Jakub Błaszczykowski Wielki. Niezwykły gest i rozpoczęcie treningów

Kuba to wciąż grająca legenda reprezentacji Polski – z tym nie można polemizować. Za nim kontuzje, brak gry, nieudany mundial. Pobicie rekordu Michała Żewłakowa i 104 występy z orłem na piersi to bodajże jedyny dobry sportowy moment w minionym roku. Nowy zaczyna jak na legendę przystało: od wielkiego gestu i rozpoczęciu treningów w ukochanym klubie, który nie narzeka na brak problemów...

Wychowany przez babcię i wujka, którym dziękuje na każdym kroku. Podkreśla przywiązanie do miejsc, które pozwoliły mu się rozwinąć. Gdy pytało o niego Schalke, z uwagi na szacunek do Borussi grzecznie podziękował. Zawsze mówił, że jeśli wróci do Ekstraklasy, to do Wisły Kraków. Taka lojalność nie jest często spotykana w tych czasach, z tego względu – szacunek jeszcze większy.

Jakub Błaszczykowski przebił jednak samego siebie. Zaczął treningi w drużynie „Białej Gwiazdy” i potwierdził gotowość gry bez pobierania wynagrodzenia.

Klubowi, z którego wypłynął na szerokie piłkarskie wody postawił jeden warunek i nie dotyczył on aspektów finansowych, a sportowych. Jeśli w klubie nastąpi zmiana właściciela i oddalone zostanie widmo bankructwa czy wyprzedaży wszystkich zawodników, rekordzista pod względem występów w reprezentacji Polski przyjdzie grać na Reymonta nawet za darmo.

Trudno o większy gest wierności klubowym barwom czy szacunku dla Wisły Kraków, w której debiutował w Ekstraklasie czy w europejskich pucharach. Trudno, bo sam Błaszczykowski podniósł sobie poprzeczkę. Kilka miesięcy temu pożyczył przecież klubowi milion złotych, by ten nie musiał wynosić się ze stadionu im. Henryka Reymana.

Ktoś może uznać, że jesteśmy nieobiektywni, że aż za bardzo podniecamy się Błaszczykowskim, ale naprawdę nie widzimy powodów, by nie podziwiać tego człowieka. Kuba to żywa legenda reprezentacji i życzymy mu z całego serca, by pomnik postawili mu kiedyś przed stadionem Wisły Kraków. Zrobił wiele, by na to zasłużyć i jesteśmy spokojni o to, że wiele jeszcze zrobi.

Mamy do niego ogromny szacunek i nie ukrywamy, że kibicujemy mu ze zdwojoną siłą.

Błaszczykowski chce utrzymać miejsce w reprezentacji Polski, a do tego potrzebna mu jest regularna gra w klubie. Ustaliliśmy, że pieniądze nie będą grały roli – ważne będzie wybieganie w podstawowym składzie oraz atmosfera, na którą akurat w drużynie z Grodu Kraka narzekać nie można. Dbają o nią jak tylko mogą Maciej Stolarczyk, Arkadiusz Głowacki, Mariusz Jop, Radosław Sobolewski czy Kazimierz Kmiecik, którzy mają w sumie około 1850 meczów w polskiej lidze, 130 meczów w reprezentacji naszego kraju czy 17 tytułów mistrzowskich.

Na boisku towarzystwo również będzie miał doborowe: Paweł Brożek czy Marcin Wasilewski to zawodnicy, z którymi niejednokrotnie dzielił szatnię. Aż chce się grać – biorąc pod uwagę również to, jak pomimo ogromnych kłopotów radzi sobie środowisko Wisły Kraków.

Oprócz Błaszczykowskiego, kibice mogą być zadowoleni z całej, świetnej drużyny z charakterem (która też grała za darmo, choć niekoniecznie tego chciała), sztabu szkoleniowego, wiernych kolegów po szalu (który niekoniecznie krzyczą o wierności najgłośniej), z inicjatyw typu ReymonTTa 22 czy Socios Wisła. Poza tym po tragikomicznym zamieszaniu z kambodżańsko-szweckimi „inwestorami” pojawiła się szansa na przejęcie klubu przez odpowiednich ludzi, za co podziękowania należą się m.in. Bogusławowi Leśnodorskiemu.

W czasach, gdy futbolowi romantycy tęsknią za piłkarzami pokroju Paolo Maldiniego, Javiera Zanettiego, Carlesa Puyola, Stevena Gerrarda, Paula Scholesa, Gary’ego Nevile’a, Alessandro del Piero czy Francesco Tottiego, polski zawodnik pokazał przywiązanie do barw klubowych w wielki sposób. Sama jego obecność może bardzo pomóc nie tylko drużynie, ale i całemu klubowi w trudnych czasach. Ekstraklasa zyska na Błaszczykowskim, polska piłka dużo straci bez Wisły. Trzymamy kciuki nie tylko za Kubę!