Gattuso gasi Dybalę. „Jeśli Juve wygra Ligę Mistrzów, to obetnę sobie jaja”

Trash-talk, czyli wzajemne ubliżanie sobie to już nie tylko boks i MMA. Słowne zaczepki już dawno wyszły poza szeroko pojęte ramy i dziś prowokacje można spotkać wszędzie. Liga Mistrzów, w której nie gra odwieczny rywal? To znakomita okazja do tego, by wbić szpileczkę. Lub... w odwecie zostać zmiecionym z powierzchni ziemi.

Włosi słyną z tego, że potrafią na boisku zaczepiać, prowokować, są mistrzami w „grze dookoła”, czyli wszystkim tym, co może wpłynąć na wybicie z właściwego rytmu swojego rywala. Paulo Dybala, czyli piłkarz występujący w Serie A od kilku ładnych lat, postanowił z tylko sobie wiadomych przyczyn wbić szpileczkę drużynie Milanu. Nie wiadomo dlaczego zdecydował się na taki krok, bo sam reprezentuje od niespełna trzech lat barwy Juventusu a nie Interu. Gdyby sytuacja miała miejsce 15 lat temu – zgoda, rozumiemy. Obie drużyny rywalizowały ze sobą o najwyższe laury w światowej piłce, czego dowodem jest włoski finał Ligi Mistrzów, który ekipa ze stolicy Lombardii wygrała. Ale nie – Dybala zdecydował się na ten krok teraz, gdy obie drużyny dzieli przepaść. Gdy Stara Dama walczy o siódme z rzędu mistrzostwo Włoch, a Milan dopiero ma w planach wrócić na swój dawny poziom i w ostatnich sezonach plasował się gdzieś w środku stawki.

https://twitter.com/PDumanowski/status/971317858037878784

Zawsze w takiej sytuacji zastanawiamy się co na celu miał piłkarz wypowiadając takie słowa. Po pierwsze jest zawodnikiem, który w przyszłości może zasilić szeregi Milanu. Tak – dziś brzmi to jak sciance-ficiton, bo Argentyńczyk wyróżnia się w najlepszej włoskiej ekipie, więc dlaczego miałby nagle iść do drużyny średniej, ale wiecie jak to jest – czas szybko leci, a za kilka lat sytuacja można wyglądać zupełnie inaczej. Juve może wpaść w dołek, w Milan zacznie ponownie brylować na salonach. Dybala chcąc się rozwinąć pójdzie grać do ekipy z San Siro. Niedawno taką drogę wybrał jego niedawny klubowy kolega, Leonardo Bonucci.

Po drugie dziwi nas motyw, którym kierował się Dybala wypowiadając takie słowa. Facet gra w jednej z najlepszych ekip na świecie, przed rokiem miał szansę wygrać Ligę Mistrzów, zbiera pochwały z każdej strony, zaraz pojedzie na mundial i obok siebie będzie miał na boisku Leo Messiego. Zamiast w nosie mieć to, co dzieje się za jego plecami, to on rozwodzi się i zaczepia mniejszych od siebie.

„Jeśli Milan wygra Coppa Italia to ogolę się na łyso”

Po trzecie ciekawi nas, po co prowokuje Gennaro Gattuso, czyli gościa, który jest wielkim fanem, byłym piłkarzem, a obecnie trenerem Milanu. Wydaje się bezsensowne wchodzenie w polemikę z gościem, który:

  • zagrał w reprezentacji Włoch w 75 meczach
  • zagrał w Milanie w 467 meczach
  • zdobył mistrzostwo świata
  • dwa razy wygrał Ligę Mistrzów
  • dwa razy został mistrzem Włoch

Zgoda – Dybala nie sprowokował Gattuso, tylko Milan, ale tak czy siak zadarł całkiem niepotrzebnie z kimś, kto automatycznie mu odpowiedział i – co gorsza dla Argentyńczyka – kompletnie go zgasił. Dybala sprowokował jednego z najbardziej utytułowanych włoskich piłkarzy ostatnich lat, który co prawda ma wielu hejterów, ale który wzbudza również wiele emocji. Który na ten moment piłkarskiego życia Dybali jest zdecydowanie bardziej zasłużony. Którego najzwyczajniej w świecie nie wypada komuś takiemu jak Dybala zaczepiać.

Biorąc pod uwagę, jak los bywa przerwotny, może stać się tak, że za kilka lat drogi obu panów się zejdą. Chyba to raczej Dybali nie zazdrościmy takiego spotkania.

7 marca 2018 | Tottenham – Juventus

Zwycięstwo Tottenhamu: 2,2

Remis: 3,3

Zwycięstwo Juventusu: 3,35

Pełna oferta kursowa LV BET na środowe spotkania w Lidze Mistrzów znajduje się po kliknięciu w baner

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem