Janku, nie tak to miało wyglądać…

1 lipca świat obiegła informacja, że Jan Bednarek zmienia Lecha Poznań na angielskie Southampton. Wszystkie media w naszym kraju rozpisywały się na temat tego transferu i nie ma się czemu dziwić – nieczęsto polski piłkarz przechodzi do Premier League. Dzień później napisaliśmy duży tekst (TUTAJ) o tym, że Bednarek ma wszystko, by zrobić na Wyspach karierę. Artykuł zatytułowaliśmy “Być jak Lewy, a nie Kapustka i cała ferajna”, dzięki czemu zostawiliśmy sobie margines tolerancji, gdyby mu jednak nie wyszło…

Baliśmy się o Bednarka, bo z tyłu głowy mieliśmy cały czas przypadki Rafała Wolskiego, Dominika Furmana, Jakuba Koseckiego i wielu, naprawdę wielu innych, którzy mieli papiery na granie, a ostatecznie do naszej ekstraklasy po kilkuletniej tułaczce wrócili z podkulonym ogonem. Baliśmy się, że być może 21-letni chłopak jest jeszcze za młody do poważnego grania, a przeskok z jednej ligi do drugiej jest dla niego zbyt duży i zderzy się ze ścianą. Niestety, po nieco ponad pięciu miesiącach musimy przyznać, że nasze obawy nie były bezzasadne – Bednarek jeszcze nie zadebiutował w Premier League, a jedyne 73 minuty, które jak do tej pory rozegrał w pierwszym zespole, to mecz EFL Cup, w którym bardzo często daje się szanse zmiennikom.

Bednarek rozegrał wtedy nie 90 minut, a 73, co można interpretować dwojako – albo nie miał siły, by rozegrać całe spotkanie, albo jego gra nie podobała się Mauricio Pellegrino i ten postanowił go zmienić. Na pewno Polakowi nie pomaga również to, że jego zespół przegrał wtedy 0:2 z Wolverhampton. Nieco otuchy może dawać natomiast to, że Bednarek opuszczał boisko przy wyniki 0:1, czyli przy drugim golu nie maczał już palców.

A co poza tym – druga drużyna. Poziom w tamtych rozgrywkach jest daleki od Premier League, ale lepszy ryc niż nic – Bednarek łącznie zagrał sześć spotkań, z czego pięć w pełnym wymiarze czasowym. Raz na boisku spędził jedynie 14 minut. W jego dotychczasowym dorobku nie ma goli, a jest za to asysta. Southampton z nim w składzie trzy razy wygrało i trzy razy przegrało. Pierwszy mecz były Lechita rozegrał 11 września, czyli gdybyśmy chcieli się pastwić, to powiedzielibyśmy, że po styczności z pierwszą drużyną stwierdzono, że jest zbyt słaby na Premier League. Potem grał w miarę regularnie, choć ostatnim razem na boisku widzieliśmy go 20 listopada, czyli ponad dwa tygodnie temu.

Bednarek jeszcze nie zadebiutował w Premier League/ pressfocus.pl

Czemu Bednarkowi nie wyszło?

Odpowiadając najprościej jak się da – bo Premier League to dla niego za wysokie progi. W poprzednim sezonie, czyli w okresie, gdy Bednarek zachwycał najbardziej, był podstawowym obrońcą w Lechu Poznań, który jednak nie był w stanie zdobyć żadnego trofeum. Nie chcemy obwiniać go za to, że jego koledzy w przodzie nie strzelali goli, ale fakty są takie, że nie był członkiem zespołu, który w znaczący sposób pomógł Kolejorzowi w osiągnięciu czegoś “ekstra”. Lech tracił przed rokiem w Ekstraklasie bardzo mało goli (29), czyli mniej niż zespoły z Top 4, ale mało kto to właśnie Bednarka wymieniłby jako najlepszego obrońcę w naszej lidze. Wyróżniał się – zgoda. Widziano w nim potencjał – jasne. Ale czy był najlepszy? Nie. No właśnie – a chyba żeby pójść do Anglii i tam regularnie grać, to trzeba być lepszym.

Dwa – konkurencja. Pisaliśmy o tym w lipcu. Wtedy przedstawiliśmy to w ten sposób:

  • Virgil van Dijk – 25 lat, 30 meczów, 4 gole, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 30 milionów euro,
  • Maya Yoshida – 28 lat, 37 meczów, 2 gole, 1 asysta, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 5 milionów euro,
  • Jack Stephens – 23 lata, 28 meczów, 2 gole, 1 asysta, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 3,5 miliona euro,
  • Florin Gordos – 28 lat, 11 meczów, 0 goli, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 2,5 miliona euro,

Van Dijk miał odejść do Chelsea, ale ostatecznie został w klubie i łącznie rozegrał już 12 meczów. Stephens rozegrał 720 minut, Yoshida 994, a kupiony z Lazio w wakacje za 15 milionów euro Wesley Hoedt 720 minut. Żaden ze stoperów nie gra wszystkiego, wszyscy podlegają procesowi rotacji, ale i tak nie ma w tej układance miejsca dla Bednarka, który ostatnim razem powołany do kadry meczowej pierwszej drużyny był 19 sierpnia.

Kolejnym czynnikiem, który nie wpływa korzystnie na sytuację Bednarka jest to, że Southampton póki co gra tak sobie i zajmuje dopiero 11. miejsce w lidze. Gdyby walczyli o podium i europejskie puchary – rozumiemy, Bednarek jest za słaby (przykład Marcina Wasilewski sprzed dwóch lat). Gdyby bronili się rozpaczliwie przed spadkiem – okej, rozumiemy – nie ma co eksperymentować ze świeżakiem. Tym czasem wiele wskazuje na to, że Święci właśnie gdzieś w środku stawki skończą sezon, więc teoretycznie jest to idealna okazja do tego, by testować. Niestety, Bednarek na tych próbach najprawdopodobniej nie skorzysta.

Bednarek w Southampton najczęściej spotkanie ogląda z perspektywy trybun / pressfocus.pl

Jesteśmy ostatnimi osobami, które po pięciu miesiącach będą wieszczyli koniec grania w wielką piłkę 21-letniemu chłopakowi. Historia futbolu pamięta przypadki, gdy ktoś był zupełnie odstawiony na bok, nikt na niego nie liczył, a on nagle dostawał swoją szansę i wskakiwał do pierwszego składu. Na ten moment, czyli prawie po sześciu miesiącach, niewiele wskazuje, by Bednarek miał szansę grać w angielskim średniaku. Pewnie jeszcze zimą lub najdalej latem odejdzie na wypożyczenie do słabszego klubu lub może wróci do Polski – kto wie? Dziwi nas to, że Southampton, czyli tak dobrze i mądrze zarządzany klub, wydał 6 milionów euro za piłkarza, który być może nigdy nie zagra w pierwszej drużynie. Dla nas był to najdroższy transfer w historii ligi, dla Southampton drobne, które zostały wydane bez zastanowienia.

10 grudnia o godzinie 13 mecz Southampton – Arsenal Londyn

Zwycięstwo Southampton: 3,85

Remis: 3,6

Zwycięstwo Arsenalu: 1,97

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze