Isco zabawił się w Glika. Słabe pożegnanie z Realem…

"Wystawia Daniego Ceballosa, Casemiro bez formy, wystawiłby nawet samego siebie zamiast Francisco Alarcóna Isco, choć 20 lat temu odszedł na emeryturę” - twitta o takiej treści polubił skonfliktowany z trenerem i będący na wylocie z Realu Madryt pomocnik Isco. Polubienie szybko wycofał, ale w internecie nic nie ginie...

Nie jest tajemnicą, że wewnątrz każdej drużyny piłkarskiej są mniejsze lub większe grupki. Zawsze znajdzie się w zespole ktoś, z kim chciałbyś wyskoczyć na ryby, wyjść na piwo, zjeść kolację wspólnie ze swoimi partnerkami, zagrać w FIFĘ i pogadać o pierdołach. Są też tacy, których lepiej omijać szerokim łukiem – dla dobra swojego i drużyny. Nie wszyscy muszą się kochać. Najważniejsze, by potrafić ze sobą współpracować na boisku.

Czasem jednak ktoś przekracza granicę dobrego smaku. Najczęściej publicznie. Tak, jak teraz Isco w stosunku do trenera czy dwóch kolegów z drużyny.

Hiszpan został przyłapany na Twitterze niczym Kamil Glik. Już kiedyś polski obrońca lajkował na Twitterze posty o serii meczów Grzegorza bez zwycięstwa w barwach West Bromwich Albion. Później poszedł krok dalej.  Znów przytyk w stronę Krychowiaka. Treść twitta: „O formę sportową tego pana nie można pytać. Bo się pogniewa” – Kamil Glik „lubi to”.

Wiemy, jak to brzmi, ale też wiemy, w jakich czasach żyjemy. Pamiętamy, jak w jednym z filmików na kanale Łaczy Nas Piłka obrońca Monaco opowiadał o Twitterze i o jego popularnym użytkowniku, Jacku Gnoju. Można więc uznać, że to medium społecznościowe piłkarz obsługuje sam. I fakt, że polubił wpis krytykujący Krychowiaka raczej nie jest przypadkowy.

Podobnie jak przypadkowe nie było polubienie piłkarza „Królewskich”. Tym bardziej, że tych polubień na swoim koncie wiele nie ma:

Isco u Santiago Solariego ma bardzo pod górkę. Do drzwi do pierwszego składu ma znacznie dalej niż do tych wyjściowych. Dodajmy, że sam je sobie zatrzasnął. Po jednej z ligowych porażek (0:3 z Eibar) nie odwzajemnił gestu trenera, który chciał mu podziękować za grę i uścisnąć dłoń. O tym, jak wielkim wyrazem braku szacunku jest takie zachowanie, nikogo przekonywać raczej nie trzeba. Trudno, by po czymś takim Solari uznał, że nic się nie stało. Że to wcale nie ślina, a padający deszcz.

Hiszpańskie dzienniki twierdzą zgodnie, że konflikt na linii piłkarz-trener trwa długo, a niepodanie ręki Isco i odpowiedź trenera w postaci wyrzucenia z kadry meczowej to tylko śmietanka na piwie, które ważyło się dość długo. Argentyński szkoleniowiec największe pretensje do Hiszpana miał mieć za nienależyte przykładanie się do treningów. Odejście piłkarza z klubu jest więc niemal przesądzone. To jednak nie powód, by dyskredytować publicznie zarówno decyzję trenera, jak i kolegów z zespołu.