Eurovolley 2017: Czas na półfinały!

Mistrzostwa Europy wchodzą w decydującą fazę. Skończyły się żarty, chłopcy zostali oddzieleni od męzczyzn i zaczyna się granie na serio, w którym każdy, choćby najmniejszy błąd z pewnością zostanie skrzętnie wykorzystany przez rywali. Przed nami starcia półfinałowe, które wyłonią finalistów oraz tych, którzy jutro staną przed szansą wywalczenia brązowego medalu. Już dziś starcie Serbii z Niemcami oraz Rosji z Belgią.

Serbia jako samodzielne państwo złoty medal mistrzostw Europy zdobyła tylko raz, w 2011 roku, kiedy to turniej był rozgrywany na parkietach Austrii i Czech. Wtedy bałkańską armią dowodził Nikola Grbić, który dziś jest pierwszym trenerem naszych grupowych rywali. Obecność Niemców w półfinale może nie jest niespodzianką, ale pewnie nie wszyscy spodziewali się, że nasi zachodni sąsiedzi zawędrują aż tak daleko. Oni z kolei na podium europejskiego czempionatu nigdy nie stanęli. Choć warto odnotować, że to aktuani brązowi medaliści mistrzostw świata, które w 2014 roku odbyły się u nas w kraju.

Serbia do najlepszej czwórki awansowała w ekspresowym tempie. Po pokonaniu w trzech setach na inaugurację Polaków, postawić zdołali się Estończycy, którzy urwali drużynie Grbicia dwie partie. Później już jednak drużyna z Bałkanów nie miała problemu w zdystansowaniu Finlandii (3:0) i w ćwierćfinale Bułgarii (3:0). Trzeba jednak otwarcie przyznać, że walka o czwórkę była bardzo wyrównana i trzysetowy wynik nie może zaciemnić obrazu tamtego spotkania – to nie był spacerek dla Serbów.

Trudniejszą drogą za sobą wydają się mieć Niemcy, którzy w grupie musieli sobie poradzić z Włochami i zwyciężyli 3:2. Potem były dwa spacerki z Czechami i Słowacją. W ćwierćfinale los znowu skojarzył naszych południowych i zachodnich sąsiadów i znowu lepsi okazali się Niemcy, którzy zwyciężyli 3:1. Trudno jest na ten moment wskazać faworyta w tej parze, aczkolwiek to Serbia nam Polakom dała się we znaki w bezpośrednim starciu i to oni mają chyba minimalnie większe szanse na wejście do finału.

W drugim starciu Rosjanie zmierzą się z Belgią, która jest rewelacją tego turnieju. Spodziewaliśmy się, że Rosja pokona Słowenię i czuliśmy, że mecz będzie trwał trzy sety. Ale że Belgia takim samym stosunkiem rozprawi się z Włochami? Okej, to już nie jest ta sama drużyna co kiedyś, ale mimo wszystko – siatkarze z Półwyspu Apenińskiego w przeszłości 13-krotnie stawali na podium i aż sześć razy wygrywali cały turniej.

Belgowie mają szansę po raz pierwszy w historii zdobyć medal podczas mistrzowskiej imprezy. Ekipa dowodzona przez Vitala Heynena robi ogromne wrażenie na polskich kibicach, a drugi set wygrany z Włochami do 11 (!!!) tylko pokazuje, jak dobrze dysponowani są siatkarze z tego państwa. Mimo wszystko to Sborna powinna być faworytem w tym starciu, gdyż historia oraz doświadczenie stoją za nimi murem. Z drugiej jednak strony: czym byłby sport, gdyby nie występowały w nim niespodzianki? Czy siadalibyśmy tak chętnie przed telewizorami, gdyby zawsze mecz wygrywał lepszy zespół? No nie. Czekamy zatem na półfinałowe emocje, a nutka niepewności nam je jeszcze bardziej wyostrzy.

LV Bet jako oficjalny sponsor Eurovolley 2017 przygotował specjalną ofertę na mecze półfinałowe mistrzostw Europy. Całość znajduje się TUTAJ.

 

Komentarze