Emery i Kanonierzy – to się wcale nie musi udać

Z jednej strony trzeci najbardziej utytułowany klub w historii angielskiej piłki. Z drugiej – jeden z najbardziej utytułowanych szkoleniowców ostatnich lat w Europie. Unai Emery na pierwszy rzut oka może wyglądać na idealnego następcę Arsene Wengera. Ale ten mariaż wcale nie musi zakończyć się happy-endem.

Wprost przeciwnie – to wszystko może zakończyć się jakąś spektakularną klapą. Bo jakoś ciężko nam przewidzieć ewentualne sukcesy. Serio.

Toksyczny związek

Przez pierwsze dziewięć sezonów po przejęciu Arsenalu przez Arsene Wengera Kanonierzy zawsze kończyli rozgrywki ligowe na podium, a trzy razy sięgnęli po pełną pulę. Przez kolejne 13 lat aż ośmiokrotnie nie zdobyli jednak żadnego medalu, a dopiero co zakończony sezon był drugim z kolei, kiedy londyńczyków zabraknie w Lidze Mistrzów. Szczęśliwy przez dwie dekady związek Francuza z klubem zaczynał być coraz bardziej toksyczny, a od dobrych kilkunastu miesięcy zanosiło się na rozwód. W końcu manager powiedział „pas” i z końcem sezonu przestał pełnić funkcję, którą sprawował przez 22 sezony. Pewna era nie tylko w dziejach klubu, ale i rozgrywek Premiership się skończyła.

Toksyczny związek Wengera z Arsenalem dobiegł końca. Następcę czeka niełatwe zadanie…

Jaki Arsenal zostawił po sobie Wenger? To zespół, który dobrze ułożony, ma ogromny potencjał w ataku, ciekawą pomoc i nędzną obronę. To drużyna, która od dawna nic poważnego nie wygrała, co niesłychanie frustruje jej kibiców. To ekipa, która występuje w najmocniejszych ligowych rozgrywkach na świecie, a rywalizacja o podium jest znacznie bardziej zacięta, niż w czasach, gdy do klubu przychodził Wenger. Wielka czwórka w międzyczasie przeobraziła się w Wielką szóstkę, a Arsenal w ostatnim sezonie był w tym gronie zdecydowanie najsłabszy. 7 punktów straty do piątej w tabeli Chelsea, dystans aż 37 oczek do mistrza – Manchesteru City. Przepaść.

Spec od Ligi Europy

Wątpimy, żeby z tego właśnie powodu władze Kanonierów wybrały kandydaturę Baska, ale w roli trenera Sevilli Unai Emery sięgnął po mniej prestiżowe z europejskich trofeów trzy razy z rzędu. I już teraz można zakładać, że Arsenal, wraz z inną londyńską ekipą, Chelsea, będą głównymi faworytami do wygrania Ligi Europy w przyszłym sezonie. Ważniejszy mimo wszystko będzie jednak powrót do czołowej czwórki Premiership, a co za tym idzie – do Ligi Mistrzów.

Z PSG, mimo kilku zdobytych trofeów, Emery odchodził jako przegrany fot. / PressFocus

Ostatni sezon jako szkoleniowiec Paris Saint Germain zakończył w potrójnej koronie, a mimo to napędzany petrodolarami klub opuszczał z łatką przegranego. W obiegowej opinii do podobnych sukcesów, przy obecnej kadrze zawodniczej drużynę z Paryża poprowadziłaby klubowa sprzątaczka. A najważniejsze sprawdziany, czyli Ligę Mistrzów Emery przegrał z kretesem, zarówno w tym, jak i w poprzednim roku. Nie potrafił zapanować nad konstelacją gwiazd, w kluczowych momentach rywalizacji z Barceloną i Realem wykazał się wyjątkową bojaźliwością, co w mediach społecznościowych wprost zarzucały mu nawet żony jego podopiecznych. Mimo wpisania sobie w trenerskie CV sukcesów, z pierwszym mistrzostwem kraju włącznie, ze stolicy Francji odszedł z gorszą reputacją, niż do niej przychodził. A w Arsenalu nie będzie łatwiej.

Minus i minus dają plus?

Oczekiwania względem Emery’ego w Londynie będą wielkie, chociaż wydaje się, że niżej poziomu, jaki prezentował Arsenal w dwóch ostatnich sezonach pod wodzą Wengera Kanonierzy raczej nie zejdą. Bask pracę z zespołem powinien rozpocząć od wzmocnienia defensywy i wytężonej pracy nad grą tej właśnie formacji. W obronie, pozbawionej w dodatku na długie miesiące Laurenta Kościelnego, zespół z Emirates Stadium prezentował się w ostatnich dwóch sezonach skandalicznie, więc przed 46-latkiem naprawdę duże wyzwanie. Wydaje się, że właśnie defensywa będzie kluczem do powodzenia misji Emery’ego nad Tamizą. Kto w tym układzie ma więcej do stracenia? Stawialibyśmy na szkoleniowca. Czego władze klubu mogą realnie wymagać od niego już w pierwszym sezonie pracy? Miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów i/lub wygrania Ligi Europejskiej. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie Hiszpana wykładającego się na obu tych celach…

Potencjału ofensywnego w Arsenalu nie brakuje. Znacznie gorzej z obroną…/ fot. PressFocus

W dodatku przyjdzie mu zmierzyć się z legendą Wengera, a jak pamiętamy, w takich przypadkach bywa ciężko. Przykład Davida Moyesa, który musiał w Manchester United wejść w ogromne buty Sir Alexa Fergusona jest aż nadto jaskrawy. W każdym razie niełatwo będzie na początku przyzwyczaić się do widoku Emery’ego na ławce rezerwowych Kanonierów.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem