Jak zachęcić kibica do przyjścia na stadion? Sam meczu już nie wystarczy?

Sport i marketing w ostatnich latach idą ramię w ramię. Wiadomo, bez sianka nie ma granka, kasa misiu kasa, a bez hojnego sponsora nie ma wyników, pucharów i medali. Jednym z podstawowych źródeł przychodów w wielu dyscyplinach sportu jest tak zwany dzień meczowy, czyli wpływy z biletów oraz wszystkiego, co uda się sprzedać podczas spotkania na własnym stadionie bądź hali. Jak natomiast ściągnąć kibiców na obiekty sportowe? Często sam mecz to za mało…

 

W naszym kraju stosunkowo najłatwiej ściągnąć ludzi na mecze piłki nożnej. Szczególnie od momentu, kiedy mamy w Polsce nowoczesne, bezpieczne, funkcjonalne stadiony, publiczność dopisuje. Mecze reprezentacji narodowej są regularnie wyprzedawane do ostatniego miejsca, a frekwencja rzędu kilkunastu tysięcy kibiców na spotkaniu ligowym nikogo już nie dziwi. Najpopularniejsza dyscyplina sportu na świecie broni się sama, więc atrakcje podczas meczu ograniczone są najczęściej do minimum. Konkurs rzutów karnych dla kibiców czy popisy piłkarskich freestylerów. Od wielkiego dzwonu jakieś większe akcje marketingowe, ale najczęściej wystarczą po prostu popisy piłkarskich magików.

Dyscypliną, która dość szybko pojęła, że sam mecz to za mało, jest siatkówka. To chyba jedna z niewielu dyscyplin sportu, która w telewizji wygląda lepiej… niż na żywo. Organizatorzy spotkań szybko zorientowali się, że podczas przerw w grze kibice na trybunach ziewają i przysypiają, więc na parkiecie pojawiać zaczęli się wszelkiego rodzaju magicy, szczudlarze, akrobaci i tancerze. Atmosfera na trybunach z czasem coraz bardziej zaczęła przypominać piknik country. Wszystkie atrakcje przebijają jednak cheerleaderki. To one kradną serca publiczności i to zarówno męskiej jak i żeńskiej jej części.

Piękne, wysportowane dziewczyny często zmagają się z różnego rodzaju stereotypami na swój temat, ale jak widać na przytoczonym obrazku to przeważnie byłe, utytułowane sportsmenki, które po zakończeniu kariery np. gimnastyczek sportowych w ten sposób realizują swoją pasję do sportu. A przy okazji są uwielbiane przez kibiców. Nie raz i nie dwa razy słyszałem opinie fanów, którzy na mecze przychodzą głównie dla nich.

Wszystko wskazuje na to, że siatkówka „zapożyczyła” cheerleaderki od koszykówki, ta z kolei, w polskim, ligowym wydaniu wzięła ja zza oceanu, gdzie wysportowane, tańczące panie podczas meczów ligi NBA czy NFL to od dekad najoczywistsza oczywistość. Ogólnie obecność pięknych, najlepiej jeszcze, żeby skąpo odzianych kobiet, od lat podnosi frekwencję na sportowych arenach Polski i Świata. Bo czy ktoś wyobraża sobie galę sztuk walki bez ich udziału? No nie. Nie ma szans.

12

Komentarze