Hattrick Kamila Stocha – Polak wygrał trzeci konkurs tej edycji Turnieju Czterech Skoczni

Nie do zatrzymania w Turnieju Czterech Skoczni jest nasz mistrz olimpijski Kamil Stoch. Polak wygrał dziś trzeci konkurs tegorocznego cyklu i do wyrównania historycznego wyczynu Svena Hannawalda, czyli kompletu czterech zwycięstw, pozostał mu już tylko triumf w sobotnim konkursie w Bischofshofen!!! Upadek w pierwszej serii zaliczył drugi w klasyfikacji TCS lider Pucharu Świata Richard Freitag, który wycofał się z drugiej serii.

 

Dobry dobrego początek

Zaczęło się naprawdę obiecująco, bo już w pierwszej parze Jakub Wolny pokonał zwycięzcę sprzed dwóch lat Petera Prevca i przez kilka dobrych minut zajmował pierwsze miejsce w konkursie. Prowadzenie stracił dopiero przy okazji skoków kolejnej “polskiej” pary. Maciej Kot co prawda zaliczył większą odległość niż Noriaki Kasai, ale ostatecznie to doświadczony Japończyk zgromadził więcej punktów. Nasz reprezentant natomiast zajął pierwszą lokatę w klasyfikacji szczęśliwych przegranych i jak się potem okazało – już jej nie oddał, pewnie awansując do drugiej serii.

To samo nie udało się niestety Tomaszowi Pilchowi, ale do 17-latka nie można mieć pretensji, ponieważ był to dla niego debiut nie tylko w Turnieju Czterech Skoczni, ale i w zawodach Pucharu Świata w ogóle. Nastolatek oddał przyzwoity skok, który daje nadzieje na dobre wyniki w przyszłości.

Piotr Żyła wciąż nie może odnaleźć formy sprzed roku, ale mimo porażki w parze z Karlem Geigerem pewnie awansował do drugiej rundy. Podobnie było w przypadku Stefana Huli, który doskoczył do kolegów z drużyny, notując podobny rezultat co Kot, Żyła i Wolny.

Piotr Żyła nie może odnaleźć formy sprzed roku, Dziś wraz z pozostałymi Polakami zajął miejsce w drugiej dziesiątce / fot. Cyfrasport

Wraz ze zbliżającym się końcem rywalizacji w systemie KO spodziewaliśmy się coraz dłuższych skoków. Na prowadzenie po świetnej próbie wyszedł Daniel Andre Tande. Z kolei Dawid Kubacki trafił na złe warunki pogodowe, a jego próba na 122 metry sprawiła, że nie mógł liczyć się w walce o najwyższe lokaty.

Kapitalną odległość zaliczył natomiast chwilę później Richard Freitag, ale nie ustał skoku i został dość mocno poturbowany na zeskoku. Chwilę później dokładnie tyle samo, czyli 130 metrów skoczył Kamil Stoch, z tą jednak różnicą, że zaliczył za niego naprawdę przyzwoite, wysokie noty za styl i objął zdecydowane prowadzenie w konkursie. Kończący pierwszą serię skoków Junshiro Kobayashi nie wytrzymał presji, a 123 metry oznaczały tylko 7 lokatę.

Po pierwszej rundzie prowadził więc Kamil Stoch, który zgromadził o ponad 8 punktów więcej niż wspomniany Norweg Daniel Andre Tande oraz Makrus Eisenbichler. Maciej Kot, Piotr Żyła, Jakub Wolny i Stefan Hula zajęli miejsca od 11 do 14, a Dawid Kubacki był 18.

Richard Freitag był dziś pechowcem dnia. Nie ustał skoku i wycofał się z drugiej serii / fot. PressFocus

Profesor Kamil

Najważniejsza informacja początkowej części drugiej serii była taka, że ze swojej próby zrezygnował Richard Freitag. Przed długi czas runda finałowa przebiegała bez fajerwerków, przerwał to dopiero Norweg Andreas Stjernen, który objął prowadzenie na kolejne 10 skoków, a ostatecznie awansował z 16 na 4 miejsce.

W międzyczasie skakali Polacy. Swojej pozycji nie poprawił Dawid Kubacki, którego w Bischofshofen czeka trudna walka o miejsce na podium w klasyfikacji końcowej TCS. Przetasowali się pozostali Polacy, którzy znów oddali podobne skoki i ostatecznie zajęli miejsca od 11 do 15, a przedzielił ich jeszcze Geiger ( 11 Hula, 13 Kot, 14 Żyła, 15 Wolny).

Dopiero Andreas Wellinger zdołał wyprzedzić wspomnianego Stjernena, potem uczynił to jeszcze Daniel Andre Tande. Pozostali skoczkowie w mniejszym lub większym stopniu przegrywali walkę z presją.

Jak na razie 100% skuteczności w TCS Kamila Stocha. Trzy konkursy – trzy zwycięstwa !!! / PressFocus

W końcu na belce usiadł Kamil Stoch. Nie tylko wytrzymał ciśnienie i utrzymał prowadzenie, ale prawie dwukrotnie powiększył swoją przewagę punktową nad resztą stawki dzięki kapitalnej próbie na 128.5 metra. 14.5 punktu przewagi nad Norwegiem to prawdziwy nokaut.

 

Pan Skoczek Kamil Stoch

Interesująco wygląda klasyfikacja ogólna Turnieju Czterech Skoczni po trzech konkursach. Bezapelacyjnie prowadzi Kamil Stoch, który ma aż 64,5 punktu więcej niż drugi Andreas Wellinger. A to oznacza, że tylko jakiś kataklizm, albo pech, jaki dziś stał się udziałem chociażby Richarda Freitaga mógłby pozbawić Polaka końcowego zwycięstwa.

Klasyfikacja Turnieju Czterech Skoczni po trzech konkursach / źródło: FIS

Wellinger bój o drugie miejsce powinien stoczyć z Kobayashim, chociaż mamy nadzieję, że ostatniego słowa nie powiedział jeszcze Dawid Kubacki, który jest czwarty, ex equo z Norwegiem Tande. W pierwszej dwudziestce mamy jeszcze trzech Polaków: Stefana Hulę (13), Macieja Kota (14) i Piotra Żyłę (17). A to oznacza, że rywalizacja o miejsce w składzie na konkurs drużynowy podczas Igrzysk w Pjongczang potrwa do samego końca. To jednak wciąż daleka perspektywa. Najbliższa to ostatni z konkursów Turnieju Czterech Skoczni, rozgrywany tradycyjnie w Trzech Króli w Bischofshofen. Kwalifikacje do tych zawodów już jutro!

*

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze