Głupie zachowanie Dziczka przy zejściu. Piast z dobrym wynikiem i niedosytem

To był mecz niespodzianek: miłej i niezbyt pozytywnej. Piast Gliwice na wyjeździe sprostał faworyzowanemu BATE Borysów, zremisował 1:1, a nawet mógł wygrać - był drużyną lepszą i to na pewno dobra wiadomość. Gorszą jest mecz i zachowanie tuż po zmianie "dziesiątki" gliwiczan, Patryka Dziczka. 

Piast Gliwice i Patryk Dziczek zagrali w Białorusi zupełnie inne mecze. Drużyna Waldemara Fornalika zaliczyła bardzo dobrą pierwszą połowę i niezłą końcówkę, która w końcowym rozrachunku dała ważny remis i cenną bramkę na wyjeździe.

Patryk Dziczek natomiast nie wypadł już tak okazale: zarówno na boisku, jak i poza nim…

Zły opuścił plac gry, a wystawioną przez trenera Waldemara Fornalika zareagował olewczo, trochę bez szacunku. Wściekły kopnął bidon i minął swojego szkoleniowca, do którego pretensji akurat nie mógł mieć żadnych, a jeśli już – to nie dlatego, że zdjął reprezentanta Polski do lat 21, tylko że… zdjął go za późno.

Chwilę wcześniej Dziczek mógł otrzymać drugą żółtą kartkę po głupiej stracie i ratunkowym faulu. Polak spuentowałby swój zły występ, ale uratował go sędzia. Po zmianie nie uratowało go już nic.

Można zrozumieć złość po słabym występie indywidualnym, ale jego drużyna WYGRYWAŁA bardzo ważny mecz eliminacji Ligi Mistrzów na wyjeździe. Nie wiemy, czy Dziczek jest już myślami poza Gliwicami, ale jeśli zdecydował się pomóc Piastowi w walce o Champions League, to wyniki całej drużyny powinny być dla niego najważniejsze.

Nie jedna strata, trzecie niedokładne podanie czy dziesiąte złe ustawienie. Futbol to gra drużynowa, a Dziczek swoim zachowaniem albo źle potraktował jej szefa, albo pokazał, że ważniejsza dla niego jest nota za występ indywidualny. Takowego wysoko ocenić nie można: już od pierwszych minut nie wprowadził spokoju grając „na konia” wysoką piłkę do kolegi z bloku defensywnego. Raz kąśliwie uderzył lewą nogą zza pola karnego, ale spodziewaliśmy się po nim znacznie więcej.

Miał ciągnąć zespół, a to zespół – być może z powodu przygotowania fizycznego, które pewnie ucierpiało w zakresie regeneracji przez Euro U-21 – ciągnął jego. Można było się zastanawiać: czy Piast gra tak dobrze, czy BATE tak słabo? W pierwszej połowie obie opinie należałoby uznać za prawdziwe. Gospodarze zostawiali gliwiczanom naprawdę dużo miejsca, gubili krycie, źle się ustawiali.

https://twitter.com/SzybkiBill1906/status/1149010046950490113

Piłkarze Fornalika natomiast tworzyli sobie kolejne sytuacje, aż wreszcie Parzyszek wykorzystał jedną z nich. Piast miał jeden słaby fragment: po rozpoczęciu drugiej połowy, co BATE wykorzystało wyrównując stan gry. Szala zwycięstwa mogła jednak do końca jeszcze przechylić się na stronę mistrzów Polski, ale brakowało dokładności lub dobrze interweniował golkiper białoruskiej drużyny.

Tak jak przed tym spotkaniem wielu dziennikarzy i kibiców gloryfikowało zespół z Białorusi – jak się okazało, głównie za zasługi z przeszłości, nawet jeśli niedalekiej – tak przed rewanżem faworytem wydaje się zespół Fornalika. Był lepszy na terenie rywala, ma bramkę na wyjeździe, być może na własnym stadionie zaatakuje jeszcze odważniej. W Borysowie zobaczył, że ten dwumecz naprawdę jest do wygrania. Ta przewaga psychologiczna może okazać się w kontekście awansu kluczowa.

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.