Janusz Kołodziej: Odmówiłem Lublinowi. Nie czuję się na siłach, by zmieniać klub

Fogo Unia Leszno zakończyła sezon 2021 na czwartym miejscu PGE Ekstraligi. Jednym z kluczowych zawodników leszczyńskiego klubu był Janusz Kołodziej, który był w ścisłej czołówce najskuteczniejszych żużlowców ligi. Kołodziej w rozmowie z naszym portalem opowiedział między innymi o tegorocznych występach w Ekstralidze, szansach na ponowne starty w Grand Prix, a także o telefonach od prezesa Motoru Lublin.

Marcin Karwot, dziennikarz Łączy nas Pasja: Fogo Unia Leszno kończyła sezony 2017-2020 ze złotym medalem DMP. Teraz przytrafiło się jednak miejsce tuż za podium. Czuje pan zawód? 

Janusz Kołodziej, zawodnik Fogo Unii Leszno: Na pewno jest to zawód. Jakikolwiek medal był w naszym zasięgu w tym roku. Nie dokonaliśmy tego, bo jednak mieliśmy sporo problemów w tym sezonie. Pomimo, że sporo pracowaliśmy nad sobą i nad sprzętem to się nie udało. Gorzów też miał spore problemy kadrowe, ale zdołał się pozbierać i ostatecznie zdobyć brązowy medal. My niestety polegliśmy trochę w tym roku, ale patrząc na poprzednie lata, to jest to tylko jedna pomyłka na pięć lat, co nie jest tragedią. Może to przynieść paradoksalnie dobre skutki, ponieważ niektóre rzeczy mogą się zmienić na lepsze. Ostatnie lata skończyliśmy ze złotem, więc może tym razem po prostu coś zaniedbaliśmy? Będziemy mieli nad czym pracować. 

 Mówił pan o problemach w drużynie. Z czego one wynikły? 

 – Mi nasuwają się dwie takie rzeczy, które nam nie pomagały. Głupio mi oceniać, bo jestem też częścią drużyny i nie chcę wychodzić przed szereg. Na początku sezonu zmieniła się u nas formacja juniorska. Wiadomo, że Kubera i Smektała skończyli wiek juniora i odeszli, więc w tym roku musiała nadejść nowa era. Nowi chłopcy z czasem się rozjeżdżali i byli coraz lepsi. Gdybyśmy my – seniorzy pociągnęli porządnie ten wynik, to mogłoby wyjść inaczej. Wiadomo, niektórzy z nas to robili. W poprzednich latach gorszy dzień przytrafiał się jednemu z nas. Teraz słabszy mecz naraz miało dwóch, trzech zawodników… 

 Były jakieś kluczowe błędy? 

 – Albo był problem ze sprzętem albo z torem domowym. To były moim zdaniem te rzeczy, przez które się pogubiliśmy. Zarówno ja, jak i cała drużyna staraliśmy się i dużo trenowaliśmy. W danym momencie kręciliśmy się jednak w kółko i nie potrafiliśmy znaleźć rozwiązań. Wiadomo, że to nie dotyczy każdego z nas. Wynik świetnie pociągnął Emila Sajfutdinow i Jason Doyle. Pozostała część, w tym ja, miała pewne problemy. Osobno bym podsumował juniorów, bo oni są na swoim etapie, ale w niektórych meczach pociągnęli wynik i notowali dobre występy. 

 Pan nie jest zadowolony z sezonu w swoim wykonaniu? Średnią biegową miał pan bardzo dobrą. 

 – Z tego co mi wiadomo, to ta średnia była lepsza. Ja jestem jednak niezadowolony, bo lubiłem dobrze pociągnąć tę końcówkę sezonu. W ostatnich meczach pogubiłem się jednak totalnie. Początek sezonu był zaś świetny i myślałem, że uda się to jeszcze lepiej rozwijać. W pewnym momencie mnie też jednak dosięgły problemy sprzętowe i nie wiedziałem, co z tym zrobić. Im dalej w las, tym bardziej ciemno. Dużo trenowałem, testowałem, a skończyło się to tym, że w play-off nie zrobiłem takiego wyniku, jakiego bym chciał. Była to dla mnie męczarnia. To też jest tak, że jeśli sprzęt nie daje szybkości, to ta pewność siebie też jest zachwiana. Jeśli chodzi o te ostatnie spotkania, to jestem załamany swoją postawą. Teraz przychodzi jednak ten okres zimowy, więc będzie można wyciągnąć wnioski i poprawić się przed następnym sezonem. 

W środę Unia ogłosiła skład na przyszły rok. Odchodzi Emil Sajfutdinow, a przychodzi David Bellego. Czy Francuzowi uda się zastąpić Emila według pana? 

 – Zobaczymy, czas pokaże. Moim zdaniem Unia Leszno nie jest znana z tego, że ma najlepszych zawodników w kadrze. Unia ma z kolei takich żużlowców, którzy potrafią się ze sobą zgrać, stworzyć świetną drużynę i zrobić udany rezultat. Czasami zmiany są potrzebne i na pewno będzie ciekawie. Wiadomo, każdy by pewnie chciał jeszcze jeździć z Emilem, bo to też świetny zawodnik. Jeździł on już jednak długo w Lesznie i czasami tak wychodzi, że żużlowiec potrzebuje coś zmienić w swojej karierze. 

 Dotarły do mnie słuchy, że dzwonił do pana Jakub Kępa, prezes Motoru Lublin. Ponoć nawet nie zdążył podać stawki, bo pan od razu mu odmówił. 

 – Tak, nie czuję się na siłach, by zmieniać klub. Gdy trafiłem do Unii Leszno, to czułem się jak w drugim domu. Wiadomo, że wywodzę się z Unii Tarnów i spędziłem tam młode laty, więc obie Unie są dla mnie bardzo ważne. Może nie każdy to zrozumie, ale pieniądze nie są najważniejsze w tym wszystkim. Czuję się w Lesznie bardzo dobrze. Dodatkowo wiem, że w tym roku zawiodłem i chcę się podnieść w tym klubie i naprawić swoje błędy. Tym bardziej nie ma o czym rozmawiać z innymi klubami. Wiadomo, pieniądze też są ważne w żużlu, bo trzeba jednak inwestować w swój sprzęt, ale ja jestem zadowolony z pobytu w Unii i nie widziałem powodu, by kontynuować konwersację z prezesem Kępą.

 Czyli ta aktywność prezesa Kępy na rynku transferowym jest prawdą? 

 – Wiem, że była taka propozycja z jego strony. Była jakaś tam rozmowa i tyle. W Lublinie jest już kilku zawodników z przeszłością w Unii Leszno, więc z nimi wtedy też jakieś rozmowy musiały być przeprowadzane. Więc tak, jest to prawda. 

 Czy myśli pan jeszcze o startach w cyklu Grand Prix? Co prawda na sezon 2022 nie udało się panu zakwalifikować, ale 2023 rok stoi dla pana otworem. 

 – Jestem coraz starszy, więc zobaczymy. W tym roku w Żarnowicy zabrakło niewiele. To pokazało mi jednak, że nie stać mnie na dobry wynik, pomimo tego, że początek zawodów był dla mnie całkiem niezły. Mam takie podejście, że jeśli trafię na coś fajnego, to uskrzydla to człowieka i jadę wtedy po niezłe wyniki. Jeśli coś się psuje, to działa to z kolei w drugą stronę. Chcę starać się w dalszym ciągu o najlepsze wyniki i jazdę w świetnym gronie żużlowców. Gdybym miał jednak jeździć w Grand Prix i wozić tam tyły, to wiadomo, że to nikogo nie interesuje. Kibice nie chcą na ciebie patrzeć, a ja nie chcę też robić z siebie kretyna. Chcę być na odpowiednim poziomie i w odpowiednim miejscu. Wiadomo, że odczuwam też ten swój wiek, więc zobaczymy, co będzie się działo w przyszłym roku. 

 Co pan sądzi o oponach Anlas? Czy zrewolucjonizowały one trochę żużel w tym roku? 

 – Te opony pojawiły się w sezonie 2020 i ta ich dostępność była słaba. Wtedy jeździło na nich paru zawodników i rzeczywiście mieli oni przewagę. To było wtedy nie fair, bo inni nie mieli tej możliwości, by pojeździć na Anlasach. W tym sezonie jednak to się zmieniło i dostępność była większa. Natomiast pojawił się nowy etap – koła bezdętkowe. Z tego co wiem to Maciej Janowski miał już te koła od paru lat. Nagle w tym roku stały się one również dostępne dla innych i można było zauważyć, że czasami zawodnik posiadający koła bezdętkowe robił lepszy wynik. W tym sezonie część żużlowców je miała, a część nie. Osobiście miałem szansę pojeździć na tych kołach. Polega to na tym, że opony zostały te same, ale zmieniła się konstrukcja całej dętki, co spowodowało, że opona zaczęła inaczej działać. Podczas moich problemów sprzętowych próbowałem tych rozwiązań, ale u mnie to jednak bardziej zamieszało. Postanowiłem się skupić bardziej na silnikach i na swojej jeździe, a te koła zostawiłem sobie na przyszły rok. 

DARMOWY ZAKLAD 20PLN + BONUS 3333PLN
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem

 Jak się trzyma pana szkółka żużlowa? 

 – W miarę dobrze. Staramy się dawać dzieciakom jak najwięcej jazdy. Wczoraj udało mi się być wreszcie na treningu. Wcześniej był sezon i bardzo rzadko bywałem w Tarnowie. Ja się bardzo cieszę z tego, jak trener Stanisław Kępowicz robi te treningi. Rodzice zawodników pomagają w organizacji. Wszyscy się dobrze dogadują. Ja co prawda musiałem się jeszcze skupić na swojej karierze, ale tak to jest zrobione, że szkółka daje sobie radę z małą pomocą z mojej strony. Mamy kompleks torów, gdzie młodzież może trenować, więc wszystko działa bardzo dobrze i cieszę się z tego, że dają sobie radę. Jakiś czas temu miałem rozmowę ze wszystkimi ze szkółki, gdzie poinformowałem, że muszę trochę „wyjść” z tej szkółki. Warunki jednak są dobre i teraz jest wszystko w ich rękach, by pociągnąć dalej temat. Od samego początku zamysł tej szkółki był taki, by młodzież mogła jeździć w Tarnowie. Z czasem pojawiły się jednak komplikacje. Wiemy co się dzieje w Tarnowie i liczę, że w pewnym momencie będzie normalniej i dzieciaki będą mogły jeździć dla Unii Tarnów. Większość dzieciaków jest stąd i wiadomo, że ciągnie ich do swojego. 

 

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem