Hit: Zagłębie – Wisła kończy 6. kolejkę Ekstraklasy

Zagłębie Lubin – Wisła Kraków, czyli spotkanie na szczycie tabeli zamknie 6. kolejkę zmagań w Ekstraklasie. W dotychczasowych 7 meczach bieżącej kolejki padły aż 23 bramki i nie zabrakło nieoczekiwanych rozstrzygnięć.

 

Ciekawą serię gier zapowiadały już spotkania piątkowe. Najpierw Lechia uległa na własnym stadionie beniaminkowi z Nowego Sącza 2:3. Biało-zieloni, którzy w poprzednich rozgrywkach uczynili ze Stadionu Energa prawdziwą twierdzę, przegrywając tam zaledwie dwukrotnie w 19 meczach, teraz wyrównali ten wynik już w 6 kolejce. Coś złego dzieje się w 4 ekipie minionego sezonu i coraz głośniej mówi się o zwolnieniu szkoleniowca gdańszczan, Piotra Nowaka…

Pięć bramek to mało? O jedną więcej obejrzeli kibice w Krakowie, gdzie miejscowa Cracovia podzieliła się punktami z Górnikiem Zabrze. Gospodarze jedno oczko wywalczyli w samej końcówce, a młoda ekipa beniaminka potwierdziła, że jest po pierwsze nieobliczalna, a po drugie – brakuje jej jeszcze wyrachowania. Ale punktuje bardzo regularnie.

Dzień później pierwszą porażkę w sezonie zanotowała Arka, która z Pogonią straciła więcej bramek (wynik 0:3), niż w poprzednich 5 kolejkach. To był dziwny mecz. Żółto-niebiescy dwie bramki stracili z rzutów karnych, a trzecią strzelili sobie sami…

Przełamał się natomiast gliwicki Piast, który pewnie ograł Koronę 2:0 i z pokonanymi kielczanami zrównał się liczbą punktów. Na pierwsze miejsce w tabeli, przynajmniej do czasu rozegrania dzisiejszego meczu na szczycie, wskoczyła natomiast Jagiellonia Białystok. Wicemistrz Polski zremisował 1:1 z coraz lepiej spisującym się Śląskiem Wrocław.

W niedzielę grali faworyci rozgrywek i solidarnie wygrali swoje wyjazdowe spotkania. W mocno rezerwowym składzie zagrała Legia, która w czwartek przystąpi do decydującego spotkania w Lidze Europejskiej. Mistrzowie Polski mogli, a wręcz powinni wygrać wyżej, z drugiej strony natomiast sędzia nie podyktował rzutu karnego dla Wisły Płock po ewidentnym zagraniu ręką jednego z Legionistów. Skromne zwycięstwo gości (1:0) , chociaż zasłużone, wisiało więc na włosku…

W Niecieczy 3:1 wygrał Lech, chociaż to spotkanie także mogło zakończyć się różnie. Kolejne, czwarte już w Ekstraklasie trafienie zaliczył Duńczyk Gytkjaer, który najwyraźniej zaczyna się rozkręcać. Przynajmniej do dziś, do godziny 20, „Kolejorz” okupuje najniższy stopień podium Ekstraklasy.

O tej właśnie porze zakończy się spotkanie pomiędzy Zagłębiem Lubin i Wisłą Kraków, które będzie hitem kończącej się kolejki spotkań. Niepokonani dotąd Miedziowi (3 zwycięstwa, 2 remisy)  podejmą bezkompromisowo grającą Białą Gwiazdę (4 zwycięstwa, 1 porażka). Ewentualna wygrana da jednej z tych drużyn przodownictwo w klasyfikacji generalnej rozgrywek Ekstraklasy, podział punktów sprawi, że na podium zrobi się niesłychanie ciasno.

– Wisła Kraków gra bardzo dobrą piłkę i ma za sobą udany początek sezonu. Oczywiście analizujemy jej grę, ale musimy skupić się na sobie. Chcemy też pokazać, że potrafimy dobrze grać. Remis to dla nas za mało, chcemy zdobyć trzy punkty – mówił przed spotkaniem napastnik Zagłębia, Martin Nespor.

Wiślacy jadą do Lubina świadomi mocnych stron Zagłębia.

– Konkurencja w Zagłębiu jest duża. Jakub Świerczok ciekawie wygląda na boisku i widać, że fajnie wkomponował się w drużynę. Na dobrą sprawę dużo zależy przede wszystkim od nas, bo jeśli będziemy w dobrej dyspozycji, to rywale nie będą mieli łatwo. Filip Starzyński plasuje się chyba w najlepszej trójce piłkarzy Ekstraklasy pod kątem wykonywania stałych fragmentów gry. Znam się z nim nie od dziś i wiem, że nie powinniśmy doprowadzać do okazji, podczas których mógłby zaprezentować swoje umiejętności – mówi przed meczem lewy obrońca Białej Gwiazdy, Maciej Sadlok.

Ciekawą ofertę na to, podobnie jak i na inne spotkania Ekstraklasy przygotowali bukmacherzy LV BET (TUTAJ), faworyta upatrując w lubinianach. ( Zagłębie 2.25, remis 3.3, Wisła 3.05).

Komentarze