Euro 2016: Tak, tak, tak!

Oczy zamykają się z powodu braku snu, obolałe gardło zaciska się przy piciu gorącej kawy, a kciuki, tak mocno wczoraj zaciskane, bolą z każdym dotknięciem klawiatury. Ale serce wali jak młot na samą myśl o wczorajszym wieczorze!

Tylko ono i resztki adrenaliny sprawiają, że wiem, że żyję! I jeśli w naszym kraju jest kibic, który czuje się dziś inaczej, to przed nim czapki z głów! W końcu mamy to, mamy pierwsze zwycięstwo na Mistrzostwach Europy. Mamy inauguracyjny mecz, po którym nie wracamy do domów ze spuszczoną głową, nucąc przez łzy, że „nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”!

polska-irlandia-kibic-laczy-nas-pasja
Historia tworzyła się na naszych oczach, nie było dziś przypadku, zasłużyliśmy na te trzy punkty!

Punkt osiemnasta i cała Polska wstrzymała oddech, tylko trybuny w Nicei – biało-czerwono-zielone – wrzały jak nigdy. Pierwszy gwizdek rumuńskiego sędziego i ruszyli. Spokojnie, bez nerwów, w pełni skoncentrowani. Optymistyczny to był początek. Polacy grali mądrze, szanowali piłkę i swoje siły. Zawodnicy Irlandii Północnej starali się tylko przeszkadzać, ale różnica klas była widoczna na pierwszy rzut oka.

polska-irlandia-kapustka-laczy-nas-pasjaJuż po kwadransie gry zapomnieliśmy o sparingach z Holandią i Litwą, dzisiaj to była zupełnie inna drużyna. Ułożona, realizująca plan taktyczny selekcjonera Nawałki i przede wszystkim – cierpliwa.

Zwrócić należy uwagę na progres jaki zrobili nasi piłkarze w ciągu kilku ostatnich lat.

Atak pozycyjny nigdy nie był naszą mocną stroną, preferowaliśmy zawsze grę z kontry. Wczoraj nie wychodziliśmy z połowy przeciwnika, a ich bardzo rzadkie próby kontrowania były od razu rozbijane przez Krychowiaka lub Glika. Czysta profesura!

Początek był obiecujący, ale nie perfekcyjny w naszym wykonaniu. Raziły zwłaszcza wykonywane bardzo nieskutecznie rzuty rożne, które miały być naszym wielkim atutem w tym meczu. Na szczęście, pierwsza odsłona meczu, zakończona bezbramkowym remisem, nie osłabiła animuszu naszych piłkarzy.

Po przerwie Polacy wyszli na murawę z taką samą pewnością siebie i równie skoncentrowani. Co nie udało się w ciągu pierwszych czterdziestu pięciu minut, udało się po wznowieniu spotkania. Po jednym z kolejnych koronkowych ataków Kuba Błaszczykowski zagrał z prawej strony do wbiegającego na środku z szesnastego metra Arka Milika, a ten płaskim strzałem lewą nogę pokonał bramkarza Irlandczyków.

polska-irlandia-milik-gol-laczy-nas-pasja

Co było potem, niewielu chyba pamięta, najprościej mówiąc – eksplozja radości! Potem nastąpił najtrudniejszy moment w każdym meczu. Często zdarza się, że drużyna po strzelonej bramce rozluźnia się i traci koncentrację, co może okazać się katastrofalne w skutkach. Nic z tych rzeczy! Strzelona bramka nie zmieniła wiele w obrazie gry. Czekaliśmy więc na kolejnego gola. Minuty płynęły, a my, im bliżej końca, zamiast o drugiego gola zaczęliśmy modlić się o końcowy gwizdek sędziego. I stało się – marzenia zmieniły się w fakty. Trzy punkty są nasze i być może wystarczą do wyjścia z grupy.

Nie bądźmy jednak minimalistami. Chłopaki pokazali, że mamy prawo oczekiwać od nich kolejnych punktów!

A jak ocenić zawodników? Patrząc przez pryzmat wyniku, wszyscy zasłużyli na „dziesiątki”. Dziś nie oceniamy, to już zadanie sztabu szkoleniowego. Przymknijmy oko na słabsze zagrania Pazdana, „zero z tyłu” najlepiej definiuje defensywę. Wyróżnijmy tylko Glika, prawdziwy lider defensywy! Krychowiak, absolutny mistrz! Kapustka – na początku nieśmiało, ale kiedy po nieudanym strzale Robert Lewandowski zaczął bić mu brawo za odwagę, chyba uwierzył w siebie i zaczął grać jak profesor. Strzały, podania, przerzuty, odbiory – wszystkie zagrania jak stary wyjadacz, a nie najmłodszy z Polaków na boisku.

Teraz Niemcy. Będzie dużo trudniej, ale czy Polska wierzy? Nie ma wyjścia, po takiej grze, po takim wyniku, to nasz patriotyczny obowiązek! Nie żałujmy gardeł we czwartek. Zasłużyli!

Komentarze