechodził na zawodowstwo. W jednym z wywiadów Krzysiek wspominał, że to właśnie AG był osobą, która wprowadziła go do dorosłego pięściarstwa, mimo że miał wtedy zaledwie 19 lat.

Andrzej Gmitruk przyniósł mi nowe rękawice. Mocne, twarde, każdy cios czułem. To zupełnie co innego. Nie ma nawet porównania. Młody chłopak został wrzucony na głęboką wodę. Bardzo chciałem tego, wiec do nikogo nie miałem pretensji.

Obaj panowie dziś znowu mają ze sobą wiele wspólnego. Pod względem sportowym nic ich już co prawda nie łączy od wielu lat, ale raz za razem spotykają się ze sobą podczas gal organizowanych przez grupę Sferis KnockOut Promotions i Telewizję Polską. Gdy Diablo nie walczy, to obaj zasiadają w studiu w roli ekspertów. Gdy Włodarczyk boksuje, Gmitruk ocenia, co robi dobrze, a co robi źle.

Jeżeli do pojedynku obu panów dojdzie, to nie tylko Szpilka stanie naprzeciwko Włodarczyka. Również Łapin stanie naprzeciwko Szpili, którego daży sympatią. Gmitruk będzie robił wszystko, aby jego podopieczny pokonał Włodarczyka, czyli – było nie było – również swojego kolegę z pracy.

Floyd walczył przeciwko… ojcu w narożniku rywala

Sytuacja będzie to dziwna, bo środowisko pięściarskie w Polsce jest bardzo małe i zamknięte, wszyscy się w nim znają. Czy coś podobnego zdarzało się w boksie w przeszłości? Oczywiście, że tak i to wielokrotnie. Ricky Hatton do walki z Floydem Mayweatherem Jr szykował się pod okiem…  Floyda Mayweathera seniora. Dopiero kilka lat później ojciec z synem dogadali się i do końca kariery grali do jednej bramki. Tam więź była jeszcze większa, ale wielokrotnie pięściarze ze stajni Łapina mówili, że trener jest również dla nich jak ojciec. Pełni rolę psychologa, który rozwiązuje wszystkie problemy. Tak mówił między innymi Krzysztof Głowacki, który stwierdził, że gdyby miał trenować u boku innego fachowca, to… zakończyłby sportową karierę.

To wszystko zasługa Fiodora Łapina. Bez niego nie byłoby tego sukcesu. On motywował mnie każdego dnia. Biegliśmy w lesie, a on cały czas mnie nakręcał. Opowiadał mi różne historie o wielkich mistrzach, przytaczał cytaty z książek, kazał mi czytać. To był element przygotowań do walki. Czytałem o wielkich mistrzach, władcach państw, którzy podbijali świat.

Wyłączając pieniądze – najłatwiejsza walka do zorganizowania

Jeden pięściarz chce, drugi chce, więc co za problem? Dodatkowo wspólny promotor, który dba o interesy obu panów. Prościzna. Ale, bo w boksie zawsze jest jakieś „ale” – kasa. Ta musi się zgadzać. Więcej zarobić na pewno będzie chciał ten, który jest mniej utytułowany i mniej w tym sporcie widział.

Zdecydowanie bardziej medialnym bokserem jest Szpilka i nie ma co ukrywać, że obecnie to on wzbudza większe zainteresowanie i więcej osób jest w naszym kraju, które włączyłoby telewizor na jego pojedynek lub nawet kupiło bilet na galę. Z tym że to Włodarczyk był dwa razy mistrzem świata i osiągnął w swojej karierze coś, do czego być może Szpilka nigdy nie dojdzie. Jeden i drugi w swoich ostatnich wywiadach mówili, że to druga strona musi się dostosować, bo jest w mniejszości. Bałagan organizacyjny w polskim boksie z pewnością tego wszystkiego nie ułatwi, ale biorąc pod uwagę, że dopinaniem wszystkiego zajęłaby się jedna osoba, czyli w tym wypadku Andrzej Wasilewski, to szanse na to rosną.

Łapin w trudnym położeniu

Fiodor Łapin jest osobą, która rzadko pokazuje emocje, niechętnie się uśmiecha, gdyby mógł wybierać, to pewnie nie rozmawiałby w ogóle z dziennikarzami. W tym jednak przypadku, wychodząc do ringu metr za Diablo na pojedynek przeciwko Szpilce będzie musiał czuć się wyjątkowo… niekorzystnie. Przez cały okres przygotowań, długich osiem tygodni, będzie robił wszystko, aby jak najlepiej przygotować do walki swojego podopiecznego w walce z chłopakiem, który otwarcie mówi, że FŁ jest jego bokserskim ojcem. Który w wolnej chwili zaprasza go na kawę i ciasto, wypowiada się o nim z wielkim szacunkiem. Który do niedawna miał nadzieję, że będzie miał szansę jeszcze z nim współpracować. Boks jest brutalny, tu nie ma miejsca na sentymenty. Łapin będzie chciał zrobić wszystko, aby jego zawodnik – tu słownictwo branżowe – urwał Szpilce głowę.

Kiedy do tej walki dojdzie? Nieprędko, bo Włodarczyk ma dużo ambitniejsze plany na najbliższe miesiące niż skok na kasę w walce ze Szpilką, który dopiero wychodzi z kryzysu. Kto tę walkę wygra? Trudno powiedzieć. Na pewno poszkodowany będzie Łapin, który nawet w przypadku zwycięstwa swojego zawodnika będzie miał później rozdarte serce.