Ich już na wiosnę w Ekstraklasie nie zobaczymy?

Praktycznie w każdym okienku transferowym Ekstraklasę opuszczają jej „gwiazdy”, czyli piłkarze, którzy w minionych miesiącach na tle ligowej szarzyzny wyróżniali się na tyle, by swoją grą przykuć uwagę zagranicznych klubów. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że część z nich zwyczajowo wraca potem na polskie boiska z podkulonym ogonem, część jednak przebija się, robiąc mniejsze (częściej) lub większe (zdecydowanie rzadziej) kariery. Kogo na boiskach Ekstraklasy możemy wiosną już nie zobaczyć?

Do Ekstraklasy po napastnika? Zapraszamy!

Nasza liga to raczej nie rozgrywki, na które swoich skautów wysyłają czołowe kluby świata, żeby znaleźć wysokiej klasy napastników. Nie licząc niesłychanych statystyk, jakie przed dwoma laty wykręcił Nemanja Nikolić, brakuje tu raczej snajperów, którzy dorobkiem bramkowym zdołaliby się zbliżyć do 30 trafień, raczej ten wynik oscyluje koło 20 goli, chociaż bywały i takie rozgrywki, kiedy królem strzelców można było zostać z 14 bramkami na koncie ( 2011 i 2014 rok). Tym czasem teraz tę dolną granicę osiągnęło już czterech piłkarzy, mimo, że jeszcze 16 kolejek Ekstraklasy pozostało do rozegrania. Wiele wskazuje jednak na to, że walka o koronę w głównej mierze zależała będzie od tego, który z kandydatów…wiosną wciąż będzie jeszcze biegał po krajowych boiskach! A chętnych na najlepszych strzelców naszej ligi nie brakuje…

Obaj hiszpańscy napastnicy nie narzekają na brak ofert z zagranicznych lig.

Igor Angulo to objawienie roku w Polsce, najpierw w I lidze, potem w Ekstraklasie. W wieku 33 lat Hiszpan osiągnął życiową formę, jest liderem ekipy beniaminka z Zabrza, w dodatku przedłużył kontrakt z Górnikiem do 2020 roku, a w jego wieku taka stabilizacja jest wielce pożądana. Sęk w tym, że napastnika w swoich szeregach widzi Atletic Bilbao, prawdopodobnie jedyny klub, który jest w stanie nakłonić go w tej chwili na zmianę barw. To właśnie tam Igor ukształtował się piłkarsko. W drużynie z kraju Basków zawodzi skuteczność, a wsparcia w ataku potrzebuje inny doświadczony piłkarz, 36-letni Aritz Aduriz. Dla Angulo powrót do klubu, w którym się wychował byłby spełneniem marzeń. Czy do tego dojdzie?

Idźmy dalej. Carlitos to kolejna, absolutna rewelacja sezonu, 27- latek miał udział w niemalże 2/3 dorobku bramkowego Wisły Kraków w minionej rundzie, a po meczu z Zagłębiem długo i wylewnie żegnał się z kibicami, jakby przewidując, że to mógł być jego ostatni występ przy Reymonta. Biała Gwiazda za mniej niż 3 miliony euro swojego najlepszego piłkarza nie puści, ale z pewnością nie zabraknie chętnych, żeby wyłożyć taką kwotę, podobno zainteresowanych jest wiele klubów. Tak błyskotliwego ofensywnego gracza nasze boiska już dawno nie oglądały, szkoda, jeśli odejdzie.

Póki co nie słychać nic o ofertach dla Jakuba Świerczoka, ale aż wierzyć się nie chce, żeby nikt nie monitorował wyczynów 25-latka. Koniec rundy to eksplozja formy napastnika, dwa hattricki oraz trafienie w wygranym meczu w Krakowie musiały odbić się szerokim echem także poza Ekstraklasą. Niesamowita jest lekkość, z jaką Kuba dochodził do sytuacji strzeleckich, a brak informacji o zainteresowaniu jego pozyskaniem może być jedynie przysłowiową ciszą przed burzą. Inna sprawa, czy Świerczok, który jest jednym z kandydatów do wyjazdu z reprezentacją na Mundial do Rosji, zaryzykuje wyjazd z klubu w którym gra regularnie, zamieniając to na niepewny los za granicą?

Marco Paixao ma podobno oferty z amerykańskiej MLS / fot. Cyfrasport

Na końcu Marco Paixao, król strzelców ubiegłego sezonu z 18 trafieniami, który w tej chwili ma na swoim koncie zaledwie 4 gole mniej. O nim mówi się w kontekście wyjazdu do amerykańskiej ligi MLS. Lechia co prawda dementuje, jakoby docierały do niej jakieś oferty za swojego czołowego strzelca, ale transferu wykluczyć się nie da. Gdyby trafiła się propozycja, która zaspokoiłaby oczekiwania zarówno snajpera jak i klubu, taki ruch mógłby dojść do skutku.

Exodusu z Legii część dalsza

O tym, że z ekipy mistrza Polski, która toczyła wyrównane boje z Realem Madryt i Sportingiem Lizbona w Champions League niewiele zostało, pisaliśmy już TUTAJ. Guilherme nie przedłuży wygasającego wraz z końcem roku kontraktu z Wojskowymi i przeniesie się do czerwonej latarni Serie A, Benevento. Co z tego, że w dotychczasowych 17 kolejkach zespół ten zdobył tylko 1 punkt i za pół roku spadnie do Serie B? „Gui” za samo złożenie podpisu pod umową przytuli okrągłą kwotę, bez wątpienia liczy też na promocję swojej osoby na Półwyspie Apenińskim. Ale to nie wszystko. Praktycznie przesądzone wydaje się odejście z klubu Michała Pazdana. Polski bohater Euro 2016 chęć odejścia i zarobienia jeszcze trochę eurowaluty na koniec kariery sygnalizuje już od ponad sezonu, ale tym razem prawdopodobnie w końcu dopnie swego. 30-latkiem zainteresowane są kluby zachodnie, ale także z ligi tureckiej czy bardziej egzotycznych kierunków. Cena za „Pazdka” też nie powinna być zaporowa. Strata czołowego obrońcy może być dotkliwym ciosem dla Legionistów.

Odejście Michała Pazdana byłoby ogromną stratą ekipy mistrza Polski / fot. Cyfrasport

W klubie dość mają już także Dominika Nagy’a, chociaż o nim trudno mówić jako o gwieździe naszej ligi w kontekście ostatniej rundy, co najwyżej piłkarskiej wiosny 2017, kiedy był w świetnej formie i walnie przyczynił się do zdobycia przez Legię tytułu mistrzowskiego. Ostatnio obniżył loty, nie widział go w składzie Romeo Jozak, a sam zawodnik chciałby zmienić klimat i najprawdopodobniej zostanie gdzieś wypożyczony. Czy wróci jeszcze do Polski? Wątpliwe. Przy Łazienkowskiej nie zobaczymy też Hildeberto, ale miało być o czołowych zawodnikach ligi, a określenie Portugalczyka tym mianem byłoby grubym nadużyciem. Przymiotnika „grubym” nie użyliśmy tutaj przypadkowo…

Time to say goodbye

Już w poprzednim okienku transferowym na ruch zdecydowany był Jarosław Jach, natomiast ostatecznie jego przejście do rzymskiego Lazio nie doszło do skutku. Teraz raczej nic już nie powstrzyma piłkarza przed odejściem, chociaż w międzyczasie zmieniły się nieco priorytety. Przed obrońcą pojawiła się szansa wyjazdu na Mundial, więc 23-latek musi ewentualny transfer zaplanować z wielką rozwagą i przede wszystkim wybrać klub, w którym będzie grał, bo właśnie tego oczekuje od niego Adam Nawałka. Świetne warunki fizyczne, dobra lewa noga, umiejętność gry w systemach z trzema i czterema obrońcami to z pewnością atuty, która cenią u Jacha ewentualni kontrahenci. Miejmy nadzieję, że defensor wybierze właściwy kierunek, ponieważ grający, odpowiednio prowadzony, wciąż rozwijający się piłkarz może być podporą naszej kadry narodowej na lata. Ale wystarczy jeden fałszywy ruch, a dobrze zapowiadająca się kariera może gwałtownie wyhamować…

Przesądzone wydaje się odejście z Zagłębia Lubin Jarosława Jacha. Dokąd? Podobno priorytetem jest regularna gra, a nie pieniądze… /fot. Cyfrasport

Wiele wskazuje na to, że w Ekstraklasie nie zobaczymy też Fedora Cernycha. Litwinowi kontrakt kończy się w czerwcu, więc od 1 stycznia ma już wolną rękę jeśli chodzi o rozmowy z klubami zainteresowanymi jego zatrudnieniem. A co za tym idzie – najbliższe okienko transferowe będzie ostatnią szansą, żeby Jaga mogła jeszcze na nim zarobić. Duży wkład w wicemistrzostwo kraju oraz dobra jesień, kiedy częściej niż samemu trafiał do siatki, asystował przy golach kolegów z drużyny, na pewno uczyni go ciekawym celem na rynku transferowym. O ile Cernycha w Białymstoku chętnie by zatrzymali, o tyle Cilliana Sheridana podobno będą chcieli się po prostu pozbyć. Irlandczyk nie dość, że ma wysoki kontrakt, to jeszcze jesienią zatracił swoją skuteczność. Jeśli odejdzie, nikt po nim raczej płakał nie będzie.

Kto jeszcze?

Nigdy nie znasz dnia ani godziny, więc propozycji mogą spodziewać się w zasadzie wszyscy wyróżniający się w jakiś sposób piłkarze krajowej elity. W naszych warunkach ekonomicznych nie ma w zasadzie klubu, który nie pochyli się nad interesującą ofertą za swojego czołowego piłkarza. Wszystko wskazuje na to, że Lecha opuszczą Nicki Bille Nielsen oraz Deniss Rakels, ale oni ostatnio jeśli się wyróżniali, to raczej w negatywnym sensie. Zakończy się też przygoda Adama Gyurcso z Pogonią Szczecin, węgierski skrzydłowy jest już wyraźnie zmęczony naszym klimatem i potrzebuje nowych wyzwań, chętnych podobno nie brakuje też na stopera Piasta Gliwice Heberta, chociaż po ostatnim występie przeciwko Koronie trudno spodziewać się, żeby kontrahenci walili do klubu drzwiami i oknami. Kilku niezadowolonych jest w Lechii, na pewno nie jedna oferta trafi do Górnika Zabrze, w którym roi się od młodych, zdolnych piłkarzy. Z zaciekawieniem będziemy więc obserwować to, co dzieje się na krajowym runku transferowym. Emocji nie mniej, niż na ligowych boiskach.

*