Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Jaka przyszłość czeka legendarne Chicago Bulls?

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie pamięta co z piłką wyczyniał Michael Jordan! Ano właśnie! Jesteśmy 18 lat po tym, jak Jego powietrzność ogłosił zakończenie kariery po raz drugi i nigdy już nie założył trykotu ze słynnym czerwonym bykiem. Bulls od tego czasu mieli swoje wzloty i upadki, ale na ten moment są na dobrej drodze, żeby przekuć swoje porażki w coś wyjątkowego.

W erze post-jordanowskiej największe nadzieje na przyszłość budził wybór Derricka Rose’a, który został Debiutantem Roku (08/09). W sezonie 2010/11 wybrano go MVP, a kibice przyzwyczajeni do sukcesów swojej ukochanej drużyny musieli czekać na ten moment aż 12 lat. I tak Bulls nie wrócili do chwały z lat ’90. Derrick Rose został kilkukrotnie kontuzjowany i choć w tym czasie Byki nie plasowały się na samym dole w tabeli i awansowały do Playoffów, to nie zobaczyli Finału NBA od 1998 roku. Postawiono więc na generalną przebudowę. D-Rose zmienił klub, a steal draftu w 2011 roku – Jimmy Butler – przeszedł w zeszłym sezonie do Minnesoty Timberwolves.

Chicago Bulls zaczynają od początku i  zapowiada się naprawdę dobrze. Czy rzeczywiście wszystkie kontrowersyjne ruchy duetu Paxson-Foreman zasiadającego na najwyższych stołkach, będą miały happy end niczym słynne już w Philadelphii „Trust The Process”? Wydaje się, że Byki naprawdę idą w dobrym kierunku. Tyle mówiło się o tym, że flagowa i jedna z najbardziej dyskusyjnych wymian z zeszłorocznego offseason, była kompletnie nieopłacalna dla ekipy z Windy City. W wyniku trade’u z Minnesotą Timberwolves – albo jak kto woli Timberbulls (pozdro dla kumatych!) – do Chicago trafił leczący kontuzję Zach LaVine, Kris Dunn oraz siódmy pick draftu 2017. Z Illinois do Minneapolis przeszedł natomiast Jimmy Butler i 16. pick draftu. Wilki wybrały z tym numerem Justina Pattona (nie zagrał jeszcze w żadnym meczu sezonu), Bulls – Lauri Markkanena rodem z Finlandii.

Nic dziwnego, że właściwie wszyscy jednogłośnie okrzyknęli duet GarPax najgorszym front-officem w NBA, gdy wymienili serce drużyny, jakim był w Windy City – Jimmy Butler, a wcześniej jeszcze dokonali beznadziejnych wymian oddając chociażby Gibsona i McDermotta czy Tony’ego Snella. I w tym tkwi cały szkopuł. Byki wcale nie wyszły na tym jednak tak źle! Widzieliście jak gra Lauri Markkanen?! Proszę, dowód:

Zaryzykuję stwierdzenie, że Fin marnowałby się w Timberwolves otrzymując małą liczbę minut od trenera Toma Thibodeau. Tymczasem pod skrzydłami Freda Hoiberga dostaje sporo czasu na parkiecie i doskonale sprawdza się w catch-and-shoot’ach. Ja pokładam w nim duże nadzieje na franchise playera, bo potencjał drzemie w nim ogromny!

Kris Dunn po powrocie po kontuzji, pokazuje się z rewelacyjnej strony – jako inteligentny gracz z umiejętnościami po obu stronach parkietu. Niestety na ten moment pauzuje ze względu na kolejny uraz, którego nabawił się po tym dunku:

Zacha LaVine’a jeszcze nie chcę oceniać, bo rozegrał zaledwie cztery spotkania, ale na pewno będzie cennym dodatkiem dla zespołu z Chicago i liczę, że nie będziemy oglądać go jedynie koszącego trójki, ale i okazjonalnie przypomni sobie o swoim poprzednim wcieleniu atletycznego dunkera.

Nikola Mirotić ma niewiadomy status w organizacji z Chicago. Nie wiem czy pamiętacie z jakiego powodu zmuszony był opuścić część spotkań obecnego sezonu? Po rekonwalescencji, po bójce z Bobbym Portisem, gdy jego „kolega” ewidentnie go znokautował, wrócił na parkiet i grał – jak na siebie – na kosmicznym poziomie. Bulls byli w pewnym momencie z bilansem 7-0 od powrotu Miroticia, a on sam grał jak z nut. Mimo, że zakopał z Portisem wojenny topór i tak poprosił o wymianę (Niko posiada klauzulę no-trade). Czy rzeczywiście znajdzie nowy klub przed trade deadline? Jest na celowniku m.in. Detroit Pistons, a im przydałby się zawodnik pokroju Hiszpana, który będzie sporym wsparciem zza łuku.

Jak widać – gra nowych nabytków Byków może napawać optymizmem kibiców drużyny. Nie będzie to skład na miarę dynastii Jordana, ale nie można im odmówić bycia fun-to-watch już na tym etapie, a przecież Chicago dopiero tak naprawdę rozpoczyna tę przebudowę. Moim małym koszykarskim marzeniem jest zobaczyć ciągły rozwój u Lauriego Markkanena – jak pisałam wyżej – z perspektywą na stanie się franchise playerem na miarę Dirka Nowitzkiego. Jeszcze długa droga przed organizacją z Wietrznego Miasta, ale widać już przebłyski, że może zakończyć się optymistycznie dla kibiców legendarnych Byków.

Marta Kiszko, NBA Labs

OFERTA LV Bet na dzisiejsze mecze NBA po kliknięciu w banner

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.