Halo? Bartosz? Żyjesz?

Najpierw wyróżniał się w polskiej lidze, po czym dostał szansę w reprezentacji Polski. Strzelił gola w debiucie, pojechał na Euro, w meczu inaugurującym turniej zagrał od pierwszej minuty. Przeszedł z Cracovii do Leicester, czyli mistrza Anglii, gdzie przepadł. Później udał się na wypożyczenie do Freiburga i w dalszym ciągu nie może zacząć regularnie grać. Co dzieje się z Bartoszem Kapustką?

Najpierw – niestety, bardzo wymowne, ale prawdziwe liczby naszego reprezentanta z niemieckich boisk:

Liczby Kapustki w nowym klubie nie powalają

Kapustka miał po nieudanym i zupełnie straconym roku w Leicester odejść do klubu, w którym będzie miał szansę na regularne występy. Mamy zaraz końcówkę października, ligowa karuzela w każdych europejskich rozgrywkach rozkręciła się na dobre, a Kapustka nie gra i niewiele wskazuje na to, by grać zaczął. Sam co prawda uważa, że kroku w tył nie robi i cały czas się rozkręca, ale już nie tylko angielska czołówka, ale i niemiecki średniak doszedł do wniosku, że piłkarz o umiejętnościach, którymi zachwycali się wszyscy w Polsce, nie robią na nim żadnego wrażenia. Kapustka we Freiburgu jest, ale gdyby dziś spakował walizkę i czmychnął z klubu, to nikt specjalnie by za nim nie płakał – póki co nasz reprezentant nie jest w żaden sposób poważnie traktowany przez naszych zachodnich sąsiadów.

Co poszło nie tak?

Trudno na ten moment powiedzieć, ale szkoły w przypadku transferów młodych zawodników do zagranicznych klubów są dwie – albo zawodnik powinien iść jak najszybciej za granicę i tam piłkarsko dojrzewać (przypadek Wojciecha Szczęsnego), albo trochę pograć w naszej lidze, nabrać doświadczenia i dopiero wtedy rzucać się na głęboką wodę (Robert Lewandowski).

Kapustka z Cracovii odszedł wcześnie, zdecydowanie za wcześnie, po dobrym fragmencie sezonu zdecydował się na taki krok, dzięki któremu i on, i klub dobrze zarobił. Problem w tym, że sportowo dzisiejsza wartość Kapustki jest wielką niewiadomą i całkiem możliwe, że niespełna dwa lata temu, gdy Kapi dopiero wchodził do dorosłego futbolu, był w lepszej dyspozycji, niż jest teraz. Biorąc pod uwagę, że tak młody piłkarz powinien się szybko rozwijać, każdy miesiąc jest dla niego bardzo ważny. W jego przypadku mówimy o okresie 16 miesięcy (od Euro 2016), w którym progresu nie zrobił.

Uniknąć przypadku Wolskiego

Swego czasu Rafał Wolski był wielkim talentem w naszej reprezentacji, któremu wieszczono karierę. Były Legionista odszedł do Belgii, gdzie przepadł i po tułaczce po Europie wrócił do naszej ligi i znowu zaczął grać na dobrym poziomie. Wolski lepszy niż był kilka lat temu nie jest, ale i tak wystarczy mu to do tego, by na boiskach Ekstraklasy radzić sobie całkiem nieźle i zostawać powoływanym do reprezentacji. Czy przypadek Kapustki będzie podobny? Czy piłkarz zrobi trzy kółka po Europie, poodpoczywa od regularnego grania i z podkulonym ogonem wróci do naszej ligi? Niewykluczone, że tak faktycznie się stanie.

Kiedy Polak w końcu zacznie regularnie grać?

Dobry? A może tylko tak nam się wydawało?

Może Kapustka nie był wcale aż tak dobry, jak nam się wydawało? Chłopak pograł chwilę w polskiej lidze, strzelił kilka goli grając w przeciętnym zespole, wskoczył do kadry dzięki kontuzji Kamila Grosickiego, pokazał się z dobrej strony, a polskie media zrobiły z niego wielkiego piłkarza. Może to wszystko było za szybko, a Kapustka po prostu nie dał sobie z tą presją rady?

Pozycja, na której trudno zaistnieć

Problem Kapustki polega na tym, że nie jest ani typowym skrzydłowym, ani środkowym pomocnikiem. Typowi, najlepsi skrzydłowi na świecie (Neymar, Mbappe, Hazard, Dembele) nie grają w środku pomocy, a typowi środkowy ofensywni pomocnicy (Isco, Iniesta, Thiago, Silva) nie grają na skrzydle. Kapustka jest bardziej uniwersalny, może zagrać i tu, i tu, ale to jest właśnie jego problem. Przykładowo Kamil Grosicki na pewno nie zagrałby w środku pomocy jako ofensywny pomocnik. Piotr Zieliński nie poradziłby sobie na boku. Kapustka – w teorii – zagrałby tu i tu. Brak mu jednak cech charakterystycznych dla któreś z pozycji.

Piłkarz jest od grania

Od grania, a nie od Twittera. Gdy gra, strzela, wygrywa – okej, może więcej. Gdy mu nie idzie powinien wyłączyć internet i skupić się na swojej karierze, która wiecznie trwała nie będzie. Tym razem Kapustka:

 

Póki co Kapustka nie ma jeszcze 21 lat, więc co nieco mu wolno. Niedługo jednak czas “młodości” minie i przyjdzie weryfikacja. Póki co poważna piłka brutalnie pokazuje naszemu reprezentantowi miejsce w szeregu. Może przyjdzie lepsze jutro? Może w gorszym klubie? Może najlepsze dopiero przed nim? Trzymam kciuki.

Jakub Borowicz

Komentarze