Jak co roku, Legia przegrywa mecz o Superpuchar!

Piłka jest piękną grą ze względu na to, że biedny może wygrać z bogatym. My z wieloma bogatymi wygraliśmy, ale z tym najbogatszym nie - mówił przed meczem o Superpuchar Polski trener Rakowa, Marek Papszun. Drugie zdanie może już teraz wymazać - bo właśnie z nim wygrał. Rewelacja ostatnich miesięcy w Ekstraklasie pokonała Legię Warszawa po rzutach karnych! 

10 lat temu Marek Papszun przechadzał się po szkolnych korytarzach jako nauczyciel WF. Jak sam przyznaje, zawsze ciężko pracował. Pochodzi z robotniczej rodziny, przywykł do dwóch etatów – WF-isty oraz trenera. Nikt o zdrowych zmysłach te dekadę temu nie wróżył mu jednak, nikt nie mógł nawet przypuszczać, że wkrótce powalczy o mistrzostwo kraju, Puchar czy Superpuchar Polski. Ba, wygra go, zostawiając w pokonanym polu Legię Warszawa.

Gwoli ścisłości, Superpuchar nie należy do trofeów szczególnie respektowanych w polskiej piłce. Sama Legia przegrywała go bodaj już ośmiokrotnie. Ot, symboliczna przygrywka wieńcząca sezon i początkująca kolejny. Jednak nie dla piłkarzy, kibiców i właścicieli Rakowa! Dla nich to z pewnością duża sprawa i nie ma sensu odbierać im zasług. Raków bardzo śmiało wyszedł na Legię. Objął prowadzenie już w 10. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Strzelał Niewulis, wszystko skończył Tudor.

Część zawodników mistrza Polski odpoczywała po starciu z Bodo/Glimt i przed kolejnym pucharowym wyzwaniem z Florą Tallin. Dopiero w 60 minucie na boisku pojawili się Emreli, Kapustka czy Luquinhas. Trener Michniewicz zaczął gonić wynik – i zrobił to w ostatniej chwili, ale skutecznie. Legia osiągnęła znaczną optyczną przewagę, górowała w liczbie przeprowadzanych ataków, strzałów czy samym posiadaniu piłki. Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu, wyrównał Lopez. Jego gol nie został uznany po analizie VAR, ale jeszcze przed końcem udało się legionistom zmienić rezultat.

Raków już witał się z Superpucharem Polski, kiedy w trzeciej minucie doliczonego czasu z prawej strony dośrodkował Juranović, a piłkę do siatki wbił nadbiegający Emreli.

Mecz rozstrzygnęły dopiero rzuty karne, które lepiej egzekwowali częstochowianie. Rywalizację ustawiły druga i trzecia seria jedenastek. Najpierw bramkarz Rakowa obronił strzał Kapustki. Później wprawdzie spudłował jeszcze Arsenić, ale w słupek trafił również wspomniany Emreli i Raków wygrał 4:3.

Dla Legii o wiele ważniejszy mecz odbędzie się w środę w II rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Było widać to w podejściu do personaliów, niemniej nie znaczy to, że Michniewicz i spółka nie myśleli o wygraniu Superpucharu. Dla Legii to już ósmy z rzędu przegrany mecz o to trofeum. Od 2012 roku ulegała Śląskowi Wrocław, Zawiszy Bydgoszcz, Lechowi Poznań dwukrotnie, dwukrotnie także Arce Gdynia, Cracovii oraz Rakowowi. Nie jest to bilans przynoszący chlubę.

Rakowowi tymczasem gratulujemy najlepszego sezonu w historii, który oto stał się jeszcze lepszy! 

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem