Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Hit w Bostonie! Weekend z najlepszą koszykarską ligą świata

NBA lubi rozpieszczać i - jak to w każdą sobotę bywa - szykuje emocjonujące pojedynki. Tym razem zdecydowanym faworytem wśród kibiców powinno być starcie najlepszy drużyn w swoich konferencjach. Golden State Warriors będą gościć u siebie Boston Celtics i to właśnie na to starcie czekamy najbardziej. Ci, którzy zdecydują się obejrzeć ten mecz na żywo nastawiają budziki na 2:30, ale NBA startuje nieco wcześniej, bo o 23:00.

Oklahoma City Thunder​(28-20) – Detroit Pistons​(22-24)

Pistons są ostatnimi czasy w dołku, a Thunder wręcz przeciwnie – w gazie. Big Three i spółka przyjeżdżają do Little Caesars Arena i będą chcieli dołożyć kolejną cegiełkę do dodatniego bilansu. Detroit Pistons przeżywają kryzys i pomimo dobrej dyspozycji Drummonda, przegrali sześć meczów z rzędu. Tłoki od początku roku wygrały tylko dwa spotkania (Rockets i Nets) , a ich bilans też dobrze nie wróży na ten mecz. Thunder natomiast od stycznia rzucają 112.9 punktów, więc jeśli Pistons nadal będą grać słabo w obronie, może okazać się, że pierwszy pojedynek tej nocy zakończy się blowoutem.

Orlando Magic​(14-33) – Indiana Pacers​(26-23)

Pacers powoli dochodzą Wizards. Pomimo porażki zeszłej nocy z Cavaliers, są na dobrej drodze do utrzymania miejsca premiowanego fazą post-sezonową. Orlando jest rozczarowaniem. Mieli świetny początek sezonu, a teraz walczą z Atlantą Hawks o ostatnie miejsce konferencji wschodniej. Różnice w przygotowaniu i talencie w obu ekipach są na tyle widoczne, że dość łatwo wskazać potencjalnego zwycięzcę tego pojedynku. Jednak NBA lubi płatać figle i kto wie, czy Evan Fournier lub Aaron Gordon nie postanowią przejąć spotkania i… wygraną wywiozą na Florydę. To nie jest hit dnia, ale na pewno warto będzie obejrzeć skróty tego meczu choćby dla Victora Oladipo.

Washington Wizards​(26-22) – Atlanta Hawks​(14-34)

Nie bójmy się powiedzieć tego głośno – Wizards są jedną z najbardziej chaotycznych drużyn w lidze. Bardzo dobre spotkania przeplatają słabymi występami, które teoretycznie powinni wygrywać bez większych problemów. Waszyngton zalicza dziś swój ostatni przystanek na pięciomeczowej trasie w Atlancie i ma nadzieję pokonać o wiele niżej notowanego rywala z tej samej konferencji (15. miejsce). Hawks weszli w tanking mode, dlatego nie spodziewam się tu niespodzianki, jaką sprawili chociażby Mavericks wygrywając z Czarodziejami. Wizards muszą odbudować formę z końcówki grudnia/początku stycznia i dbać o bilans, bo aż trzy drużyny depczą im po piętach.

Charlotte Hornets​ (20-27) – Miami Heat​(27-21) 

Jeszcze moment i przy słabej dyspozycji Cavs, poprzednia drużyna LeBrona Jamesa – Miami Heat – będą okupować trzecie miejsce na Wschodzie. Po przegranej z Kings, dziś czeka ich spotkanie, w którym w American Airlines Arena gościć będą Charlotte Hornets. Zespół Michaela Jordana słabo gra na wyjazdach (bilans 6-13) i dodatkowo dzisiaj gra spotkanie dzień po dniu. Jak będzie dzisiaj? Heat powinni dać radę zostawić wygraną u siebie. Być może dziś w trykocie Miami zabraknie Tylera Johnsona i Udonisa Haslema, po stronie Hornets natomiast wypadł już jakiś czas temu Cody Zeller.

Boston Celtics​(35-14) – Golden State Warriors​(39-10)

Hit tej nocy. Spotkanie, któremu warto poświęcić sen, bo oto mierzyć się będą faworyci do wygrania swoich konferencji i potencjalna para finalistów w obliczu kryzysu Cleveland Cavaliers. Boston ostatnio zaliczył lekki dołek, przegrywając cztery z ostatnich pięciu spotkań. Po wygranej z Clippers dostali chwilę odpoczynku, by zregenerować się przed jednym z bardziej prestiżowych pojedynków tego sezonu regularnego – z Golden State Warriors. Wojownicy nie zwalniają tempa, mają lepszy bilans na wyjeździe niż u siebie i otwierają tabelę konferencji zachodniej. Do dzisiejszego spotkania Warriors przystąpią na pewno bez Jordana Bella, a status Kevina Duranta jest niepewny. Celtics zagrają bez Marcusa Smarta, który rozwalił sobie rękę uderzając o… ramę obrazu w hotelu. Ja nastawiam dzisiaj budzik, a Wy?

Brooklyn Nets​(18-31) – Minnesota Timberwolves​(31-20)

Wilki Toma Thibodeau będą dziś gościć drugie dziecko Wielkiego Jabłka, Brooklyn Nets. Wyżej rozstawieni gospodarze zaliczyli ostatnio bardzo udany streak pięciu spotkań z rzędu, które niespodziewanie przerwali Orlando Magic i od tamtego czasu wygrane przeplatają porażkami. Duet Towns-Wiggins to mistrzowie w zdobywaniu punktów. Gorzej to wygląda w obronie – zwłaszcza pod nieobecność ich generała od defensywy, Jimmy’ego Butlera. Nie dam sobie ręki uciąć za wygraną Wolves, choć Nets tak naprawdę o nic nie grają. Nie dadzą raczej rady przebić się do playoffów, ale też nie będą chcieli specjalnie dołować, ponieważ będą zmuszeni oddać swój pick w przyszłym drafcie.

Dallas Mavericks​(16-33) – Denver Nuggets​(25-23) 

Dzisiaj do Kolorado zawita Rick Carisle i spółka, którzy okupują przedostatnie miejsce w konferencji zachodniej. Nuggets natomiast są ostatnią drużyną na Zachodzie, która ma dodatni bilans. Mavericks zostali zeszłej nocy wymęczeni przez Portland Trail Blazers. Denver natomiast mają nadzieję przedłużyć swoją serię wygranych do trzech z rzędu i tutaj akurat nie powinni mieć większych problemów, bo Mavs mają naprawdę słaby bilans wyjazdowy – 6-16. Nadal czekamy na powrót Paula Millsapa, ale i bez niego Bryłki dają sobie radę na tyle, by utrzymywać się na pozycji premiowanej playoffami.

NBA Labs

*