Gdzie leży Francja? W Ergo Arenie po starciu z Polską!

Miał być wyrównany bój. Wszyscy wierzyliśmy w zwycięstwo, ale raczej nie osiągnięte po takim scenariuszu. Spodziewaliśmy się boju usłanego krwią i potem. Tymczasem potu było tyle, co podczas porannego joggingu, a krwią spłynęły serca naszych przeciwników. Użylibyśmy słowa na "P", ale że ostatnio jest kontrowersyjne, napiszemy - to była deklasacja. Polscy siatkarze ograli 3:0 Francuzów i są o krok od awansu na turniej olimpijski.

Wynik mówi sam za siebie, ale – uwierzcie nam na słowo – gra była jeszcze lepsza. Szczególnie imponująco wyglądało to w drugiej partii, podczas której nasza przewaga wynosiła nawet dziewięć punktów! Polacy postawili nad siatką mur, z którego przebiciem miałby problem żołnierz uzbrojony w armatę, nie wspominając już o francuskich siatkarzach. Jedyne, co mogli zrobić Boyer czy Ngapeth, to pokręcić z niedowierzaniem głową. Przez lwią część byli praktycznie bezradni.

– Ciśnienie jeszcze z nas nie schodzi, jutro wychodzimy skupieni na 120 procent. Dziś byliśmy tak skoncentrowani na każdej kolejnej akcji, że nawet nie wiem, czym wygraliśmy ten mecz – powiedział świeżo po spotkaniu Paweł Zatorski.

Kibicom szczególnie podobała się gra Wilfredo Leona, który – obok Michała Kubiaka – robił chyba największą różnicę. Wystarczy zerknąć na jedną z jego petard, uchwyconą w poniższym nagraniu.

 

Bilety do Tokio można już powoli bukować, z tym, że wcześniej mamy jeszcze międzylądowanie w meczu ze Słowenią. Jeśli wygramy, podopieczni Vitala Heynena zyskają pewność gry na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich. Gra w przyszłorocznych europejskich kwalifikacjach okaże się zbędna. Wszystko stanie się jasne już w niedzielę.

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem