El. Ligi Mistrzów: „Bezstylowa” Legia u bram piłkarskiego raju!

Przed wczorajszym spotkaniem Legii Warszawa z Dundalk mieliśmy przygotowane dłuto, żeby wyryć albo złotymi zgłoskami skład, który po dwudziestu jeden latach awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, albo jedenastkę frajerów, która spieprzyła to w najbardziej spektakularny sposób. Wstrzymujemy się ze stawianiem pomników, ale przywiezione z Irlandii 2:0 powinno wystarczyć i możemy już uśmiechać się pod

Przed wczorajszym spotkaniem Legii Warszawa z Dundalk mieliśmy przygotowane dłuto, żeby wyryć albo złotymi zgłoskami skład, który po dwudziestu jeden latach awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, albo jedenastkę frajerów, która spieprzyła to w najbardziej spektakularny sposób.

Wstrzymujemy się ze stawianiem pomników, ale przywiezione z Irlandii 2:0 powinno wystarczyć i możemy już uśmiechać się pod wąsem na myśl o pojedynkach z Realem, Juventusem czy Barceloną. No tego już spieprzyć się nie da!

Na euforię poczekajmy kilka dni i póki awans nie jest klepnięty możemy trochę popastwić się nad Legionistami. Ależ to był słaby mecz! Po meczu z Łęczną w szatni miały paść przysłowiowe mocne słowa. Może i padły, ale chyba większość nie zrozumiała, bo w grze warszawskiej drużyny nic się nie zmieniło.

Oglądając pierwszą połowę zastanawialiśmy się jak przed meczem motywował Besnik Hasi swoich piłkarzy. Prawdopodobnie chciał zaczerpnąć z polskiej klasyki, ale zamiast rzucić „kiełbasy do góry i golimy frajerów” to zachęcał: „kiełbasy w dłoń i bierzemy ich na grilla”. A ci niby frajerzy zaproszenie przyjęli, na grilla wpadli, kiełbaski opierdzielili i jeszcze chcieli wypić cały alkohol z lodówki.

Każdy kto to widowisko oglądał, musi przyznać, że Dundalk przez pierwsze czterdzieści pięć minut gniotło Legię niemiłosiernie i gdyby było zespołem choćby o klasę lepszym, to mogło na przerwę schodzić z dwubramkowym zapasem.

leczna-legia-pazdan-glowa-laczy-nas-pasja

Wojskowi byli przestraszeni, bali się odważniej zaatakować i wydawało się, że szwankuje koncentracja, a celem głównym jest zero z tyłu. Marzyło nam się żeby na ławce trenerskiej siedział Polak, który mógłby krzyknąć: „do piłki, kurwa” czy „więcej ruchu panowie”.

Żenujące w cały tym spektaklu było to, że jedna z tych drużyn awansuje. Ale z dwojga złego, jeśli już ma ktoś zbierać oklep w Lidze Mistrzów, to lepiej żeby byli to nasi.

Druga odsłona była o niebo ciekawsza, bo raz, że padły bramki, dwa, gra zrobiła się bardziej otwarta i mieliśmy więcej sytuacji bramkowych. Na szczęście wykorzystali je tylko Legioniści.

Najpierw w polu karnym przytomnie zachował się Nikolic podając do Langila, a ten nabił rękę rywala. Z wapna trafił Niko dając Legii prowadzenie i jednocześnie strzelając swoją piąta bramkę w eliminacjach.

Otwarcie wyniku pozytywnie podziałało na obie ekipy, bo i warszawiacy i Irlandczycy zaczęli atakować. Podwyższyć mógł Kucharczyk czy Langil, ale nie chciało wpaść. Półamatorzy z Dundalk też mieli swoje okazje, ale wyjątkowo nic nie spieprzyła defensywa albo na posterunku był Malarz.

W osiemdziesiątej trzeciej minucie za Nikolica pojawił się Prijovic i to on, w ostatniej akcji meczu, po pięknej asyście Jodłowca, wpakował piłkę do siatki.

prijovic-laczy-nas-pasja

Wymęczone 2:0 cieszy jak nigdy. Zachwyca konsekwentny brak stylu Legii, ale przynosi rezultaty. W końcu Wojskowi w tych eliminacjach jeszcze nie przegrali i pełzają od jednej fazy do kolejnej. Za pięć dni ostatni krok do euforii. Nie może być inaczej!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem