Glik i spółka jeszcze gonią, czy już tylko uciekają ?

Wygranie przez Monaco rozgrywek Ligue 1 oraz postawa drużyny z księstwa w Lidze Mistrzów to jedno z największych zaskoczeń poprzedniego sezonu w skali całej Europy. Tamta drużyna wykreowała wiele gwiazd, a kilku innych piłkarzy, z Kamilem Glikiem na czele, wspięło się na szczyt swoich możliwości. Teraz, po delikatnie mówiąc, nienajlepszej jesieni i fatalnej kampanii w Champions League ekipa aktualnych wciąż mistrzów Francji wróciła na właściwe tory.

Czy jest w ogóle sens mówienia o rywalizacji z PSG i obronie tytułu mistrzowskiego, czy może Glik i spółka skoncentrują się tylko i wyłącznie na obronie drugiego miejsca w lidze, ewentualnie zdobyciu Pucharu Ligi? Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka jednoznaczna.

Nowy model biznesowy

Od kiedy na przełomie lat 2011 i 2012 w klub zainwestował rosyjski multimiliarder, Dmitrij Rybołowlew, Monaco zmieniło swój model biznesowy. Po powrocie do krajowej elity w drużynę zainwestowano ogromne pieniądze, ale z założeniem, że prędzej niż później się one zwrócą. Mimo, że kwoty rzędu 100-200 milionów euro to dla posiadającego 66% akcji klubu biznesmena drobne sumy, inwestycje zaczęły się zwracać błyskawicznie. Od sezonu 2014/2015 drużynę prowadzi Leonardo Jardim i pod jego okiem filozofia „kupić młodego, ograć, wypromować i zarobić na tym krocie” została dopracowana do perfekcji. Apogeum stanowił poprzedni sezon, który Monaco, jeśli doliczyć kwotę za umówiony już transfer Kyliana Mbappe, klub z księstwa zakończy z ponad 200 milionami przychodu z racji obrotu na rynku transferowym. O ile to nie rekord, to prawdopodobnie po prostu mistrzostwo świata.

Monaco dużo wydaje na młodych piłkarzy, ale na sprzedaży swoich gwiazd zarabia jeszcze więcej…

Ciężko powiedzieć w jakiej kwocie ostatecznie zamknie się transfer fenomenalnego nastolatka, ale Monaco po poprzednim, fantastycznym sezonie, już zarobiło na sprzedaży czołowych graczy 200 milionów euro. Benjamin Mendy i Bernardo Silva poszli do aktualnego lidera Premiership, Manchesteru City za odpowiednio 57 i 50 milionów, Timoue Bakayoko za 40 do Chelsea, a rezerwowy napastnik Guido Carrillo także wybrał się na wyspy brytyjskie, do Southampton, ale już w ostatnim, zimowym okienku. Za 22 „bańki”. Do tego doliczyć należy kilka mniejszych transakcji. Oczywiście najbardziej widoczna strata to Mbappe, być może największy piłkarski talent dekady. Taka utrata krwi po prostu musiała odbić się na wynikach drużyny, co było widoczne jesienią.

Reinwestycja

Oczywiście część ogromnej kwoty, która wpłynęła na konto drużyny ze stadionu Filipa II została zainwestowana w nowych zawodników. Dokładnie mówiąc, bagatela, 120 milionów. Gdyby nie liczyć 27-letniego Czarnogórca, Stevana Joveticia, średnia wieku najważniejszych wśród ściągniętych piłkarzy to niespełna 21 lat. Najmłodszy z nich, dopiero co kupiony z Genoi włoski napastnik Pietro Pellegri ma dopiero 16 lat! Z kolei na przykład Youri Tielemans to najzdolniejszy piłkarz młodego pokolenia nie tylko w Belgii, ale i w całej Europie. Takich perełek, dopiero co ściągniętych do klubu, jak i będących już w kadrze pierwszej drużyny od dłuższego czasu jest w Monaco więcej. Ta młoda ekipa, z kilkoma bardziej doświadczonymi zawodnikami, jak Glik czy Falcao, po przebudowie potrzebowała trochę czasu, żeby ponownie zaskoczyć. Wyniki ostatnich tygodni pokazują, że najwidoczniej ekipa z księstwa wraca na właściwe tory.

Youri Tielemans to jeden z najzdolniejszych pomocników młodego pokolenia w Europie. Ma dopiero 20 lat / fot. PressFocus

Jesienią Liga Mistrzów zrobiła im…jesień średniowiecza, wiadomo z czego…

Po niezłym otwarciu sezonu w Ligue 1 Monaco dostało zadyszkę w chwili, kiedy trzeba było zacząć grać na dwóch frontach, czyli z momentem rozpoczęcia zmagań w Champions League. Zaczęło się od ligowej klęski 0:4 z Niceą, potem również było źle. Ciężko nazwać „grupą śmierci” zestawienie z Besiktasem, FC Porto oraz RB Lipsk, ale mistrz Francji zdołał wywalczyć w tym gronie tylko dwa oczka i odpadł z rywalizacji.  Punkty pogubione w międzyczasie na krajowym podwórku, miedzy innymi po porażce z PSG, pozwoliły ekipie z Paryża wypracować na tyle dużą przewagę, że kwestia mistrzostwa kraju zaczęła być uważana za rozstrzygniętą już na początku grudnia…

Co ciekawe, wraz z rozegraniem ostatniego spotkania w Lidze Mistrzów, w Kamila Glika i spółkę wstąpiły nowe siły. Co prawda Monaco ostatnio przedwcześnie pożegnało się z Pucharem Francji, ulegając w 1/16 finału tych rozgrywek Lyonowi, ale poza tą jedną porażką, po meczu z Porto, kończącym przygodę z europejskimi pucharami, drużyna we wszystkich rozgrywkach wygrała 10 spotkań, a trzy zremisowała. W międzyczasie pierwsze potknięcia zaczęło zaliczać też PSG. Stąd tytułowe pytanie.

Celują w podium

Żeby model biznesowy Monaco dalej działał bez zarzutu, potrzebny jest kolejny udział w Lidze Mistrzów. Monaco po 25 rozegranych kolejkach traci do paryżan 12 punktów, a jedynie o oczko wyprzedza zespół z Marsylii, a Lyon o pięć. PSG znalazł się właśnie na skraju odpadnięcia z Ligi Mistrzów po środowej porażce z Realem Madryt. Wiadomo, że atmosfera w drużynie była nienajlepsza jeszcze przed tym meczem, chociaż na jakiś czas przestano o tym mówić, ponieważ zespół wygrywał. Jeśli nie uda się odwrócić losów rywalizacji w Champions League, resztki sprawianych pozorów mogą wyparować. Unai Emery straci pracę, Neymar znów zacznie grymasić, a Cavani mówić o odejściu. To bez wątpienia szansa dla Monaco i chociaż mało prawdopodobne wydaje się roztrwonienie tak ogromnej przewagi w ciągu zaledwie 13 kolejek ligowych, nie takie katastrofy widział już świat piłki nożnej.

Monaco ma jeszcze szansę zdystansować PSG? Wydaje się, że nie, chociaż…

Przede wszystkim jednak należy pilnować miejsca na podium, a najlepiej – drugiej lokaty, dającej bezpośredni awans do kolejnej edycji Champions League. Mechanizm „kupić, wypromować, sprzedać drożej” najlepiej działa w momencie, gdy oknem wystawowym są elitarne, europejskie rozgrywki. A po bieżącym sezonie Kamilowi Glikowi mogą ubyć z szatni kolejni koledzy, ponieważ w letnim okienku transferowym, a mamy przed sobą jeszcze przecież Mundial, chętnych na swoje usługi mogą znaleźć tacy chociażby piłkarze jak Thomas Lemar, Fabinho czy Keita Balde. Biznes musi się kręcić.

*

Stawki LV BET na dzisiejszy mecz Ligue 1

Monaco – Dijon | Piątek, 16.20.2018| 20.45
Wygra Monaco: 1.31
Remis: 5.7
Wygra Dijon: 8.5

Pełna oferta LV BET na rozgrywki francuskiej Ligue 1 po wciśnięciu w baner