Derby Polski? Większość z was odpowie: Lech-Legia. Z taką samą, beznamiętną miną, jak kilka lat temu Wisła-Legia, czy jeszcze wcześniej Legia-Widzew. Ten stan rzeczy na szczęście powoli się zmienia. Kibice ekstraklasy i polskiej piłki nie są już skazani na dwa prawdziwe, a nie sztucznie pompowane, wyblakłe klasyki. Wszystko dzięki fenomenalnej drużynie Marcina Brosza, o której

Derby Polski? Większość z was odpowie: Lech-Legia. Z taką samą, beznamiętną miną, jak kilka lat temu Wisła-Legia, czy jeszcze wcześniej Legia-Widzew. Ten stan rzeczy na szczęście powoli się zmienia. Kibice ekstraklasy i polskiej piłki nie są już skazani na dwa prawdziwe, a nie sztucznie pompowane, wyblakłe klasyki. Wszystko dzięki fenomenalnej drużynie Marcina Brosza, o której powiedziano już wszystko.

Nie będziemy tego powtarzać, bo o świetnych Górnikach już pisaliśmy (m.in. TUTAJ). Powoli, z każdą kolejną kolejką odkrywaliśmy kolejnych bohaterów tej, póki co, świetnej historii. Najpierw Igor Angulo, później Rafał Kurzawa, Szymon Żurkowski, Tomasz Loska, a teraz ciężko znaleźć choćby jeden niechwalony element zabrzańskiej układanki. Dzięki nim „Liga będzie ciekawsza”, jak powiedziałby Maciej Skorża, ale nie tylko dlatego cieszymy się na wybuch formy KSG.

Szlagier (wreszcie) pełną gębą!

Cieszymy się też dlatego, że „nadszedł dzień dzisiejszy”, cytując Kamila Grosickiego. Dzień, w którym lider gra z wiceliderem i nie jest to ciekawe tylko dlatego, że tak ułożył się sezon. Kibice dawno zaznaczyli ten dzień czerwonym kółkiem w kalendarzu głównie dlatego, że to wielki powrót ligowego klasyka. Szlagieru samego w sobie, ale teraz z bardzo ważnym pierwiastkiem teraźniejszości.

Te mecze elektryzowały cała Polskę i choć jest to wyrażenie już nieco spowszedniałe, nie ma w nim grama nieprawdy. Edward Szymkowiak, Lucjan Brychczy, Ernest Pohl i wielu, wielu innych – to świetna historia, która na szczęście w takich okazjach może być przypominana.

Faworytem tego spotkania, także patrząc na kursy LVbet na to spotkanie, są gospodarze. Nie oznacza to jednak, że Górnicy są bez szans. Wręcz przeciwnie – na Łazienkowskiej będą mieli okazję do gry, w której czują się najlepiej: kontrataku. Na pewno sędzia odgwiżdże kilka fauli albo Arkadiusz Malarz sparuje piłkę na rzut rożny, a wtedy – gdyby stadion na Ł3 był teatrem – wszystkie światła skierowałyby się na Rafała Kurzawę.

Zwycięstwo na inaugurację ligi z Legią napędziło piłkarzy Górnika.

Najważniejsze jednak, by młodych zawodników Górnika nie przerosła ranga tego spotkania. Na inaugurację tego sezonu wychodzili jako czarny koń, beniaminek, który niczego nie musiał – tylko i wyłącznie mógł. Wykorzystał bezlitośnie każdy błąd mistrza Polski, miał niesamowitego Igora Angulo, dla którego sytuacja sam na sam często równoznaczna jest z dobiciem piłki z metra do pustej bramki.

Czas na eksperymenty?

A Legia? Legia czuje ciśnienie, o którym mówi Romeo Jozak. Presja miasta, presja trybun, presja mediów i dziennikarzy… Słowem: od Legii oczekuje się wiele zawsze, wszędzie i z każdej strony. Szczególnie dziś, kiedy przyjeżdża chwalony zewsząd Górnik, który w tych rozgrywkach chce zrobić zamach na warszawską dominację (cztery tytuły w ostatnich pięciu sezonach).

Jak będzie wyglądało to spotkane? Legia prawdopodobnie będzie częściej przy piłce, przez znaczną część spotkania wymieniać ją między sobą także na połowie Górnika. Goście – agresywni, wybiegani, waleczni – czyhać będzie na odbiór i skuteczną kontrę, a także stały fragment gry. Takie mecze jednak mają to do siebie, że trenerzy w nich lubią zaskoczyć. Gdyby to było spotkanie w jednej z pięciu najlepszych lig, moglibyśmy być tego pewni, że któryś z trenerów zasieje ferment w obozie rywala i poeksperymentuje. Ciekawe, czy zrobi to dziś Brosz lub Jozak, choć gdybyśmy mieli strzelać: raczej nie. Nie w meczu o takim ciężarze gatunkowym.

Dwie filozofie futbolu, dwie wielkie marki, dwa najlepsze obecnie zespoły w Polsce. Jak dobrze, że w dzisiejszy wieczór historia w stolicy Polski zatoczy koło.

Legia Warszawa – Górnik Zabrze

1                     X                 2

1.65               3.9               4.85