Gran Derbi w cieniu sędziowskich pomyłek

Gdyby na boiskach La Liga stosowano VAR, ten mecz zakończyłby się zupełnie innym rezultatem. Czerwona kartka, nieprawidłowo zdobyty gol, niepodyktowany ewidentny rzut karny – to wszystko wpłynęło bądź nie wpłynęło na przebieg meczu i jego końcowy rezultat. Skoro arbitrzy mogą korzystać z asystenta wideo w meczach Sandecji z Termaliką, to tym bardziej powinni mieć taką możliwość podczas El Classico. Po raz kolejny w delektowaniu się piłkarskim spektaklem przeszkadzał sędzia.

Niby stawka meczu nie była wysoka, niby żaden z zespołów nie grał o nic konkretnego, jednak kibice na Nou Camp na pewno się tego wieczoru nie nudzili. Jeśli ktoś zawiódł w El Classico, to na pewno nie piłkarze.

Z nieba do…szatni Sergi Roberto

10 minuta spotkania, akcja prawą stroną boiska. Sergi Roberto dogrywa idealną piłkę do Luisa Suareza, a Urugwajczyk strzałem z woleja otwiera wynik spotkania. „Znowu będzie w plecy” pomyślał w tym momencie niejeden fan Królewskich. Takiego właśnie scenariusza Gran Derbi można było się spodziewać. Gospodarze utrzymujący się przy piłce, goście próbujący kontr. Gol na 1:0 wydawał się być naturalną konsekwencją obranej przez oba zespoły taktyki na ten mecz i nikogo specjalnie nie zdziwił.

Po kwadransie gry jednak Real doprowadził do wyrównania, naturalnie po szybko wyprowadzonym kontrataku w drugie tempo i kombinacyjnym rozegraniu piłki w polu karnym Barcy, które wykończył Cristino Ronaldo. Przy okazji wyrównując kolejny rekord.

Co więcej, po połowie godziny gry CR7 dwukrotnie stanął przed szansą, żeby dać gościom prowadzenie. Górą z obu tych pojedynków wyszedł jednak ter Stagen. Oczywiście Blaugrana także miała swoje okazje, ale goręcej, niż pod bramką Keylora Navasa robiło się po spięciach między piłkarzami obu drużyn. Konsekwencji nie przyniosło starcie Leo Messiego z Sergio Ramosem, tego drugiego z Luisem Suarezem czy Jordiego Alby z Luką Modriciem,  ale już Marcelo z Sergi Roberto owszem. W ten właśnie sposób prawy obrońca Dumy Katalonii spiął klamrą swój występ w tym meczu. Od fantastycznej asysty do…czerwonej kartki, którą słusznie obejrzał po uderzeniu Brazylijczyka. Chwilę później sędzia Hernandez Hernandez, w akompaniamencie gwizdów zakończył pierwszą połowę spotkania. Dlaczego? Arbiter powinien wyrzucić z boiska także Garetha Bale’a, ale przewinienia walijskiego skrzydłowego akurat nie zauważył.

VAR  potrzebny od zaraz

W przerwie obaj szkoleniowcy musieli dokonać roszad w składzie. W miejsce Philippe Coutinho na boisku zameldował się obrońca Semedo. Na murawę nie powrócił już Cristino Ronaldo, który doznał urazu, a Zinedine Zidane nie chciał ryzykować pogłębienia kontuzji, więc posłał w bój Marco Asensio. Tuż po przerwie arbiter popełnił kolejny błąd, którego konsekwencją było trafienie Leo Messiego. Genialny Argentyńczyk ograł całą obronę Realu i pokonał Keylora Navasa, ale wcześniej Varane’a ewidentnie sfaulował Suarez. Sędzia więc kardynalnie mylił się w obie strony…

Przewaga liczebna Królewskich musiała z czasem zacząć zaznaczać się na murawie i tak właśnie się stało. Wyrównanie padło po akcji Asensio z Gerethem Bale’m w 72 minucie, ponadto sędzia powinien pokazać jeszcze na jedenasty metr po faulu na Marcelo w polu karnym na kwadrans przed zakończeniem spotkania. Nie pokazał.

Strzelcy obu bramek dla Realu w meczu na Nou Camp / fot.  PRESSFOCUS

Po przerwie to Blaugrana grała z kontry, a po jednej z takich akcji i szybkim rozegraniu piłki oko w oko z Navasem stanął Messi, ale przegrał ten pojedynek. Jeśli wziąć w nawias wszystkie błędy arbitra, mecz zakończył się sprawiedliwym remisem. Niesmak jednak pozostał.

Wilk syty i…

Przed spotkaniem o stawce meczu pisaliśmy tak

Barca jest już pewna mistrzostwa i walczy tylko o to, by ani razu w tym sezonie nie przegrać. Real może oczywiście chcieć ten rekord popsuć i być pierwszą ekipą, która pokona Blaugranę w hiszpańskiej ekstraklasie, ale to tak naprawdę przecież bardzo mało istotne. Królewscy natomiast wciąż mogą zostać wicemistrzem kraju, mimo że na ten temat mają cztery punkty mniej od Atletico. Znowu – lepiej zająć drugie miejsce, a nie trzecie, ale tak naprawdę, czy ma to jakiekolwiek znaczenie?

Biorąc pod uwagę cele, które mogły przyświecać Barcelonie i Realowi przed Gran Derbi należy stwierdzić, że żadnej z drużyn na drodze do ich realizacji krzywda się nie stała. Blaugrana wciąż pozostaje niepokonana w lidze, a po meczu ostentacyjnie, jakby na złość kibicom z Madrytu zaczęła świętować mistrzostwo kraju.

Wszystko wskazuje na to, że Barcelona ukończy sezon bez żadnej porażki ligowej na koncie/ fot. PressFocus

Real natomiast wciąż ma szansę na wicemistrzostwo Hiszpanii, tym bardziej, że do spotkania przystępował wiedząc o nieoczekiwanej porażce Atletico z Espanyolem. Nie ulega natomiast wątpliwości, że o nastrojach w stolicy Hiszpanii i Katalonii pod koniec sezonu zadecyduje inny mecz. Finał Ligi Mistrzów w Kijowie…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem