Griezmann jak wielki LeBron James! Powiew optymizmu na Camp Nou

Leo Messi i Luis Suarez na trybunach, otoczeni wianuszkiem dzieci i gronem najbliższych, a mimo to Barcelona zwycięska. Energetyczna, skuteczna i dająca frajdę 79 tysiącom kibiców. W głównych rolach Antoine Griezmann, ale i młody chłopak z La Masii - 21-letni Carles Perez. Pierwszy występ w tym sezonie na własnym boisku daje mocny dowód na to, że Barca nawet przetrzebiona kontuzjami i bez największych gwiazd może efektownie pruć po ligowe punkty i cieszyć swoją grą.

Ostatnie domowe starcia Barcy z Realem Betis to wręcz gwarancja dobrego widowiska i solidnego strzelania. Przed rokiem podopieczni Quique Setiena niespodziewanie wygrali na Camp Nou 4:3. Dziś również to Betis otworzył wynik, nie było to zresztą jego jedyne trafienie, jednak pierwszy kwadrans po przerwie w wykonaniu Blaugrana całkowicie wstrząsnął przyjezdnymi z Andaluzji. Stracili trzy gole w 10 minut i już nie było mowy, aby się podnieść. Cały mecz przegrali 2:5.

Największy plus spotkania? Oczywiście Antoine Griezmann. Wkomponowany w mocno rezerwowe zestawienie personalne – otoczony Rahinhą czy 21-letnim Carlosem Perezem z cantery. Wziął ciężar na swoje barki, przyjął rolę centralnej postaci w ataku i zagrał koncertowo, kończąc z dwoma golami oraz asystą. A nawet obsypując samego siebie konfetti, co jak później wyznał wynika z inspiracji NBA i LeBronem.

Ciągle pewną zagadką pozostaje, jak Francuz odnajdzie się, gdy będzie musiał się wkomponować w zupełnie inną układankę, bardziej podporządkowaną Messiemu. Dziś skład był do tego stopnia awaryjny, że na ławce usiadł, a potem przez 12 minut przebywał na boisku nawet 16-latni talent – Ansu Fati. Jego ojciec wyjawił w katalońskim radiu, że chłopak z ekscytacji nie mógł normalnie jeść przez cały tydzień poprzedzający spotkanie. I słusznie, bo zapisał się na kartach historii.

W pierwszej połowie gole strzelali tylko niedawni mistrzowie świata i nowi gwiazdorzy w swoich ekipach – Nabil Fekir dla Betisu i Griezmann dla Barcy. Mimo wyniku 1:1 do przerwy, postawa Barcelony wyglądała obiecująco. Jak na 45 minut bez Messiego, były to trzy dobre kwadranse Barcy jako kolektywu. Intensywne, pracowite, pełne szybkich wymian piłki. Tuż po przerwie zaczęły one zresztą przynosić wymierne efekty i szybko ze stanu 1:1 doszliśmy aż do 5:1.

Na uwagę, co sygnalizowaliśmy już na wstępie, zasługuje obiecujący występ Carlesa Pereza, dla którego był to trzeci mecz w dorosłej Barcelonie i pierwszy w tzw. “once de gala”. To jak doskonale zwiódł Guardado przy golu na 3:1 przywiodło nam na myśl sobotnie zachowanie Roberta Lewandowskiego, który podobnie, już samym kierunkowym przyjęciem, zostawił za sobą rywala i zrobił sobie miejsce do precyzyjnego uderzenia.

Betis na sam koniec, gdy na tablicy wyników było już 5:1, odpowiedział jeszcze jednym trafieniem, ale całym meczem nie zrobił dobrego wrażenia. Nie był to ten odważny, zawadiacki Betis Setiena, za którym mogą jeszcze w Sewilli zatęsknić.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem