Jeden błąd zadecydował o derbach Krakowa. Jeden z wielu…

Derby rządzą się swoimi prawami, a jednym z nich jest to, że zwykle nad umiejętnościami, finezją czy techniką górę bierze walka. Wisła walczyła o to, by nie rozczarować 33 tysięcy kibiców. Michał Probierz i jego Cracovia, by wreszcie po wielu przegranych derbach je wygrać. Niestety, efektem tego było to, że bezstronni kibice walczyli o to, by dotrwać do ostatniej minuty meczu. 

Ekstraklasa to nie Premier League, trudno wymagać od piłkarzy występujących na polskich boiskach tego, by od wysokiego tempa gry oczy widzów zasuwały od lewej do prawej tak, jak fanom tenisa stołowego. Wiele przerw w grze, fauli, autów, piłkarzy turlających się z bólu po trawie, niedokładnych podań, niepotrzebnych dryblingów, strat…

Tego w meczu Wisły z Cracovią było jednak o wiele więcej, niż zwykle. Trudno się grało piłkarzom obu drużyn, jeszcze trudniej oglądało ich mecz kibicom.

Chociaż dla fanów Cracovii to oczywiście nie ma znaczenia. Trudno im się dziwić – po derbach na Reymonta będą świętować, bo mają ku temu powody. I choć ten mecz mógłby być tak paskudny, jak tylko mogliby sobie wyobrazić – staje się to zupełnie nieistotne w obliczu zwycięstwa. Tak wyczekiwanego i upragnionego zarówno przez nich samych, jak i szkoleniowca „Pasów”, który po dymisji w Wiśle Kraków nie mógł z nią w derbach wygrać ani razu.

Postronni obserwatorzy mogli jednak kręcić głową z niedowierzaniem, jak proste błędy mogą zdarzać się na takim poziomie rozgrywkowym. Mamy nadzieje, że nie było to spowodowane tylko umiejętnościami zawodników, a przede wszystkim dużą presją związaną z tym spotkaniem. Efekt był jednak taki, że zbyt dużo pod bramkami Wisły i Cracovii się nie działo.

Statystyki mówią wiele. Strzałów celnych? W sumie pięć. Rzutów rożnych – tylko dwa. Spalonych? Jeden… Fauli natomiast 40.

„Biała Gwiazda” chciała prowadzić grę, wymagała tego od niej presja związana z kompletem publiczności oczekującym kolejnego derbowego zwycięstwa. Dlatego piłkarze Macieja Stolarczyka częściej byli przy piłce, wymienili znacznie więcej podań i na większym poziomie celności, ale niewiele z tego wynikało. Na boisku był Paweł Brożek, ale nie miał sytuacji. W środku pola grali Basha z Saviceviciem i Wojtkowskim, ale lidera ciągnącego grę jakby brakowało.

Nie było nikogo – po obu stronach barykady – kto swoją grą wyróżniałby się ponad bardzo przeciętny, by nie powiedzieć słaby poziom ogółu. Za dużo szarpaniny, za mało jakości. Najciekawiej było przy bramce, gdy stratę zaliczyć Savicević, a ładnym uderzeniem popisał się Hanca.

Jak najkrócej podsumować te derby? Ten, na którego mogli zwykle liczyć kibice Wisły, popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki wykorzystany przez tego, na którego zwykle mogą liczyć kibice Cracovii. Dzięki temu wielkie święto mają ci drudzy, a gorzką i dawno niespożywaną pigułkę derbowej porażki muszą przełknąć ci pierwsi.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem