Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Jedna rzecz, którą dzisiaj MUSI zrobić Jerzy Brzęczek

Każdy trener ma swoją wizję, pomysł na grę, swoich ulubionych piłkarzy, sposób wykonania stałych fragmentów gry czy taktykę. Najważniejszą cechą dobrego trenera powinno być jednak odsunięcie swoich widzimisię i maksymalnie wykorzystanie potencjału zawodników, których ma do dyspozycji. Dopasowanie taktyki do nich, a nie piłkarzy pod "swoją" taktykę. To przed meczem z Portugalią najważniejsze zadanie dla Jerzego Brzęczka. 

Polska skrzydłowymi stoi? Jeszcze niedawno takie hasło krążyło w opiniach ekspertów, a szczególnie często padało z ust Romana Kołtonia. Od dawna jest niestety nieaktualne, bo nawet jeśli Kamil Grosicki i Jakub Błaszczykowski w pierwszym składzie reprezentacji Polski w ostatnich latach nie zawodzili, to teraz po pierwsze nie mają najlepszej formy w życiu, a po drugie: godnych zastępców próżno szukać.

Powołani na mecz z Portugalią? Jak wspomnieliśmy: Błaszczykowski nie gra, a Grosicki dopiero grać zaczął po dość długim rozbracie z piłką i transferowym zamieszaniu. Przemysław Frankowski i Maciej Makuszewski w tym sezonie Ekstraklasy nie zachwycają, a pamiętajmy, że to… Ekstraklasa. Damian Kądzior ma bardzo dobre statystyki w Dinamo Zagrzeb (sześć asyst i gol w dziewięciu meczach), ale czy to już ten poziom?

Rafał Kurzawa ma wiele zalet, ale jedną z nich na pewno nie jest oszałamiające przyspieszenie, dzięki któremu „odjedzie” Joao Cancelo na kilka metrów, choć w sposobie gry reprezentacji Polski opartym na kontratakach przydałoby się słynne „turbo”. Kurzawa ma jednak dobry stały fragment, nieźle gra na małej przestrzeni, potrafi celnie dośrodkować czy posłać prostopadłą piłkę.

Samego Kurzawę można więc wykorzystać jednak w nieco innym ustawieniu, które byłoby optymalne dla reprezentacji z bardzo wielu powodów.

Po pierwsze: jak najlepiej wykorzystać Piotra Zielińskiego, zachowując bilans między obroną i atakiem? Najprościej: właśnie systemem bez skrzydłowych, czyli 4-3-1-2. Zieliński za plecami dwójki napastników, jako wolny elektron, mógłby robić to co potrafi najlepiej – strzelać z dystansu, rozdzielać prostopadłe piłki, dryblować, grać kombinacyjnie.

Po drugie: Karol Linetty jako pół-lewy pomocnik w Sampdorii Genua gra znakomicie, a w reprezentacji – bardzo delikatnie mówiąc – niezbyt dobrze mu idzie. Były pomocnik Lecha jest kolejnym powodem, dla którego warto byłoby przenieść jego klubowe ustawienie do kadry i dać mu komfort gry tam, gdzie gra mu się najlepiej.

Po trzecie: Nie tylko Linetty odnalazłby się na tej pozycji, która wydaje się być niemal stworzona dla Rafała Kurzawy. Jak wspomnieliśmy, zawrotną szybkością piłkarz Amiens nie dysponuje, ale ma inne zalety, które mógłby idealne wykorzystać w tym systemie. Jeśli nie Kurzawa czy Linetty, jest też Mateusz Klich, u którego zagranie bliżej którejś z bocznych linii boiska nie stanowiłoby żadnego problemu.

Po czwarte: W systemie z czwórką środkowych pomocników idealnie czułby się Grzegorz Krychowiak, który świetnie radzi sobie w sytuacji, w której nie musi brać całego ciężaru rozgrywania akcji na własne barki, ale skupić się na destrukcji, „czyszczeniu pola” kolegom z środkowej strefy boiska i być pierwszym rozgrywającym, który będzie mógł zejść między dwójkę stoperów i tam rozpoczynać konstruowanie akcji.

Po piąte: Krychowiak między szerzej ustawionymi stoperami, gotowi do asekuracji pół-lewi i pół-prawi środkowi pomocnicy – co to oznacza? Wolny korytarz dla ofensywnie usposobionych bocznych obrońców. Na lewej Arkadiusz Reca lub Paweł Olkowski – obaj grali niegdyś na boku pomocy, więc czuliby się znakomicie. Bartosz Bereszyński był napastnikiem, w klubie założony ma kaganiec na ofensywne wejścia, ale jeśli już decyduje się na podłączenie do ataku – robienie liczb w postaci asyst przychodzi mu z niezwykłą łatwością.

PO NAJWAŻNIEJSZE: Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której na ławce rezerwowych w meczu z Portugalią siedzi Robert Lewandowski. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której na ławce rezerwowych w meczu z Portugalią siedzi Krzysztof Piątek. Czy to trzeba tłumaczyć? Posadzenie jednego z nich (dobra, nie żartujmy, konkretnie: Piątka) byłoby marnowaniem gigantycznego potencjału w imię…

No właśnie, w imię czego? Tego, że Jerzy Brzęczek lubi grać 4-2-3-1? Jakie to ma znaczenie w reprezentacji Polski? To nie jest taktyka, która była wkładana do głów kadrowiczów przez Brzęczka w ostatnich 30 latach. To po prostu decyzja trenera, która mogłaby być jakakolwiek.

Najbardziej naturalną, polską, uczoną od pierwszej lekcji WF w szkole, po rozgrywki juniorskie czy B-Klasę jest taktyka 4-4-2.  Skrzydłowych nie mamy, więc można pokombinować z innym ustawieniem linii pomocy, które „ogarniają” wszyscy wykonawcy ubrani w stroje z Orłem na piersi.

Dwójka z przodu to jednak absolutny mus.

Taktykę dostosowuje się do zawodników, a nie dobiera piłkarzy do ustawienia – zwłaszcza w reprezentacji, już nie mówiąc o tym, że to reprezentacja Polski. Nie mamy kłopotu bogactwa jak Brazylijczycy czy Hiszpanie, którzy mogą marudzić i sadzać na ławce zawodników, którzy u nas staliby na półce Lewandowskiego.

Mamy to, co mamy: skrzydłowych w topowej formie brak, ale za to najlepszych snajperów początku sezonu na Starym Kontynencie. O Piątku napisanych (również przez nas) zostało tyle artykułów, że powtarzanie tego byłoby stratą czasu. Zdajemy sobie wszyscy sprawę, jaką ma formę – pomyślmy więc również, jakim grzechem będzie nieskorzystanie z niej. Trzeba formę tych gości wykorzystać najlepiej, jak się da. Wycisnąć jak cytrynę.

Abstrahując od tego, że Polska od lat gra najlepiej tylko wtedy, gdy ma duet snajperów (Olisadebe-Kryszałowicz, Żurawski-Frankowski, Smolarek-Matusiak, Lewandowski-Milik), a nie osamotnionych ludzi w ataku (finały MŚ 2006, Euro 2008, el. MŚ 2010, Euro 2012, el. MŚ 2014) – duet Lewandowskiego z Piątkiem to potrzeba chwili. Coś, co Jerzy Brzęczek dzisiaj musi zrobić, bo w przypadku choćby remisu przy jednoczesnym przebywaniu bombardiera z Genui na ławce rezerwowych – takie działanie będzie można nazwać sabotażem.

Nasz skład na Portugalię: