Immunitet zaraz się skończy, w końcu przemówi boks, a nie długi język

Ciągłe podszczypywanie. Żarty ze swoich przeciwników, dogryzanie, obrażanie, wyśmiewanie. Krytyka i wytykanie każdego błędu, sporo szyderki, prowokowanie i doprowadzanie do furii. Wszystko zdala od ringu, w którym w ciągu ostatnich już kilkudziesięciu miesięcy rzadko mogliśmy go oglądać. Tyson Fury znowu przekracza granicę i obraża. Kogo? Tu akurat nie ma niespodzianki. Obraża tego, z którym wygrał i dzięki któremu już na zawsze pozostanie w bokserskich annałach.

„Ludzie mówią, że to jest duży przeskok w stosunku do Seferiego, niech mówią, co chcą, ale Seferi przeboksował pełen dystans z aktualnym mistrzem Manuelem Charrem. Ze mną wypadł okropnie, ale to przytrafiło się akurat wielu. Władimir Kliczko nie wyglądał dużo lepiej niż Seferi, szczerze powiedziawszy”

Niczemu winny Władimir Kliczko włącza komputer i widzi, jak większość bokserskich portali z całego świata cytuje jego pogromcę, Króla Cyganów, który porównuje jego sportowy poziom do tego, co zaprezentował na początku czerwca Sefer Seferi. Z jednym można się zgodzić – Ukrainiec nie pokazał tego, co potrafi i tego, na co go stać, ale porównywanie obu panów to już lekka przesada.

Oczywiście nie jestem aż takim naiwniakiem, by nie wiedzieć, czemu służą kolejne gierki Fury’ego. Podkreślanie na każdym kroku swojego czynu sprzed niemalże trzech lat i ciągłe dokuczanie pięściarzowi, który jest już po drugiej stronie rzeki i zmaganiom swoich kolegów po fachu przygląda się tylko z roli widza, nie jest bez znaczenia. Rozumiem, że taką drogę kształtowanie swojego wizerunku ułożył sobie jakiś czas temu w głowie Brytyjczyk, który jest dziś jednym z najbardziej popularnych pięściarzy na świecie. On sam jednak doskonale zdaje sobie sprawę, że już niedługo czas beztroskiego obrażania wszystkich dookoła dobiegnie końca. Niedługo trzeba będzie zabrać się konkretnie do roboty i swoje ja pokazywać między linami. Pierwsza przeszkoda – niezbyt trudna, co najwyżej średniej wysokości płotek, który trzeba przeskoczyć w drodze po… No właśnie, w drodze do czego?

Fury po ponad dwóch latach wrócił na ring i pokonał Seferiego, z którym prawdopodobnie uporałby się nawet kilkanaście miesięcy temu, gdy dumnie prężył swój wielki brzuch i ważył 150 kilogramów. Za 10 dni w swoim kolejnym pojedynku znowu wygra, pewnie w podobnym stylu, bo taki jest plan na odbudowanie swojej kariery, która nagle kompletnie wyhamowała. Potem jednak Brytyjczyka czekają pojedynki z czołówką, która radzi sobie bardzo dobrze. Do znakomitych Joshuy i Wildera dochodzi bardzo mocno bijący Ortiz, będący na fali White, Chisora i Miller, wciąż niebezpieczny Powietkin i pukający do wielkiego boksu Kownacki, którzy mają swoje plany i nie będą tylko przyglądać się temu, co wyczynia panująca na wyłączność para brytyjsko-amerykańska. Fury po pokonaniu Pianety będzie musiał pokazać, że nie przypadkiem sprawił jedną z największych sensacji XXI wieku, pokonał Kliczkę i faktycznie jego dyspozycja sportowa predysponuje go do tego, by w kategorii ciężkiej rozdawać karty.

Mimo całej sympatii do Fury’ego i uśmiechu pod nosem, który towarzyszy mi, gdy oglądam jego fimiki na Facebook’u czy Instagramie, mam nadzieję, że w końcu przestanie gadać. Przestanie zaczepiać, prowokować, dyskutować, wyśmiewać i wygłupiać się. Skończy w końcu okres kompletnej wegetacji, przejdzie bezboleśnie przez najbliższe wyzwania, przez które musi przejść, jeżeli ma zamiar znowu wrócić na szczyt i w końcu z większą pokorą zacznie traktować przeciwników, z którymi może mieć problemy. On sam zdaje sobie sprawę z tego, że z każdym z czołowej dziesiątki może mieć ogromne problemy i jeżeli dojdzie do walki w ringu, a nie podczas konferencji prasowej, to decydowały będą nie barwne epitety i śmieszny ton głosu, a lewy prosty, prawy sierpowy i twarda szczęka. On sam na pewno doskonale wie, że każdy jego pojedynek będzie oglądało kilka milionów ludzi, którzy będą czuli satysfację z tego, że byłemu mistrzowi nie wiedzie się tak, jak szumnie zapowiadał. Bo przez cały ten okres, gdy w boksie go nie było, nawygadywał tyle, że wszyscy spodziewają się tylko samych zwycięstw.

Fury wróci już niedługo, podczas gali w Belfaście dopisze swoje 27. zwycięstwo w karierze i potem będziemy bacznie przyglądać się temu, co faktycznie potrafi. Mam nadzieję, że przemówi w końcu boks, a skończy się wygadywanie głupot.

Gadaniem jeszcze nikt walki nie wygrał. Kilku pięściarzy jednak za gadanie zostali boleśnie ukarani.

„LV BET ZAKŁADY BUKMACHERSKIE POSIADA ZEZWOLENIE URZĄDZANIA ZAKŁADÓW WZAJEMNYCH WYDANE PRZEZ MINISTRA FINANSÓW. UDZIAŁ W NIELEGALNYCH GRACH HAZARDOWYCH MOŻE STANOWIĆ NARUSZENIE PRZEPISÓW. HAZARD ZWIĄZANY JEST Z RYZYKIEM.”