Goli dziś nie zabraknie! Kto kluczowy w finale Ligi Mistrzów?

Wraz z zakończeniem dzisiejszego finału Ligi Mistrzów będzie można ogłosić, że sezon 2017/2018 przeszedł do historii. Spotkanie Realu z Liverpoolem w Kijowie na dobre zakończy poważne klubowe granie na Starym Kontynencie. Zanim oczy całego piłkarskiego świata zwrócą się w stronę Mistrzostw Świata w Rosji, na jeden wieczór skoncentrują się jeszcze na meczu w stolicy sąsiedniej Ukrainy.

Dwunastokrotny zwycięzca Pucharu Mistrzów zmierzy się z drużyną, która po najcenniejsze trofeum w europejskiej piłce klubowej sięgnęła pięć razy. Faworytem jest Real, ale Liverpoolowi rola „underdoga” idealnie pasuje. Ten mecz to mnóstwo pomniejszych batalii, stoczonych na boisku i poza nim. Zobaczmy, na jakie konfrontacje możemy sobie dziś ostrzyć zęby.

Zidane vs Klopp

Są jak ogień i woda, a na szczyt dostali się w zupełnie inny sposób. Zidane był oczywiście przede wszystkim genialnym piłkarzem, a jako szkoleniowiec prowadził w zasadzie tylko jeden klub, za to od razu ten największy z wielkich. Trudno w  zasadzie oceniać jego warsztat trenerski, skoro ma do dyspozycji grono najlepszych piłkarzy na świecie. Ale jego rola w Madrycie jest inna – sam należał do „Galacticos”, więc doskonale wie, w jaki sposób postępować, żeby jego podopieczni byli zadowoleni, oraz jak poradzić sobie z ich ogromnym ego. Mistrzowsko w Realu sztukę tę opanował Del Bosque, a Francuz ewidentnie był bardzo pojętnym uczniem. A jako człowiek, który sam w piłce osiągnął praktycznie wszystko, cieszy się u swoich podopiecznych ogromnym autorytetem. Przy linii i podczas konferencji prasowych oaza spokoju.

Z kolei opiekun Liverpoolu to zupełnie inna historia. Niemiec jako piłkarz zaszedł jedynie na szczebel 2. Bundesligi. To właśnie w Mainz, po kilkunastu latach gry w tym klubie dostał szansę rozpoczęcia kariery szkoleniowej. I ją wykorzystał. Tam zaliczył swój pierwszy sukces i awans do niemieckiej ekstraklasy, tam także przeżył gorycz spadku. Następnie, niemal dokładnie 10 lat temu objął Borussię Dortmund. Resztę jego historii świetnie znamy. Do wszystkiego, co ma, doszedł ciężką, systematyczną pracą, w której zawsze pomagał sobie serdecznym usposobieniem. Podczas spotkań, na ławce rezerwowych, wulkan energii i ekspresji.

Podczas meczu furiat, poza stadionem – przesympatyczny człowiek!

W kontekście finału Ligi Mistrzów istotne wydaje się to, jak drużyny prowadzone przez Zidane’a i Kloppa radziły sobie w decydujących meczach w europejskich pucharach. Francuz jak na razie ma stuprocentową skuteczność, wygrał Champions League dwukrotnie, a cenne trofeum wznosił do góry także jako piłkarz. Klopp jak na razie ma za sobą przegrany finał Ligi Mistrzów w sezonie 2012/2013,  kiedy jego Borussia uległa Bayernowi Monachium 1:2, oraz dramatyczny finał Ligi Europy sprzed dwóch lat, kiedy The Reds, mimo prowadzenia do przerwy ulegli Sevilli 1:3. Oczywiście Klopp ma już na koncie sukcesy, z dwoma mistrzostwami i Pucharem Niemiec na czele, ale tutaj poziom trudności wydaje się najwyższy z możliwych.

Ronaldo vs Salah

Piłkarz, który od dekady na zmianę z Messim uznawany jest za najlepszego piłkarza świata kontra zawodnik, który pretenduje do detronizacji wymienionej dwójki. Dwóch najskuteczniejszych strzelców trwającej edycji Champions League, chociaż tutaj Portugalczykowi, który zaliczył 15 trafień bardziej należałoby przeciwstawić całe ofensywne trio z Liverpoolu, czyli Salaha wspartego przez Firmino i Mane, którzy wyjątkowo solidarnie podzielili się zdobyczą bramkową (10, 10 i 9 goli). Nie ulega jednak wątpliwości, że o dzisiejszym finale mówi się głównie jako o konfrontacji Ronaldo z Egipcjaninem. O ile CR7 miał fenomenalny sezon na arenie międzynarodowej, to, przynajmniej na początku rozgrywek ligowych zawodził.

Ronaldo czy Salah? Oto jest pytanie…

25-latek z kolei imponował równą, bardzo wysoką formą przez cały rok i strzelał zawsze, wszędzie i każdemu. 44 gole, do których dołożył 16 asyst we wszystkich rozgrywkach to imponujący bilans lidera The Reds. Skrzydłowy wygrał już wszelkie możliwe plebiscyty na najlepszego piłkarza na Wyspach Brytyjskich, ale właśnie podczas finału Ligi Mistrzów może postawić kropkę nad i, żeby zawłaszczyć sobie cały sezon 2017/2018 na europejskich boiskach. Rywala ma jednak najtrudniejszego z możliwych. Będziemy mieli więc do czynienia z rywalizacją zarówno o zespołowe jak i indywidualne honory.

Ramos vs Virgil

Wbrew pozorom jest to konfrontacja nie mniej istotna niż ta Ronaldo z Salahem. Wiadomo bowiem, jaki wpływ na grę formacji defensywnych Królewskich i The Reds mają jej liderzy. Bez Sergio Ramosa w składzie Real totalnie pogubił się chociażby w rewanżu przeciwko Juventusowi, w dodatku grając przed własną publicznością. Stoper odgrywa ważną rolę także przy stałych fragmentach gry, a kluczowe gole dla ekipy z Madrytu strzelał między innymi w finałach Ligi Mistrzów, szczególnie w tym przed czterema laty, gdy w doliczonym czasie gry uratował kolegom skórę i doprowadził do zwycięskiej dogrywki.

Sergio Ramos jest dla Realu równie ważny, co CR7

Virgil van Dijk nie może równać się z 6 lat starszym Ramosem ani pod względem doświadczenia, ani tym bardziej zdobytych trofeów, ale trudno przecenić rolę, jaką miał transfer Holendra na grę defensywną Liverpoolu w drugiej połowie trwającego sezonu. W pierwszej części rozgrywek gra obronna The Reds często wywoływała szydercze uśmiechy wśród obserwatorów, ale po przejściu za niebagatelną kwotę blisko 80 milionów euro właśnie stopera Southampton przeszła prawdziwą metamorfozę. Oczywiście z van Dijkiem w składzie drużyna z Anfield Road też zaliczyła wpadki, jak chociażby porażkę 2:3 z WBA w Pucharze Anglii, ale później w zasadzie tylko w jednym spotkaniu, przeciwko Romie, straciła więcej niż dwa gole, co wcześniej zdarzało jej się zaskakująco często. Dziś potężnie zbudowany obrońca będzie miał za zadanie powstrzymać Cristino Ronaldo…

Białe vs Czerwone

Czyli Los Blancos vs The Reds, a inaczej rzecz ujmując, siła spokoju vs szalejący żywioł. Obie drużyny, abstrahując od Ligi Mistrzów, nie mają za sobą jakiegoś wyjątkowo udanego sezonu. Real zajął dopiero trzecie miejsce w La Liga, skompromitował się w Pucharze Króla, Liverpool natomiast nie zmieścił się na podium rozgrywek Premiership, a do trzeciego Tottenhamu zabrakło mu dwóch oczek. Porażki z West Bromwich w FA Cup też nikt się nie spodziewał. Natomiast w Champions League obie ekipy kolejne przeszkody pokonywały w zupełnie inny sposób.

Liverpool kolejne rundy Ligi Mistrzów przechodził jak burza

Real z szalenie silnej grupy wyszedł przed Borussią Dortmund, ale za Tottenhamem, a w fazie pucharowej jak wytrawny bokser punktował kolejnych rywali. 3:1 i 2:1 z przeambitnym i przebogatym PSG, 3:0 i 1:3 z Juventusem po rzucie karnym w doliczonym czasie gry spotkania rewanżowego, wymęczone 2:1 i 2:2 z Bayernem. Królewskim sytuacja kilka razy wymknęła się spod kontroli, nie raz znaleźli się w opałach, ale za każdym razem górą było doświadczenie, cwaniactwo i wyrachowanie ekipy Zinedine Zidane’a.

Co innego Liverpool, który od samego początku szedł jak burza. Zwycięstwo po 7:0 nad Spartakiem Moskwa i NK Mariborem w fazie grupowej, wyjazdowe 5:0 w walce o ćwierćfinał z FC Porto, które już przed rewanżem rozstrzygnęło losy awansu, efektowne 3:0 i 2:1 z Manchesterem City w walce o najlepszą czwórkę. Półfinałowa kanonada z Romą i wysokie prowadzenie, które o mało nie wymknęło się z rąk. 7:6 w dwumeczu z rzymianami na zawsze przejdzie do historii Ligi Mistrzów. Kolejny rozdział The Reds mogą dopisać dziś. Czy ktoś powiadomił już Papieża?

Bo kto, jak nie Liverpool, który w 12 meczach kończącej się dziś edycji Ligi Mistrzów zdobył 40 goli, może postawić się Królewskim? Kto ma wystarczającą siłę rażenia, żeby pójść na wymianę ciosów? Wyrachowanie Realu czy ofensywne szaleństwo The Reds dziś triumfuje? Czego jak czego, ale goli w dzisiejszym finale zabraknąć nie powinno!

*
Real Madryt – Liverpool FC | Sobota, 26.05.2018| 20:45

Wygra Real: 2.16
Remis: 3.8
Wygra Liverpool: 3.15
Gol Ronaldo: 1.65
Gol Salaha: 1.8

Pełna oferta LV BET na rozgrywki Ligi Mistrzów po kliknięciu w baner

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem