Gortat z rekordem bez litości dla rywala. Wygłupy LeBrona w metrze [WIDEO]

(Wizards) dysponują piątym najdroższym składem w całej lidze, płacąc tym samym blisko 125 milionów zielonych na gaże zawodników. Proste pytanie. Czy są w stanie wywalczyć tytuł mistrza NBA w tym sezonie? Bukmacherzy i specjaliści z Las Vegas raczej nie są co do tego przekonani (…)

SACRAMENTO KINGS – WASHINGTON WIZARDS

No to się porobiło! Nie, że przynoszę złe wieści. Wręcz przeciwnie! Po moim niedzielnym tekście o słabym meczu Marcina (a w zasadzie najsłabszym jego występie w tym roku) do dzisiejszego meczu z Sacramento zasiadałem na wpół z nadzieją, na wpół z obawami. I już pierwsza kwarta wprawiła mnie w niemałą konsternację, bowiem chłopaki ze stolicy nie potrafili znaleźć odpowiedzi na, bądź co bądź, tragicznie grających przyjezdnych. Na szczęście kolejne 3 kwarty okazały się być już czystą formalnością, a Waszyngton pewnie wygrał z prawie 20-punktową przewagą.

Martwi skuteczność zza łuku. Reszta natomiast bez zarzutu.

OGROMNA W TYM ZASŁUGA NASZEGO RODZYNKA, MARCINA GORTATA

Polak otarł się o double-double z 18 punktami i 7 zbiórkami na koncie, dające tym samym jego najlepszy wynik w trwającym sezonie. I powiem krótko: obyśmy częściej oglądali takie występy. Prawdziwa bestia, ale o złotym sercu.

Co do Washington Wizards. W tym momencie zajmują 3. miejsce w konferencji wschodniej, co jest jak najbardziej miłą niespodzianką. Warto też dodać, że dysponują piątym najdroższym składem w całej lidze, płacąc tym samym blisko 125 milionów zielonych na gaże zawodników. Proste pytanie. Czy są w stanie wywalczyć tytuł mistrza NBA w tym sezonie? Bukmacherzy i specjaliści z Las Vegas raczej nie są co do tego przekonani, a obecne szanse na najwyższe trofeum to 40 do 1. Ile w tym prawdy? przekonamy się dopiero za pół roku. Tymczasem szykuje się zacięty mecz z Miami Heat, w nocy z środy na czwartek.

Kings – Wizards | 92 -110

LEBRON Z KOLEGAMI JADĄ METREM NA MECZ Z NEW YORK KNICKS

Nie każdy ma odwagę podskoczyć Królowi Jamesowi. Enes do bojaźliwych nie należy.

Gracze Cleveland chyba poczuli się zbyt pewnie po wygranej z Dallas i postanowili wybrać się na przejażdżkę nowojorskim metrem. Co się później okazało, nadto zlekceważyli ulubieńców publiczności z Madison Square Garden, a do tego srogo rozgniewali Kristapsa Porzingisa, który poprowadził swoją drużynę do 23-punktowej przewagi. Ale o tym za chwilę.

Wracając do przygody w komunikacji miejskiej. Jeśli sądzisz, że podobnie jak Ty teraz w myślach, pasażerowie metra rzucili się na LeBrona, Wade’a i spółkę po autografy i selfie, to mylisz się bardziej niż Ci się wydaje. Okazuje się, że większość nie miała pojęcia, że jadą razem z gwiazdami NBA, które jeszcze tego wieczoru wypełnią halę MSG po brzegi.

Just @kingjames & the @cavs making the Monday morning NY subway commute. NBD.

A post shared by UNINTERRUPTED (@uninterrupted) on

https://www.instagram.com/p/Bbcdr8wAihK/

Sam mecz okazał się za to crème de la crème ostatniej kolejki, a emocje sięgnęły zenitu, gdy Cleveland odwróciło losy, mogłoby się wydawać przesądzonego już meczu, wychodząc z 23-punktowego deficytu. Prowadzenie przejęli dopiero na ostatnie półtorej minuty przed gwizdkiem końcowym i na nieszczęście gospodarzy, nie oddali go już do samego końca. I to jest proszę państwa to. LeBron wrzucający piąty bieg jest nie do zatrzymania i nawet słaba obrona Cleveland, choć krzyżowała mu plany raz po raz, nie była w stanie odebrać Królowi zwycięstwa, który z 23 punktami, 9 zbiórkami, 12 asystami i 3 blokami zamanifestował kolejny raz swoje panowanie. A propos panowania Jamesa, wyczuwam w powietrzu małe napięcie:

“Król, królowa czy księżniczka, nie będzie tu przyjeżdżał i robił z nas popychadła” [Enes Kanter]

Gdy nawet liczby pokazują, że było gorąco, to serio było gorąco.

Cavaliers – Knicks | 104 – 101

 

Przemysław Prusinowski

Komentarze