Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Firmino jak Bielecki? Paskudna kontuzja piłkarza i duży kłopot Liverpoolu

Konia z rzędem temu, kto po fatalnie wyglądającej kontuzji oka Roberto Firmino przed oczami nie miał podobnej sytuacji z Karolem Bieleckim, zasłużonym polskim szczypiornistą. Reprezentant naszego kraju ostatecznie oko stracił, a prognozy dotyczące brazylijskiego gwiazdora nie są najlepsze. Problem ma piłkarz, ale też cała drużyna, której gra opierała się m.in. na nim. 

To nie jest codzienny obrazek w futbolu. W piłkę nożną nie gra się rękami, o czym najwyraźniej zapomniał Jan Vertonghen z Tottenhamu. Liverpool wygrał na Wembley ze „Srokami” 2:1, ale oddałby te trzy punkty za zdrowie swojego napastnika, który strzelił drugą bramkę dla The Reds. Roberto Firmino doznał fatalnie wyglądającej kontuzji oka.

Nadal czekamy na prognozy, ale te nie są optymistyczne. – Nie widzę! – miał powiedzieć Brazylijczyk do klubowego lekarza. Vertonghen niemal zgubił palec w oczodole Brazylijczyka. Przerażające jest też to, że sędzia Michael Olivier odgwizdał w tej sytuacji… faul Firmino.

Nie wiadomo jeszcze, jak długo będzie trwała przerwa reprezentanta Canarinhos. Jedno jest pewne: bez niego siła ofensywna Liverpoolu dozna potężnego osłabienia.

Nikt chyba nie pasuje do taktyki Jurgena Kloppa bardziej, niż były napastnik Hoffenheim. Na pierwszy rzut oka Firmino jest wolny, nie ma dużego przyspieszenia, siły czy warunków fizycznych, a ponadto potrafi być irytująco niedokładny i przerażająco niechlujny. Niemiecki trener wyciska jednak z niego maksimum, niczym z owoców pracownik produkcji w hurtowni soków. Trudno się dziwić, dlaczego akurat jemu – nadal nie będącemu piłkarskim wcieleniem Usaina Bolta, ani nawet Miłosza Przybeckiego – zaufał tak bezgranicznie.

Gra na jednen kontakt, nieprawdopodobna skuteczność i trafność w podejmowaniu decyzji – tego nie da się wycenić ani zmierzyć. W grze typu FIFA czy PES nie ma atrybutu „inteligencja” – ze szkodą dla Firmino, bo mógłby tę piłkarską ma na najwyższym poziomie na świecie.

Przypomina się jeden z legendarnych, polskich filmików na YouTube związanych z piłką nożną, gdzie Jarosław Kotas rozprawia się ze swoimi zawodnikami mówiąc, że są „piłkarskimi debilami”. Że Kaziu Deyna nie umiał tabliczki mnożenia, Maradona strzelał do dziennikarzy, ale to byli piłkarscy geniusze. Przeinteligentni na boisku. Tak, jak Firmino.

Liverpool czeka teraz bardzo ważny mecz z Paris Saint Germain w Lidze Mistrzów, w tej arcytrudnej grupie, która miała być papierkiem lakmusowym dla siły i potencjału The Reds w tym sezonie. Już wiemy, że realna wartość piłkarzy z czerwonej części Merseyside nie zostanie sprawdzona, bo test odbędzie się bez bardzo ważnego elementu maszyny zbudowanej przez Kloppa.

Są jednak rzeczy ważniejsze od wyniku najbliższego meczu, a jedną z nich jest niewątpliwie zdrowie Firmino. Mamy nadzieję, że w tej podobnie wyglądającej kontuzji, którą odniósł również Karol Bielecki, skończy się tylko na wyglądzie, a oko uda się uratować. Piłkarzowi The Reds życzymy dużo zdrowia. Oby ze wzrokiem nic się nie stało, byśmy mogli w najbliższej przyszłości cieszyć swój wzrok jego grą.