Idealny moment, by zrezygnować z chorego przepisu? UEFA może się ugiąć…

Kluby piłkarskie przez epidemię koronawirusa czeka zatrzymanie, a może nawet i koniec finansowego eldorado. W obliczu gigantycznych strat część klubów zaapelowała do UEFA o poluźnienie kajdanów w postaci Finansowego Fair Play. A może to najlepszy czas, by dostrzec problemy, jakie powodują i pozbyć się ich na stałe?

Bardzo często słyszymy, jak kibice klubu przeżywającego problemy finansowo-organizacyjne skandują, że „nigdy nie zginie”. Bardzo często to ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Konkretnie: wtedy, gdy za klubem stoją kibice. Dopóty ktoś się klubem interesuje i jest gotów mu aktywnie pomagać, dopóty jego istnienie nie jest zagrożone. Pod taką czy inną formą organizacyjną, w tej lub innej lidze.

UEFA długo myślała jak sprawić, by do takich sytuacji nie dopuszczać. Niestety, na rozstaju dróg skręciła w niewłaściwą.

Problem: bankrutujące kluby. Cel: sprawienie, by kluby przestały bankrutować. Rozwiązania? Wydawało się, że istnieją dwa wyjścia. Pierwszym, z którego europejska federacja niestety nie skorzystała, był zakaz deficytu budżetowego. W skrócie chodzi o to, by każdy rok spółka zarządzająca drużyną kończyła na plusie, na zielono, nad kreską.

Postanowiono osiągnąć podobny efekt, ale wykorzystano bardzo szkodliwe narzędzie. Czym jest wprowadzone kilka lat temu Finansowe Fair Play? W dużym uproszczeniu: to pakiet przepisów i regulacji, które mają sprawić, by kluby piłkarskie nie wydawały więcej niż zarobiły. Przychody nie mogą być mniejsze niż wydatki – wygląda dobrze? Wygląda jak pomysł, który przytoczyliśmy w akapicie wyżej?

Niestety, tak nie jest. Dorzucono do tego ideę „wyrównywania szans”. Do „przychodów” nie zaliczają się więc środki, które właściciel klubu lub firma z nim powiązana może do klubu przynieść. Doprawdy nie wiemy, jak ktoś mógł wpadł na pomysł zakazu prywatnym ludziom wpompowania w futbol mnóstwo prywatnych, wypracowanych ciężko pieniędzy. Dlaczego za największy grzech w piłce uznano dofinansowywanie przez właściciela?

Czy ci ludzie myślą, że pieniądze rosną na drzewach, skoro tak lekką ręką odpędzają się od zamożnych ludzi chcących zainwestować w piłkę nożną? Przecież pieniądze, które trafią do Klubu X, nie zostają tam na zawsze. Ten kupi kogoś za 30 milionów ze słabszego, ci za 17 kogoś z niższej ligi, następni za 5 milionów wyciągną kogoś z Ekstraklasy, ten za pół miliona pozyska piłkarza z np. Lechii Dzierżoniów…

Raz wpompowany pieniądz zwykle krąży na futbolowym rynku. Właściciel wspierając swój klub, wspiera cały futbol, a kto mu tego zabrania – ten futbolowi szkodzi. W obecnych realiach może co prawda inwestować w akademię, stadion czy zespół kobiet, ale nie w pierwszą drużynę. Dlaczego narażać futbol na takie straty? Ów inwestor mógłby przecież w tym czasie kupić kolejny jacht, nowy obraz do kolekcji w domowym muzeum, pojechać na wakacje dookoła świata… Zamiast tego jednak sprawiałby, że jego majątek zasiliłby piłkę nożną w całej jej rozciągłości.

Dlatego trudno się dziwić reakcji części klubów, która w obliczu kryzysu apeluje do UEFA o złagodzenie zasad FFP.

W najbliższym tygodniu ma się odbyć spotkanie, na którym kluby będą negocjowały większe ustępstwa ze strony futbolu organu nadrzędnego na Starym Kontynencie. Na ten moment europejska federacja wielkiego ukłonu w stronę klubów nie zrobiła, bo trudno za takowe uznać przesunięcie terminu składania raportów finansowych o miesiąc. Na The Athletic rzecznik prasowy UEFA przyznał dodatkowo, że federacja będzie rozpatrywała każdy przypadek indywidualnie i weźmie pod uwagę okoliczności niezależne od klubu.

Warto byłoby jednak wykorzystać ten moment nie tyle do odroczenia, a nawet zawieszenia, ale całkowitego odrzucenia Finansowego Fair Play. Czy naprawdę warto patrzeć na borykające się z gigantycznymi stratami i problemami kluby tylko dlatego, że będą cierpieć „równo”? Więcej: czy warto karać te, które miały większe wydatki niż przychody w takim okresie i wsparły się środkami od właściciela?

Pora odrzucić chorą ideologię i grzecznie podziękować ludziom, którzy wkładają swój czas i pieniądze za to, że mimo rzucanych kłód pod nogi robią to dalej. W najbliższych tygodniach i miesiącach ich wsparcie może okazać się nieocenione…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem