Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Są zupełnie inni na boisku, ale bardzo prawdopodobne, że łączyć będą ich nie tylko więzy krwi. Wszystko wskazuje na to, że podobna będzie także ich kariera. Fantastyczny ojciec i mający niesamowity potencjał syn, dla którego Eredivisie powoli staje się za mała. Patrick Kluivert mniej więcej dwie dekady temu zachwycał cały świat, teraz zaś formą imponuje

Są zupełnie inni na boisku, ale bardzo prawdopodobne, że łączyć będą ich nie tylko więzy krwi. Wszystko wskazuje na to, że podobna będzie także ich kariera. Fantastyczny ojciec i mający niesamowity potencjał syn, dla którego Eredivisie powoli staje się za mała. Patrick Kluivert mniej więcej dwie dekady temu zachwycał cały świat, teraz zaś formą imponuje Justin, o którego już za kilka dni bić się mogą największe europejskie potęgi.

Patrick Kluivert to podręcznikowy przykład modelowej kariery. Wychowany w najlepszej wówczas szkółce piłkarskiej świata, czyli akademii Ajaksu Amsterdam. W jego barwach grał przez trzy lata i jako młody, 20-letni chłopak zdobył z nim wszystko: Mistrzostwo Holandii, Ligę Mistrzów, Superpuchar UEFA, Puchar Interkontynentalny. Syn Justin jeszcze żadnego tytułu nie zgarnął, ale śmiało podąża śladami ojca.

Sześć goli w siedmiu ostatnich meczach. Justin Kluivert zaczyna nawiązywać do dokonań ojca.

Tata dał przykład

Ojciec zrobił coś, czego syn już nie powtórzy – jako 18-latek w debiutanckim sezonie nie tylko zagrał w Lidze Mistrzów, ale w jej finale zdobył jedyną, decydującą bramkę. Ajax został najlepszą drużyną Europy z van der Sarem, Rijkardem, braćmi de Boer, Seedorfem, Davidsem, Overmarsem czy Litmanenem, ale tytuł zapewnił im nastolatek, który wszedł na ostatnie dwadzieścia minut meczu. Znalazł się na ławce, chociaż w zwieńczonym tytułem Champions League sezonie zdobył 18 bramek w 25 meczach i zgarnął „Nagrodę Cruyffa”, przeznaczoną dla najzdolniejszego holenderskiego futbolisty.

Jego matka przed meczem mówiła o tym, że w poprzedzającą finał noc śniło jej się to, że syn strzeli zwycięskiego gola. Jak się później okazało, to trafienie było wstępem do wielkiej kariery. Rok spędzony w Milanie, po którym trafił do Barcelony i na Camp Nou podbił serca kibiców, tworząc genialny duet z Brazylijczykiem Rivaldo.

Sześć sezonów niemal od deski do deski, w czasie których strzelił 90 bramek i raz zdobył mistrzostwo Hiszpanii. W reprezentacji bilans równie dobry: 79 meczów, 40 bramek, tytuł króla strzelców Euro2000. Jego potomkowie mają do czego dążyć.

Najbliżej podążenia śladami ojca jest Justin. Dopiero co zadebiutował w barwach dorosłego Ajaksu, a już szturmem podbił całą ligę. Z eksplozją formy poczekał niemal do grudnia, a przycisk detonujący wcisnął 26 listopada w meczu z Rodą Kerkrade. Po fenomenalnym hat-tricku głośno zaczęło być o nim nie tylko dlatego, że jest synem swojego ojca.

Raiola zrobi swoje?

Obecny Ajax wydaje się być idealnie skrojony dla Kluiverta juniora. Chociaż średnia wieku drużyny z Amsterdamu to zaledwie 21,4 lata, tylko Manchester City i PSG strzeliły w tym sezonie więcej bramek od Ajaksu. Sam Justin w ostatnich siedmiu spotkaniach zaliczył sześć trafień. O ostatnich jest bardzo głośno, bo śmiało nadają się do pokazywania w czołówkach wiadomości sportowych na całym świecie. Najpierw, tydzień po hat-tricku z Rodą, przymierzył w spotkaniu z Twente:

Zaś w Wigilię Bożego Narodzenia dał ojcu najlepszy prezent, o jakim Kluivert senior mógł pomyśleć, czyli zerwaną pajęczynę pieczętującą zwycięstwo z Willem II:

https://twitter.com/Sporf/status/945031701268455424

Coraz więcej mówi się o tym, że zainteresowany usługami 18-letniego skrzydłowego jest sam Manchester United. Jose Mourinho miał podejść do młodego Justina po meczu finałowym w ubiegłej edycji Ligi Europy, który Kluivert cały przesiedział na ławce rezerwowych, a jego Ajax uznał wyższość Czerwonych Diabłów. Po meczu w pochlebnych słowach wypowiadał się o Justinie Jose Mourinho. Smaczku całej historii dodaje fakt, że menedżerem piłkarza reprezentacji Holandii do lat 21 jest Mino Raiola, o którego dobrych stosunkach z portugalskim trenerem nie trzeba nic mówić.

Jose Mourinho widziałby u siebie młodego Kluiverta.

Rodzina wonderkidów

Zdaje się jednak, że sam zainteresowany myślami jest na ścieżce ojca. Jeśli faktycznie weźmie sobie piłkarskie CV taty do serca, powinien jeszcze dwa lata zostać w Amsterdamie, zagrać rok w klubie z europejskiej czołówki i wtedy dopiero trafić na Camp Nou. Czasy się jednak zmieniły, a takie talenty jak Justin wyławiane są dużo szybciej. Młody talent nie ukrywa, za którą drużyną ściska kciuki. Na Instagramie po El Clasico wstawił zdjęcie celebrującego bramkę Messiego, a niedawno na pytanie, gdzie chciałby zagrać odpowiedział tak:

Co na boisku łączy go z ojcem? Oprócz tego, że obaj zagrali w europejskich pucharach przeciwko warszawskiej Legii, raczej niewiele. Młody nosi numer „45” na cześć… ojca, bo jak dodamy do siebie obie liczby, wyjdzie nam legendarna „dziewiątka” Patricka.

Poza tym, to zupełnie inni piłkarze. Justin jest szybszy, zwinniejszy, lepiej drybluje na pełnym gazie i woli trzymać się bocznej linii boiska.

Patrick to typowy, środkowy napastnik obdarzony nieziemską techniką, którego z wszystkich na boisku linii najbardziej interesował się tą niewidoczną: linią spalonego.

Być może bardziej podobny na boisku do ojca będzie najmłodszy syn, Shane? W wielu kręgach mówi się o nim niemal tyle, co o drugim z czwórki chłopaków Kluiverta seniora. 9-latek już trafił tam, gdzie chciał starszy brat, bowiem latem przeniósł się z akademii Paris Saint Germain do szkółki FC Barcelony. Nosi numer 9 i jest najlepszy w swoim roczniku. Shane, który już ma podpisany kontrakt sponsorski z firmą Nike, pierwszego gola w barwach młodej Blaugrany zdobył na oczach ojca, z którym celebrował to trafienie.

Kluivert nie był pierwszy

Mateusz Święcicki w studio prosto z murawy Santaigo Bernabeu po przedświątecznym El Clasico przypomniał historię rodu Maldinich. Kiedy legendarny Paolo wchodził do drużyny, mówiło się o nim, że to syn genialnego Cezare Maldiniego, wielkiego piłkarza i trenera Milanu oraz reprezentacji Włoch. Gdy Paolo Maldini kończył karierę, to o Cezare mówiło się w kategoriach ojca Paolo. Rodzina Maldinich wraz z Kluivertami to jedna z wielu tych, w których syn podążył śladami ojca.

Świetną historią było zdobycie tytułu mistrza Anglii przez Leicester, którego bramki strzegł Kasper Schmeichel, syn wielkiego bramkarza Manchesteru United, Petera. Podobnymi drogami podążali Danny i Dailey Blind, Miguel i Xabi Alonso, Pablo i Diego Forlan czy Diego i Giovanni Simeone.

W Polsce również mieliśmy kilka takich historii. Ta najświeższa: Maciej Szczęsny i jego syn Wojciech, który obecnie robi furorę zastępując kontuzjowanego Buffona w Juventusie. Wszyscy pamiętamy też dwie bramki Euzebiusza Smolarka z Portugalią w rocznicę trafienia na mundialu 1986 w Meksyku jego ojca, Włodzimierza. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Także w piłce nożnej.

Bartłomiej Stańdo

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.