HIT! Piłkarz Ekstraklasy przy strzale… złamał swój nos i musiał zejść z boiska

Ekstraklasa nie przestaje zaskakiwać. W jej meczach spodziewamy się wszystkiego, ale później i tak sprowadza nas na ziemię czymś, co nie śniło się nawet filozofom. Tym razem rozbroiła nas komicznie wyglądającym strzałem, choć kontuzjowanemu piłkarzowi Łódzkiego Klubu Sportowego nie było do śmiechu. Ze złamanym nosem opuścił boisko...

Kojarzycie tego mema, w którym człowiek jedzie sobie rowerem, a nagle samemu wkłada kij w szprychy, ląduje na ziemi i zwija się z bólu? Mniej więcej tak wyglądała jedna z sytuacji podczas meczu Arki Gdynia z Łódzkim Klubem Sportowym. Środkowy obrońca drużyny gości zamierzał oddać strzał na bramkę gdynian. Zamiast w piłkę, trafił nogą w swój nos. Na tyle mocno i niefortunnie, że skutkowało to krwotokiem i prawdopodobnie złamanym nosem.

Pewnych rzeczy nie trzeba komentować – są komentarzem samym w sobie:

Konieczna była zmiana. I to na samym początku, bo do sytuacji doszło w czwartej minucie meczu. W miejsce Dąbrowskiego na placu gry pojawił się Jan Sobociński. Samo spotkanie Arki Gdynia z Łódzkim Klubem Sportowym stało na niezłym poziomie. Widzieliśmy w Ekstraklasie znacznie gorsze spotkania, a w tym nie mogliśmy się nudzić i to nie tylko ze względu na kiks Dąbrowskiego.

Wydawało się, że po raz kolejny dojdzie do scenariusza, w którym lepiej piłką operuje ŁKS, ale na nic się to zdaje, bo po raz kolejny przegrywa. I tak by się stało, bo wynik meczu otworzyła Arka za sprawą Marko Vejinovicia. Żółto-niebiescy nie myśleli jednak o tym, by prowadzenie powiększyć, a tym samym wybić z głowy gościom myśli o jakimkolwiek punkcie. Tak, choćby uczynili to jesienią przy al. Unii 2, kiedy to wygrali z „Rycerzami wiosny” aż 4:1.

Tym razem skupili się głównie na tym, by wybijać piłkę i czekać na końcowy gwizdek sędziego. Skazali się na łaskę i niełaskę drużyny gości, która potrzebuje przecież punktów jak tlenu. Arka w wielu sytuacjach nie wymieniła choćby kilku podań, odciążając defensywę i przesuwając zagrożenie od własnej bramki. To zemściło się w samej końcówce, kiedy niepilnowany na prawej stronie Guima uderzył w długi róg bramki Steinborsa. Podział punktów nie zadowolił żadnej z drużyn, choć był raczej zasłużony.

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem