Historia niezwykła, czyli romans UFC i Reeboka

Największa federacja mieszanych sztuk walki na świecie, czyli UFC, od 2015 roku związana jest na wyłączność kontraktem z firmą Reebok. Był to o tyle zaskakujący ruch, gdyż nie zawsze ten akurat producent był łączony z wielkimi sportowymi markami. Dla amerykańskiej organizacji był to przy okazji przełom, gdyż wcześniej żadna firma "nie dominowała" na strojach bohaterów wychodzących do octagonu.

Sprawa o związaniu się UFC z Reebokiem wyszła na jaw na kilka miesięcy przed podpisaniem kontraktu, a rozpisywały się o tym wszystkie portale na świecie. Wtedy Lorenzo Fertitta, czyli Dyrektor Generalny UFC, mówił tak:

W pełni wierzymy, że jest to inwestycja, która będzie procentować przez lata, a która jest porównywalna z tą podjętą przez mnie i brata w 2001 roku. Przez cztery, pięć lat nie szczędziliśmy pieniędzy, sił oraz wysiłków by zbudować tą markę. Sądzę, że wszyscy świetnie na tym wyszliśmy. Dziś dostosowaliśmy się do zmian, jakie zaszły w tym sporcie i branży z nim związanej. To punkt zwrotny w jego historii, dzięki któremu przejdziemy na wyższy poziom.

I trzeba przyznać, że Fertitta miał rację, bo UFC w ciągu ostatnich kilku lat zrobiło znaczący progres. Hitowa gala, podczas której w walce wieczoru zobaczyliśmy starcie Andre Warda z Siergiejem Kowaliowem wiosną 2017 roku, nie potrafiła wyprzedać hali Mandalay Bay Events Center w Las Vegas. UFC natomiast, które organizuje kilkadziesiąt wydarzeń w ciągu 12 miesięcy, za każdym razem przyciąga do aren komplet widzów. Nawet podczas gali w Gdańsku w październiku 2011 roku organizatorzy byli zachwyceni atmosferą w Ergo Arenie. Dziś włodarze federacji są przekonani, że są w stanie wyprzedać obiekt w każdym zakątku świata.

UFC podpisało kontrakt z Reebokiem na sześć lat, a kwota umowy, która została podana do opinii publicznej, to 70 milionów dolarów. Wiele osób zarzucało UFC, że suma nie była wygórowana i ich produkt jest zdecydowanie więcej wart. Dana White, prezydent UFC, już wtedy mówił, że argumenty finansowe nie były najbardziej istotne przy podejmowaniu tej decyzji, a żaden człowiek nigdy nie będzie w pełni szczęśliwy patrząc na swoje konto bankowe i ludzie narzekaliby, gdyby zamiast 70 mowa była o 200 milionach. Umowa miała nadać organizacji nowego, unikalnego wizerunku, a skorzystać miały na tym obie strony. Zawodnicy zaopatrzeni w sprzęt Reeboka mieli czerpać z tego wymierne korzyści finansowe. Fertitta zadeklarował, że każdy fighter dostanie 20% bonusów ze sprzedaży gadżetów ze swoim wizerunkiem.

Chwilę wcześniej indywidualnym kontraktem z Reebokiem związał się najbardziej rozpoznawalny zawodnik UFC, czyli Conor McGregor. Sam o tym poinformował na swoim koncie na Twitterze… gratulując Reebokowi zdecydowania się na ten ruch.

 

Współpraca UFC z Reebokiem jest o tyle zaskakująca, gdyż firma odzieżowa rzadko kiedy wiąże się umową z wielkimi klubami, markami lub organizacjami. W tej kwestii od dawien dawna pierwszeństwo miały Nike i Adidas, którzy „upychają” swoje produkty wszędzie, gdzie się da. Największe kluby piłkarskie, takie jak Barcelona, Real Madryt, Bayern Monachium, Chelsea, Manchester United czy Juventus od wielu lat mają na swoich koszulkach logo któregoś z koncernów – albo niemieckiego, albo amerykańskiego. Jak wygląda to w szczegółach?

W piłce Nike i Adidas walczą ze sobą o klienta

Barcelona – Nike, Real – Adidas, PSG – Nike, Manchester United – Adidas, Juventus – Nike, Bayern Monachium – Adidas. Walka pomiędzy koncernami trwa w najlepsze i w pojedynku tym jest względny remis, gdyż nie wszystkie kluby można traktować jednakowo. Najwyższy obecnie kontrakt reklamowy za znaczek na koszulkach ma FC Barcelona, która z każdym rokiem dostaje od Nike 155 milionów euro. Długość kontraktu to aż 10 lat, a poprzednia, jedenastoletnia umowa, przedłużana była za pomocą specjalnie przygotowywanych aneksów. Żeby zobrazować, o jakich pieniądzach mowa, warto dodać, że roczny przychód klubu z Camp Nou w sezonie 2013/2014 to 54 miliony euro, a rok później 65 milionów. W skrócie: za rok noszenia na swoich koszulkach produktów Nike Barcelona może kupić dobrej klasy piłkarza, z przychodu co najwyżej średniego.

Czasy się zmieniają, kwoty się zmieniają

Manchester United przed sezonem 2015/2016 podpisał kontrakt z Adidasem, czym zakończył 12-letni romans z firmą Nike. Zarobki roczne, które wynegocjowali włodarze angielskiego klubu, to 75 milionów funtów rocznie. Czerwone Diabły były najlepiej opłacalnym klubem świata przez firmę odzieżową, a ówczesnego lidera, czyli Real Madryt, wyprzedzały w znaczący sposób. Królewscy rocznie otrzymywali od Adidasa „tylko” 31 milionów funtów. Dziś jest to zatem kwota o pięć razy mniejsza niż ta, którą może pochwalić się Barcelona.

Nie płacisz? Droga wolna!

Od sezonu 2017/2018 nowymi kontraktami reklamowymi na koszulkach związane są dwa londyńskie kluby, czyli Chelsea Londyn i Tottenham Hotspur. The Blues zmienili Adidasa na Nike, natomiast Koguty mało popularne Under Armour na Nike. Dzięki tym roszadom corocznie na konto Chelsea zamiast 30 milionów euro wpływa 60, Tottenham jest bogatszy nie o 11, a o 30 milionów. Klub Romana Abramowicza zdecydował się nawet zerwać umowę z niemieckim koncernem, za co musiał zapłacić 37 milionów kary! To wszystko jednak, w perspektywie pięciu lat, i tak się im kalkuluje.

Futbol reprezentacyjny to też Nike i Adidas

Najlepsze piłkarskie drużyny narodowe, to też wyścig amerykańsko-niemiecki. Spośród czołowych drużyn świata zaledwie kilka kadr może pochwalić się na koszulkach innym znaczkiem niż ten Nike lub Adidasa. Należą do nich Urugwaj, Włochy i Szwajcaria (Puma), Kostaryka (New Balance), Peru (Umbro) oraz Ekwador (Marathon). Pozostałe reprezentacje to znany wszystkim wyścig.

Nike: Brazylia, Chile, Francja, Portugalia, Anglia, Chorwacja, Polska

Adidas: Argentyna, Niemcy, Belgia, Kolumbia, Hiszpania, Walia, Meksyk

Wśród czołowych drużyn próżno szukać Reeboka…

KSW i FEN poszły inną drogą

Największa polska federacja mieszanych sztuk walki, czyli KSW, związana jest umową z Pit Bull West Coast. To właśnie ta firma dostarcza odzież dla federacji, która organizuje dziś największe gale w Europie. FEN natomiast współpracuje z Extreme Hobby. Żaden zawodnik walczący w federacji nie może pokazywać się w materiałach promujących galę oraz podczas samego wydarzenia w ciuchach konkurencji.

NBA to Nike

Od sezonu 2017/2018 na koszulkach graczy NBA jest Nike, a szacuje się, że ośmioletnia umowa warta jest… miliard dolarów. Przez poprzednie 11 lat to Adidas był związany z najlepszą koszykarską ligą świata i – co ciekawe – wtedy uprzedził właśnie Reeboka. Niemcy tłumaczyli rozwiązanie umowy z NBA chęcią zmieniania profilu swoich produktów i postawieniu na klientów indywidualnych. Gdy już o tym mowa, nie sposób nie wspomnieć o Mario Gotze, który w 2013 roku przechodził z Borussii Dortmund do Bayernu Monachium. Piłkarz na oficjalną prezentację przyszedł w koszulce ze znaczkiem Nike na klatce piersiowej. Bawarczycy są związani z Adidasem.

UFC do 2021 roku jest związane kontraktem z Reebokiem, co jest o tyle zaskakujące, że amerykański koncern nie pcha się ze swoimi ciuchami w stronę organizacji, federacji, związków ani wielkich klubów. Wszystko wskazuje jednak na to, że po wygaśnięciu obecnej umowy któryś z głównych kandydatów zainteresuje się bardziej wnikliwie usługami federacji mieszanych sztuk walki. Póki co finansowa poprzeczka jest zawieszona na wysokości kostek, a sternicy UFC już dziś patrzą w przyszłość z optymizmem. Wszelkie prawidłowości na świecie jasno pokazują, że kolejna umowa sponsorska będzie dużo wyższa.

 

Pełna oferta kursowa na najbliższą galę UFC po kliknięciu w baner.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem