Euro 2016: Nudni Francuzi, waleczna Albania z historyczną wygraną

Zakończyliśmy rozgrywki w grupie A. Trzeba przyznać, że była to jedna ze słabszych grup na tych mistrzostwach. Gospodarze, którzy są wymieniani jako jeden z głównych faworytów do tytułu, nie zagrali ani jednego dobrego spotkania. Szwajcaria i Rumunia miały swoje lepsze momenty, natomiast najlepsze wrażenie pozostawiła po sobie Albania.

Wczoraj Francuzi mieli przypieczętować swój awans z pierwszego miejsca i pokazać w końcu dobry futbol. Szwajcarzy, z kolei chcieli przede wszystkim nie przegrać, ponieważ remis ich zadowalał i dawał pewny awans.

Początek pierwszej połowy meczu był nawet niezły. W drużynie gospodarzy wyróżniał się przede wszystkim Paul Pogba. Próbował kilka razy uderzeniem z dystansu zaskoczyć bramkarza rywali.

W dalszej części spotkania „Helweci” uspokoili grę i umiejętnie oddalili zagrożenie od swojego pola karnego. Spore ożywienie w drugiej połowie dało pojawienie się na murawie najlepszego Francuza na tym turnieju czyli Payeta.

dimitri payet playing for france-750x456

Najlepszą okazję do strzelenia gola „Trójkolorowi” mieli w 76. minucie. Sissoko popędził prawą stroną boiska, dośrodkował, do piłki doszedł Payet, który uderzył z pierwszej piłki i trafił w poprzeczkę.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem i w ostatecznym rozrachunku zadowolił oba zespoły. Jest wielce prawdopodobne, że któraś z tych drużyn może być rywalem naszej reprezentacji po wyjściu z grupy.

O awansie do dalszych gier marzyli jeszcze Rumuni. Po zagraniu dwóch niezłych spotkań, w tym ostatnim musieli uporać się z walczącą do ostatnich minut każdego spotkania Albanią. Zadanie to nie było łatwe, ale wydawało się, że są w stanie tego dokonać.

Na początku meczu piłkarze w żółtych strojach mieli przewagę. Jednak z czasem, co raz lepiej prezentowali się Albańczycy. I to właśnie oni wyszli na prowadzenie w 43 minucie, kiedy bramkę zdobył dla nich Armando Sadiku. Był to historyczny moment dla tej drużyny. Pierwsza bramka w finałach mistrzostw Europy.

albaniatobylraj

Druga połowa nie przyniosła zbyt wielu sytuacji pod obiema bramkami. Należy tylko wyróżnić akcję w 76 minucie, kiedy Rumunia była bliska wyrównania lecz Albańczyków po uderzeniu Florina Andone uratowała poprzeczka.

Po zakończeniu spotkania kibice jak i zawodnicy Albanii cieszyli się co najmniej tak, jakby zdobyli tytuł mistrzów Europy.

Udało im się wygrać po raz pierwszy w swojej historii na takim turnieju. Trzeba podkreślić, że we wszystkich spotkaniach zaprezentowali niesamowity chart ducha i wolę walki godną podziwu.

 

Komentarze